"JAK CIĘ ZABIĆ, KOCHANIE" ALEK ROGOZIŃSKI

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2 VI 2016 r.
Ilość stron: 336
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Absurd goni absurd. Bohaterowie udają, kłamią i kombinują. Łatwo się pogubić w tym wszystkim, tym bardziej, że autor nagromadził taką ilość postaci, nagłych zwrotów akcji, iż nie mamy czasu, by zastanowić się nad tym, czy to wszystko jest logiczne. Na szczęście zakończenie wydaje się całkiem normalne. Ale skąd tyle zamieszania?

Trzydziestoletnia Kasia i jej mąż mają odziedziczyć po zmarłej babci ogromny majątek. Warunkiem jest pojawienie się na świecie potomka pary. Gdyby do tego nie doszło pieniądze zostaną oddane amerykańskiej parafii. Życie małżonków nie przypomina sielanki. Kasia robi wszystko by uprzykrzyć życie mężowi, a ten zdradza ją na prawo i lewo. Kobieta chcąc otrzymać spadek, postanawia pozbyć się niekochanego męża. Jak się okazuje, nie jest to proste zadanie, bo sama szybko z myśliwego zmienia się w ściganą zwierzynę. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie. A gdy do gry wkroczą dwie zakonnice napięcie sięgnie zenitu.

Myliłby się jednak ten, kto sądzi, iż cała akcja będzie polegała na wyeliminowaniu małżonka. Akcja szybko nabiera tempa. Kasia postanawia pozbyć się męża. Tylko jakim sposobem? Ano pomysłów ma wiele. Niektóre wciela w życie i to z sukcesem (jednak nie ucierpi szanowny mąż). To pieniądze napędzają całą fabułę, potwierdzając, że mamona oślepia i kompletnie ogłupia. Niczym klapki na oczach, które kojarzymy z zaślepieniem. Bohaterowie odłożyli na bok logiczne myślenie, dając się porwać szaleństwu. W wielu miejscach autor przesadził, cała historia wydała się do granic absurdalna. To prawda była zabawna, prześmieszna, ironiczna, ale niektóre działania bohaterów wołały o pomstę do nieba. Alek Rogoziński przegiął choćby tym, jak opisał działania pseudo-zakonnic (żeby była jasność nie jestem moherem, który walczy o dobre imię kościoła), bossów mafijnych i pewnego księdza-hazardzisty. Pomimo tego, wokół książki tworzy się pewna pozytywna i zabawna aura, daleka od klasycznych historii. Miało być absurdalnie, no i jest.

Autor zbudował silne osobowości, bardzo charakterystyczne i ostre. Oczywiście, na pierwszy plan wysuwa się Kasia, która próbuje różnymi sposobami pozbyć się niewiernego małżonka. Jej mąż, uwodziciel i casanowa, nie odpuszcza i sam pragnie cieszyć się odziedziczonymi pieniędzmi. Obok postaci pierwszoplanowych prym wiodą dwie pseudo-zakonnice, ksiądz i przyjaciółka Kasi, która pomaga ratować życie ofiary nieszczęśliwego wypadku. 

Książka Alka Rogozińskiego nie zaskoczyła mnie, czym pewnie narażę się innym czytelnikom. No cóż, nie wzrusza, nie budzi poklasku i nie skłania do refleksji. Nie wniosła niczego nowego do mojego życia. A szkoda, bo wydawała się niezwykle ciekawa. Kto wie, może jeszcze skuszę się kiedyś na inną pozycję tego pisarza.

16 komentarzy:

  1. Mi się książka podobała, bo Alek Rogoziński po prostu trafia do mnie swoim humorem i historiami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze spotkanie z autorem, niestety mało udane, ale chętnie przeczytam inne jego książki.

      Usuń
  2. Czytałam przed tą recenzją inną opinię o tej książce i cóż... byłyście podobne w swoich opiniach, co do tej pozycji ja sama chciałam po nią chwycić, ale jakoś coraz bardziej mi do niej nie po drodzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przeczytaj, tak sprawdzisz czy przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  3. Nie ma co, lekki, komediowy kryminał... chcę bardzo sięgnąć po nią, ale ze względu, że nie przepadam za kryminałami boję się, że się nie polubię z tą książką... Boję się , że zhejtuję tę książkę za sam gatunek, a nie chcę tego robić ;/ Ale może kiedyś sięgnę, trzeba rozwijać swoje horyzonty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie horyzonty należy rozwijać :)

      Usuń
  4. A ja zastanawiam się nad książką. Działą na mnie podejście do fanów. Szczególnie tych, którzy mają uwagi do książki. Kiedy autor wbija niepotrzebnie "szpilę" - wtedy rzutuje to na moim podejściu....

    Recenzja jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, żeby po powieść nie sięgać.

    (KRK) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku moja opinia nie przypadła autorowi do gustu, ale to bez znaczenia, najważniejsze, by czytać to na co mamy ochotę :)

      Usuń
  5. Nie jesteś sama, mnie książka również nie zaskoczyła i niestety mam zupełnie inne poczucie humoru niż autor. To dobra książka, bardzo "medialna" i byłaby świetnym materiałem na film, jednak mnie przekonuje troszkę inny rodzaj rozrywki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda o tej książce ostatnio bardzo dużo się mówi i pisze. Mnie nie przekonała, ale są tacy, których zachwyciła. Fajnie, że mamy różne zdania :)

      Usuń
    2. Otóż to, właśnie odmienność upodobań jest najlepsza w czytaniu. Każda książka znajdzie swego amatora :)

      Usuń
  6. Kupiłaś sobie tę książkę sama? Pewnie tak. Ciekawi mnie natomiast dlaczego najbardziej pozytywne są recenzje u tych, którzy dostali książkę od autora i jeszcze się tym chwalą, zamieszczają zdjęcia dedykacji i dają najwyższe noty. Od razu zapala mi się czerwona lampka.
    Pozdrawiam
    Anka Kos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kupiłam książkę, tyle się o niej naczytałam, że miałam ogromną ochotę na nią. Niestety trochę się zawiodłam.

      Usuń
  7. Na pierwszy rzut oka książka wydaje się interesująca, ale ten cały absurd, goniący absurd jakoś do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze nie czytałam książek tego autora.., więc nie mogę się wypowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezbyt ciągnie mnie do tej powieści, a skoro i Ciebie nie porwała, to podejrzewam, że u mnie byłoby podobnie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger