"DIABEŁ I TABLICZKA CZEKOLADY" PAWEŁ PIOTR RESZKA

"DIABEŁ I TABLICZKA CZEKOLADY" PAWEŁ PIOTR RESZKA
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 24 III 2015 r.
Ilość stron: 220
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Paweł Piotr Reszka to dziennikarz i reportażysta. W 2016 roku został laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki za książkę "Diabeł i tabliczka czekolady". Książka składa się z niedługich tekstów. Niektóre są tylko cytatami z listów, nagranych wypowiedzi, ukazują ludzi, ich losy i problemy. Reszka opowiada o zdarzeniach niezwykłych i zwykłych.

O czym pisze laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego? O mieszkańcach pewnego domu, w którym zablokowano dostęp do stron pornograficznych. O dziewicy, która poślubiła Chrystusa. O tych, którzy leczą homoseksualistów. O nawiedzonych uczniach pewnej szkoły. O ukrytych dawcach organów. O zawstydzonych Sprawiedliwych. Niektóre z tych tekstów ukazały się na łamach "Dużego Formatu", częścią karmiły się media. W reportażach Reszki każdy temat, nawet ten mało medialny (jak choćby ten dotyczący toalet), niesamowicie ciekawi. Autor w swoich tekstach daje szansę wypowiedzieć się tym, którzy na co dzień nie mają takiej możliwości. Ukazuje patologie, wskazując ich przyczynę.

Autor pokazał czym jest dziennikarstwo wysokiej próby. Poprzez jego teksty dostajemy historie, które niektórzy uznaliby za mało znaczące. Mamy zarys, opowieść i odpowiedź dlaczego tak jest. Pomimo tego że Paweł Piotr Reszka nie ujawnia się, zachowuje dystans i wyważenie, to historie po brzegi wypełnione są ludzkimi emocjami. Czytając, człowiek chce krzyczeć z niedowierzania, z zaskoczenia, z rozpaczy i niesprawiedliwości.

Jestem zaszokowana tym zbiorem, chociaż większą część kojarzę i staram się na bieżąco śledzić to o czym pisze. Myślę, że umieszczenie ich w jednej książce daje ogromną siłę rażenia. Skala opisywanych patologii wbija w podłogę. "Diabeł i tabliczka czekolady" to smutne podsumowanie tego, co ma miejsce w naszym kraju. Reszka koncentruje się na tym od czego wielu ucieka. Stawia czytelników w trudnej sytuacji, bo zmusza do poznania tego, na co często nie chcemy patrzeć i odejścia od utartych stereotypów.

"JAK CIĘ ZABIĆ, KOCHANIE" ALEK ROGOZIŃSKI

"JAK CIĘ ZABIĆ, KOCHANIE" ALEK ROGOZIŃSKI
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2 VI 2016 r.
Ilość stron: 336
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Absurd goni absurd. Bohaterowie udają, kłamią i kombinują. Łatwo się pogubić w tym wszystkim, tym bardziej, że autor nagromadził taką ilość postaci, nagłych zwrotów akcji, iż nie mamy czasu, by zastanowić się nad tym, czy to wszystko jest logiczne. Na szczęście zakończenie wydaje się całkiem normalne. Ale skąd tyle zamieszania?

Trzydziestoletnia Kasia i jej mąż mają odziedziczyć po zmarłej babci ogromny majątek. Warunkiem jest pojawienie się na świecie potomka pary. Gdyby do tego nie doszło pieniądze zostaną oddane amerykańskiej parafii. Życie małżonków nie przypomina sielanki. Kasia robi wszystko by uprzykrzyć życie mężowi, a ten zdradza ją na prawo i lewo. Kobieta chcąc otrzymać spadek, postanawia pozbyć się niekochanego męża. Jak się okazuje, nie jest to proste zadanie, bo sama szybko z myśliwego zmienia się w ściganą zwierzynę. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie. A gdy do gry wkroczą dwie zakonnice napięcie sięgnie zenitu.

Myliłby się jednak ten, kto sądzi, iż cała akcja będzie polegała na wyeliminowaniu małżonka. Akcja szybko nabiera tempa. Kasia postanawia pozbyć się męża. Tylko jakim sposobem? Ano pomysłów ma wiele. Niektóre wciela w życie i to z sukcesem (jednak nie ucierpi szanowny mąż). To pieniądze napędzają całą fabułę, potwierdzając, że mamona oślepia i kompletnie ogłupia. Niczym klapki na oczach, które kojarzymy z zaślepieniem. Bohaterowie odłożyli na bok logiczne myślenie, dając się porwać szaleństwu. W wielu miejscach autor przesadził, cała historia wydała się do granic absurdalna. To prawda była zabawna, prześmieszna, ironiczna, ale niektóre działania bohaterów wołały o pomstę do nieba. Alek Rogoziński przegiął choćby tym, jak opisał działania pseudo-zakonnic (żeby była jasność nie jestem moherem, który walczy o dobre imię kościoła), bossów mafijnych i pewnego księdza-hazardzisty. Pomimo tego, wokół książki tworzy się pewna pozytywna i zabawna aura, daleka od klasycznych historii. Miało być absurdalnie, no i jest.

Autor zbudował silne osobowości, bardzo charakterystyczne i ostre. Oczywiście, na pierwszy plan wysuwa się Kasia, która próbuje różnymi sposobami pozbyć się niewiernego małżonka. Jej mąż, uwodziciel i casanowa, nie odpuszcza i sam pragnie cieszyć się odziedziczonymi pieniędzmi. Obok postaci pierwszoplanowych prym wiodą dwie pseudo-zakonnice, ksiądz i przyjaciółka Kasi, która pomaga ratować życie ofiary nieszczęśliwego wypadku. 

Książka Alka Rogozińskiego nie zaskoczyła mnie, czym pewnie narażę się innym czytelnikom. No cóż, nie wzrusza, nie budzi poklasku i nie skłania do refleksji. Nie wniosła niczego nowego do mojego życia. A szkoda, bo wydawała się niezwykle ciekawa. Kto wie, może jeszcze skuszę się kiedyś na inną pozycję tego pisarza.

"BUCH AN BORD" CZYLI KSIĄŻKA NA POKŁADZIE

"BUCH AN BORD" CZYLI KSIĄŻKA NA POKŁADZIE

Niedawno stałam w kolejce do odprawy z przeładowaną torbą i modliłam się, by przepuszczono mnie bez problemów. Wiadomo wszystko jest potrzebne. Bo co jeśli będzie padało, będzie zimno, gorąco, wilgotno bądź sucho? Trzeba być gotowym na każde warunki nawet jeśli leci się do Krakowa! Podczas pakowania musiałam pozbyć się niektórych książek, bo wiadomo pracownicy linii lotniczych bywają skrupulatni. Wybrałam tylko te najważniejsze. Żal pozostał. Dopiero po powrocie do domu trafiłam na ciekawą inicjatywę. 

Niemieckie linie lotnicze Condor wraz ze Stowarzyszeniem Niemieckich Księgarzy od kilku lat prowadzą ciekawą kampanię. Akcja "Buch an Bord" ma celu promowanie czytelnictwa. Jak wynika z obserwacji im więcej osób lata, tym zmniejsza się czytelnictwo, bo wielu z nas podczas pakowania musiało wybierać pomiędzy dodatkową książką, a inną potrzebną rzeczą. Kampania ma na celu odwrócenie tej negatywnej tendencji. 

Zasady są banalne. 
W wybranych księgarniach należy kupić papierową książkę i przy okazji poprosić o specjalną naklejkę. W akcji biorą udział również księgarnie, które oferują e-booki. Znika odwieczny problem, co jest lepsze książka papierowa czy elektroniczna. Otrzymaną naklejkę umieszczamy w widocznym miejscu na walizce. 

Co otrzymujemy w zamian? Podczas odprawy na lotnisku możemy liczyć na dodatkowy kilogram bagażu. Kto zyskuje i co? Linie lotnicze zadowolonych klientów, księgarnie większe obroty a turyści mogą zabrać ze sobą dodatkową książkę. Nic tylko powielać takie działania. A Wy co sądzicie?

"GANBARE! WARSZTATY UMIERANIA" KATARZYNA BONI

"GANBARE! WARSZTATY UMIERANIA" KATARZYNA BONI
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 9 VI 2016 r.
Ilość stron: 304
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Od 2011 roku w Japonii na każdym kroku słychać "Ganbare" - "Daj z siebie wszystko! Trzymaj się! Dasz radę!". Wielu ma dość, ma ochotę zamknąć się w czterech ścianach i przestać myśleć o tym, co ich spotkało. Książka Katarzyny Boni to opowieść o kraju, gdzie przyzwyczajono się do zagrożenia, a każde dziecko wie, jak zachować się na wypadek katastrofy. To książka o ludziach, którzy pięć lat po trzęsieniu ziemi, tsunami i wybuchu elektrowni jądrowej próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Są tacy, którzy nauczyli się nurkować i szukają szczątków swoich bliskich na dnie morza. Inni, ignorując zakazy, nadal mieszkają na napromieniowanym obszarze. Są również inni, którzy rozmawiają z duchami, albo zapisują się na warsztaty umierania.

Katarzyna Boni rozmawiała z rozmaitymi osobami. Wśród nich są rodzice, poszukujący swoich dzieci w morzu ludzkich ciał. Są młode kobiety, które widują duchy ofiar i ludzie, którzy prowadzą rozmowy z bliskimi porwanymi przez wodę w budkach telefonicznych. Pojawiają się również ci, którzy uczestniczą w warsztatach umierania, podczas których przygotowują się na własną śmierć. Wyjątkowość książki tkwi zarówno w treści, jak i w formie. Autorka bawi się stylem, zaskakuje czytelnika. 

Ludzie z którymi się spotkała to jednostki doświadczone przez wydarzenia z 2011 roku. Czasem mniej, czasem więcej. Pozwoliła im mówić. Swoją obecność ujawnia tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Trauma po tym wydarzeniu odcisnęła piętno na tamtejszych ludziach. Można mówić o społeczeństwie japońskim "sprzed Fukushimy" i "po Fukushimie".  Autorka pokazuje, że Japonia nie podniosła się z katastrofy. Tym samym łamie przekonanie, że taki kraj, mający tak duży potencjał gospodarczy, szybko się pozbiera. Realia są zupełnie inne. Ludzie nadal mieszkają w blaszanych domach, nie mają co jeść i nie widzą czy kiedykolwiek wrócą do swoich domów. Bohaterowie książki są rozgoryczeni, bo władze zapomniały o nich.  Wielu z nich nie przeszło żałoby, nadal wierzą, że ich bliscy żyją. Nie umieją wrócić do normalności. Obok nich żyją tez tacy, którzy nie czekają na pomoc, ale biorą sprawy w swoje ręce. Zaczynają budować i tworzyć. Ujęła mnie historia mężczyzny, który został w wiosce, by opiekować się pozostawionymi tam zwierzętami. Jadł co znalazł: grzyby, rośliny, wszystko to co rosło na skażonym terenie. Lekarze stwierdzili, że jest niezniszczalny. Ale i tak nie wykluczono raka w przyszłości. Nie mógł opuścić zwierząt, które pozostawiono. Podziwiam go.

Warto podkreślić, że wieloletnie doświadczenie autorki zaowocowało spójnym, ciekawym i przejrzystym tekstem. Wszystko układa się w logiczną całość. Nie ma wrażenia poplątania i pomieszania. Katarzyna Boni nie daje się ponieść emocjom. Przywołuje fakty, opinie, wspomnienia i mity, co prawda nie w sposób beznamiętny, ale bez ozdobników. Dziennikarka zamieściła listę książek, artykułów z których korzystała. Dla tych Czytelników, którzy niczym niewierny Tomasz chcąc potwierdzenia, dostaną je. Sądzę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jestem pod wielkim wrażeniem.

"RAZ NA ZAWSZE" ANDREAS PFLUGER

"RAZ NA ZAWSZE" ANDREAS PFLUGER
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 6 VII 2016 r.
Ilość stron: 500
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

"Raz na zawsze" to prawdziwy majstersztyk. Naprawdę dobry kryminał, zmyślny, inteligentny i jednocześnie przerażający. Andreas Pflüger zawarł wszystko co dobre. Na warsztat wziął historię młodej, utalentowanej policjantki - Jenny Aaron, spełniającej się w policyjnej jednostce specjalnej. W trakcie nieudolnej akcji w Barcelonie kobieta traci wzrok. Sądzi, że nic gorszego już nie może jej spotkać. Pięć lat po wypadku przeszłość upomina się o nią. Seryjny morderca, którego niegdyś zamknęła w więzieniu znowu atakuje. Chce tylko rozmawiać z Jenny. Niewidoma kobieta nie musi widzieć, by walczyć z niebezpiecznym człowiekiem, bo jej siłą jest jej ślepota.

Jenny Aaron to policjantka jednostki specjalnej, która straciła wzrok podczas akcji w Barcelonie. Człowiek, który do niej strzelił, zrobił to precyzyjnie, nie chciał jej zabić, pragnął trwale okaleczyć. Kobieta ani na moment się nie poddaje. wydaje się postacią jakby z innej materii, niezniszczalną, trochę nierealną, przez to intrygującą. Nie boi się podejmować ryzykownych działań w pojedynkę. Pościg za zabójcą staje się dla niej sprawą osobistą, zmusza ją do refleksji nad własnym życiem. Myślę, że to ona jest najmocniejszą stroną powieści. 

Istotnym elementem prozy autora jest zręczne manipulowanie emocjami Czytelnika. I nie chodzi tu tylko o litowanie się nad główną bohaterką, bo autor nie pozostawia wątpliwości, że każdy, nawet ten pozbawiony wzroku, może dojść do perfekcji w wykonywaniu wielu czynności. Autor daje czytelnikowi zawikłaną intrygę kryminalną, zręcznie dawkuje napięcie i skłania do myślenia. Nie raz, nie dwa będzie trzeba zweryfikować swoje przypuszczenia i spojrzeć na całą sytuację z innej perspektywy. Niewidoma policjantka, która potrafi zawstydzić niejednego widzącego funkcjonariusza. Umie bezbłędnie ocenić położenie danej rzeczy, z powodzeniem wykorzystuje pozostałe zmysły. U Andreasa Pflügera atmosfera gęstnieje z każdą kolejną chwilą, wywołuje u Czytelnika przerażenie. Wreszcie warto wspomnieć o pościgu za mordercą. Towarzyszy mu niespokojna atmosfera, trudno jednoznacznie określić dlaczego do tego doszło, i jaki będzie kolejny krok zabójcy. 

Pisarz doprowadził do perfekcji mylenie tropów, tak buduje intrygę, że naprawdę trudno rozstrzygnąć, jakie będzie zakończenie. Niezwykłe wyczucie gatunku. Cała historia to świetny kryminał, który trzyma w napięciu do samego końca. Nieszablonowa, inteligentna książka, która pochłania do reszty. I nie ma przesady w stwierdzeniu, jakoby autor stworzył majstersztyk. Warto podkreślić, "Raz na zawsze" to debiut Pflügera. Czekam na kolejną.

Za możliwość zapoznania się z pozycją dziękuję Wydawnictwu Otwartemu


'CIEŃ EUNUCHA" JAUME CABRE

'CIEŃ EUNUCHA" JAUME CABRE
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 18 V 2016 r.
Ilość stron: 496
Źródło ilustracji: www.marginesy.com.pl

"Cień eunucha" to kumulacja wielu smaków, dźwięków i obrazów. Teraźniejszość miesza się z przeszłością, jednocześnie jest się czytelnikiem, obserwatorem i bohaterem. Delektujemy się fabułą, smakujemy jej i sycimy się. Każde słowo porusza nasze najdelikatniejsze emocje. Jaume Cabre pisze dosadnie. Opowieść o życiu zagubionego Miquela hipnotyzuje, trudno się od niej oderwać.

Miquel Gensana to błyskotliwy dziennikarz muzyczny, który boryka się ze stratą przyjaciela. Chcąc oderwać się na chwilę od czarnych myśli, umawia się na kolację z koleżanką z pracy - Julią. Niestety spotkanie okazuje się koszmarem. Wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu - potrawy, obsługa, towarzystwo, a przede wszystkim lokal. Mężczyzna to wielki nieudacznik. Nie wyszło mu z żadną kobietą, nie ma dzieci (niestety na nim kończy się ród). Zawsze marzył o tym by być artystą, ale zabrakło mu talentu. Nie zapobiegł bankructwu firmy i stracił dom rodzinny, w którym obecnie mieści się restauracja. Właśnie do tego lokalu zaprosiła go Julia, w wyniku czego wspomnienia wróciły. A on musi walczyć z nimi.

Początkowo "Cień eunucha" czytałam nieco zatrwożona, nie wiedziałam co mnie czeka, pierwszy raz miałam styczność z Cabre. To prawda, na początku miałam opory z zaakceptowaniem stylu autora. Nie potrafiłam złapać rytmu, gubiłam się, bo tak bardzo chciałam zrozumieć, co autor chce mi przekazać. Im więcej czytałam, tym mocniej poznawałam tego pisarza. Muszę przyznać, że jest niezwykle wyważonym pisarzem, wnikliwym obserwatorem świata i ludzi. Potrafi celnie oddać, to co czerpie ze swego życia. Jego twórczość skłania do refleksji nad naszym życiem. Jego najnowszą książkę zaliczyłabym do tej dobrej literatury. 

Muszę przyznać, w pewnym momencie opowieść wciągnęła mnie tak mocno, że nie mogłam się od niej uwolnić. Jestem pod wrażeniem fabuły i galerii postaci, które stworzył. Dzięki nim historia żyje własnym życiem. Stworzył niezwykle wiarygodną postać Miquela. Jego wspomnienia są niezwykle prawdziwe. Autor zmusza czytelnika do nieustannej uwagi. Mnogość bohaterów, historii i miejsc, łączy się w całość, chwilowy brak uwagi skutkuje ponowną lekturą. Tak wielkie nagromadzenie postaci sprawia, że musimy rozrysować sobie w głowie mapę, która ich wszystkich łączy. Na szczęście w książce umieszczono spis osób, dzięki czemu możemy zapanować nad lekturą. 

U Cabre każde zdanie ma sens, nic nie dzieje się bez przyczyny. Każdy krok został przemyślany. Nie sposób się oderwać od tej książki. Autor przyciąga Czytelnika zarówno tego wymagającego, jak i tego który preferuje lżejszą literaturę. Tego wymagającego ujmie językiem, formą, natomiast tego szukającego chwili oddechu, zachwyci intrygującą historią z tajemnicą głównego bohatera. Pisarz w ciekawy sposób kreuje swoich bohaterów, sprawia, że odbiorca ma przed oczyma daną postać. Przykładem tego jest Miquel, który ma problem z wyjawieniem tajemnicy Julii. Z jednej strony żal mi go, z drugiej to irytujący facet, który pozbawiony jest, w jakimś sensie, męskości. Poza ludźmi również miejsca żyją swoim życiem. 

Powieść Cabre nie daje prostych odpowiedzi na trudne pytania. Skłania do myślenia. "Cień eunucha" to opowieść o tym, jak trudne jest życie w cieniu kłamstw i niedomówień. o tym, jak wielką cenę należy zapłacić za ujawnienie tego, co wielu chciałaby ukryć.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy


"CIEŃ GÓRY" GREGORY DAVID ROBERTS

"CIEŃ GÓRY" GREGORY DAVID ROBERTS
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2 VI 2016 r.
Ilość stron: 800
Źródło ilustracji: www.marginesy.com.pl

"Cień góry" to kontynuacja dobrze przyjętej książki "Shantaram". Lin stracił dwie najważniejsze dla siebie osoby - przewodnika duchowego i ukochaną Karlę. Po kolejnej nielegalnej akcji wraca do Bombaju, który nie jest już taki sam, jest nie do poznania. Wielu przyjaciół Lin odeszło, szefowie mafii prześcigają się z działaniach, a osławiony święty człowiek kwestionuje wszystko co było ważne dla Lin. Mężczyzna musi odnaleźć sens swego życia. Nie może opuścić Miasta Wysp, nie pozwoli mu na to Karla i obietnica, którą złożył przed laty. 

Główny bohater to niezwykle ciekawa postać. Lin (skrót od Lindsay) to zbieg, jeździ na motocyklu, cytuje wielkich pisarzy. Mężczyzna za wszelką cenę pragnie zapomnieć o swojej ukochanej Karli, która poślubiła milionera. Chcąc o niej zapomnieć spotyka się z Lisą. Wikła się w wiele niebezpiecznych sytuacji. Pisarz wiedzie go przez brutalny świat, pełen morderstw i brutalnych spotkań. Rozbudowana fabuła obejmuje porachunki gangów, lokalne napięcia pomiędzy irańskimi i afgańskimi emigrantami. Nie sposób opisać wszystkiego, czego też nie chcę czynić. Nie chcę odbierać Wam przyjemności. 

Książka zawiera wiele znaków, które Czytelnik musi sam odnaleźć.  Roberts w niezwykły sposób oddaje klimat tamtego regionu. Zachwycił mnie Bombaj... wspaniałe, fascynujące i tętniące życiem miasto, pełne tajemnic i niebezpieczeństw. Co ciekawe jest zarówno olśniewające, zapierające dech w piersiach, jak i brzydkie, odpychające. W dużej mierze dzięki opisom miasta książka "żyje". Autorowi udało się idealnie oddać atmosferę Indii, razem z nim czujemy wyjątkowość tego miejsca. Urzekła mnie architektura, zwyczaje i ludzie. To właśnie tym ostatnim poświęcił najwięcej czasu, i to oni sprawiają, że czyta się ją tak dobrze. Główny bohater czynnie uczestniczy w życiu społeczności, nie jest biernym obserwatorem, żyje razem z Bombajem. Czytamy z zapartych tchem, śledzimy dynamiczną akcję, śmiejemy się i płaczemy. Powieść wydaje się kompletna, jest w niej wszystko świetni bohaterowie, fascynująca fabuła i egzotyczne miejsce w tle. 

Książka "Cień góry" jest bardzo podobna do poprzedniej części, i nie chodzi tylko o grubość. W obu powieściach na pochwałę zasługuje narracja, niezwykle żywa, od czasu do czasu zwalnia, by dać odetchnąć Czytelnikowi. Wielu przypisuje Robertsowi podobieństwo do głównego bohatera. Sam został skazany i trafił do więzienia w Australii, skąd udało mu się zbiec. Ile w tym prawdy, tego jest pewien tylko autor. Książka ma jedną podstawową wadę! "Zasysa" jeśli macie niecierpiącą zwłoki pracę, to nawet nie zaczynajcie czytać, bo wpadniecie. Powieść nie pozwala odpocząć, totalnie pochłania i nie daje szans na ucieczkę.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy

ZAPOWIEDZI LIPCA!

ZAPOWIEDZI LIPCA!

Rozpoczął się sezon urlopowy, ale wydawnictwa nie odpoczywają i wydają nowe tytuły. Ciekawi jakie nowości pojawią się w tym miesiącu na półkach? W poście znajdziecie małą podpowiedź, która pomoże dokonać wyboru. Zapraszam do zapoznania się z moją listą!


"Niebo to miejsce na ziemi"
"Pani Dalloway"
"Mniej złości, więcej miłości"
"Stalker"


"Kuszenie losu"
"Uzasadnione wątpliwości"
"Listy z dziesiątej wsi"
"Mój największy błąd"


"Paryska żona"
"Człowiek, który chciał wszystko wiedzieć"
"Takie rzeczy tylko z mężem"
"Wojtek z Armii Andersa"


Oj, dużo tych nowości.
Zaciekawiło Was coś?
Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger