"JA, KOCHANKA" KAROLINA WILCZYŃSKA


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 13 V 2016 r.
Ilość stron: 298
Źródło ilustracji: czwartastrona.pl

Kochanka żyje od spotkania do spotkania. Łapie chwile normalności. Pragnie być kochana i szczęśliwa, ale godzi się na rolę tej trzeciej. W myślach widziałam kobietę, która nie myśli o niczym i nikim innym, jak tylko o sobie. Nigdy nie przyszło mi na myśl, że ta kobieta też mogła się zakochać, była gotowa zaryzykować by poczuć się kochana. Nie chce jej bronić, ale myślę, że nie można tak od razu osądzać. Warto poznać jej historię.

W moje ręce trafiły zapiski zakochanej bez pamięci kobiety. Miłość w jej życiu, jak często bywa, pojawiła się w nieodpowiednim czasie. Kochanka wierzy, że wkrótce osiągnie szczęście i na zawsze zwiąże się ze swym Ukochanym (w skrócie nazywa go U.). Zanim dostąpi tego zaszczytu, zaczyna zapisywać swoje przeżycia, by dać upust swoim emocjom. Ukazuje prawdziwe oblicze miłości do człowieka, wcześniej komuś przeznaczonego. Namiętność przeplata się z zazdrością, a radość z rozpaczą i strachem. Pojawia się gniew i ogromna potrzeba bycia "dla kogoś".

Kobieta cierpi. Bo już się zakochała. Bo nie potrafi się wycofać. Bo pragnie szczęścia. Nie może przyznać się rodzinie, przyjaciołom i znajomym, że pojawił się ktoś w jej życiu. Ktoś kto sprawił, że czuje się piękna, doceniana, uwielbiana. Z drugiej strony nie może nic zrobić, bo uczucie nie pozwala zakończyć związku. Miłość do tego mężczyzny sprawia, że moralność ulatuje. Widzi tylko siebie w tej relacji, nie dostrzega drugiej strony, która może cierpieć. W każdy weekend, święta, urlop czeka na swoją kolej. Wypatruje tej upragnionej wiadomości, cienia zainteresowania. Ona tylko czeka. Ale jest wytrwała, bo wie, że on w końcu zostawi żonę. Tak jej mówił, czyli tak będzie. On utwierdza ją w tym przekonaniu, daje dowody miłości, bo czymże jest korek do wanny, jak nie obietnicą. Tylko ona się liczy, tylko ją kocha. Musi wytrzymać a spotka ją upragniona nagroda.

Niech Was nie zwiedzie trywialny i nieco romansowy tytuł książki. Zestawienie  emocji i uczuć zakochanej do szaleństwa kobiety dają historię pełną niedopowiedzeń. "Ja, kochanka" to powieść, która wciąga Czytelnika już od pierwszych stron. Intrygujący tytuł zmusza ciekawość do brnięcia przez kolejne karty książki - wszystko to, by dowiedzieć się, jak rozwinie się romans Kochanki i U. Ciekawiło mnie, jak potoczą się ich losy, a zakończenie przyznam - zaskoczyło. Autorka ukazała skomplikowany charakter, troski, radości i przemyślenia zakochanej kobiety. Z zaskakującą dokładnością potrafiła odtworzyć głębię relacji pomiędzy dwojgiem bohaterów. Czytelnik może wyczuć się w emocje jakie towarzyszą bohaterce. W książce nie ma ckliwych wstawek, które można znaleźć w harlequinach, chociaż wiele w niej elementów należących do gatunku romansu. 

"Ja, kochanka" to książka o tym, jak łatwo można wpaść w siła namiętności i pożądania. Czytając czułam ogromny smutek, żal mi było tej kobiety. Nie chce jej usprawiedliwiać, ale nie wolno jej również potępiać. Autorka z pewną dosadnością wyjaśniła co i dlaczego się stało, ukazując motywy, którymi kierowali się bohaterowie. Nie odpowiada na pytania, które stawiamy sobie podczas czytania, pokazuje drogi, które można wybrać lub nie. Ukazuje skutki pewnych decyzji. Nie ocenia. Każdy sam powinien ocenić.

2 komentarze:

  1. Byłam ciekawa co się dzieje w głowie tej drugiej, kochanki. Powstało tyle książek o zdradzonych kobietach, a o uczuciach tych, z którymi mężczyźni zdradzają bardzo mało. Dlatego chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się bardzo ciekawie. Muszę ją kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger