"I ODPUŚĆ NAM NASZE..." JANUSZ L. WIŚNIEWSKI


Wydawnictwo: Od deski do deski
Data wydania: 22 X 2015 r.
Ilość stron: 220
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

W październiku 1991 roku Polskę obiegła tragiczna wiadomość. Znany i ceniony piosenkarz Andrzej Zaucha, zginął zastrzelony pod Teatrem STU w Krakowie. Chwilę po nim umiera jego towarzyszka - Zuzanna. Strzelał mąż kobiety. Ta zbrodnia stała sie podstawą do stworzenia opowieści o miłości, rozpaczy i zazdrości. Historii o tym, jak miłość może doprowadzić do zbrodni. 

"I odpuść nam nasze..." to kolejna książka Janusza L. Wiśniewskiego, którą miałam okazję przeczytać. Przyznaję, że na początku miałam małe trudności by wgryźć się w tę historię. Autor snuje swoją opowieść od chwili, gdy ginie Andrzej Zaucha. Nie wiedziałam o co chodzi, dlaczego zginął. Jednak z każdą kolejną stroną poznałam motywy, jakimi kierował się morderca. Przewracając kolejne kartki zbliżamy się do ujmujących postaci. Dajemy się ponieść historii, wsiąkamy w nią. Cała opowieść dotyka serca i to tak głęboko, że po zamknięciu czujemy niedosyt.

Janusz L. Wiśniewski z niesamowitą precyzją nakreślił pełną bezsilności i smutku, momentami okrutną, ale również mądrą i wzruszającą książkę o stratach. O wyswobadzaniu się z lęków i grzechów przeszłości. O zdradzie tak wielkiej, że serce rozsadza, i która skutkuje morderstwem.

Ta napisana niesamowicie żywym językiem opowieść przedstawiająca obraz życia człowieka, który zastrzelił swoją żonę i jej kochanka. Człowiek ten odpokutował swoje winy w więzieniu. Ta historia skłania do refleksji nad brakiem poszanowania rzeczy, które są w życiu najważniejsze, są to wierność, oddanie i zaufanie. Reasumując autor ukazuje wewnętrzną walkę głównego bohatera, który po wyjściu na wolność pragnie normalnie żyć. 

Autor nie ubarwia, nie przedłuża, stara się przekazać wszystko w rzeczowy sposób, koncentrując się na przeżyciach, emocjach i zachowaniach głównego bohatera. Pozwala mu wyrzucić z siebie cały żal, który tkwi w nim bardzo głęboko. Ale z drugiej strony pokazuje, że każdy człowiek zasługuje na szczęście. Niezależnie co robił w życiu. Wzbogacając swoją historię dowcipnymi, celnymi, miejscami wulgarnymi dialogami. Dzięki temu opowieść zyskuje na autentyczności. 

Wydaje mi się, że najwazniejsze w całej tej historii to relacje międzyludzkie. Lojalność, oddanie, zaufanie i wsparcie. Ponadto bycie "dla kogoś". Janusz L. Wiśniewski udowadnia, że każdy ma prawo do szczęścia. Bardzo gorąco polecam wszystkim, bez wyjątku.

2 komentarze:

  1. Lubię Wiśniewskiego, a tej pozycji jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :)
    Zostałaś nominowana do LBA :)
    http://msmagi18.blogspot.com/2016/05/lba.html

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger