"LUSTRZANY ŚWIAT MELODY BLACK" GAVIN EXTENCE


Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 14 I 2016 r.
Źródło ilustracji: www.wydawnictwoliterackie.pl

Książka “Lustrzany świat Melody Black” opowiada o Abby, która chcąc pożyczyć puszkę pomidorów, znajduje zwłoki swojego sąsiada. To niespodziewane “znalezisko” wywołuje u dziewczyny niepokojące myśli. Bardziej martwi się tym, że nie czuje się smutna z powodu śmierci sąsiada, niż samym faktem jego śmierci. Od tej chwili towarzyszymy Abby w jej zmaganiach z rzeczywistością. Śledzimy to jak wygląda życie osoby chorej psychicznie, proces leczenia, sposób zachowania otoczenia i zmaganie się z przeciwnościami losu.

Książka, na pierwszy rzut oka może nieco lekka, zawiera całą prawdę o życiu. Pozornie mało skomplikowana opowieść o dosyć poważnym początku zmienia się, wraz z lekturą kolejnych stron, w spotkanie z blaskami i cieniami ludzkiego życia, z chorobą i śmiercią. Autor stopniowo pozwala Czytelnikowi wejść w świat jego bohaterów. Wyraża zgodę na bycie razem z nimi. W tej prostocie pisarza kryje się jego talent. Extence oparł cały pomysł na poczuciu akceptacji. Pierwsze co rzuca się w oczy to ciekawy styl, którym posługuje się pisarz. Jest dosyć specyficzny, ale równocześnie bogaty. Po drugie, dostarczył nam niebanalnych bohaterów. Abby jest jedną z postaci, których się nie zapomina. Pełna życia, inteligentna i nieco inna z powodu swojej choroby. Momentami niezrozumiana przez swoich najbliższych. Chociaż zdaje sobie sprawę z tego, że ma problem nie unika ludzi. Bywa tak, że wręcz nie może bez nich żyć. Choroba nie jest dla niej wymówką do tego, aby zamknąć się w domu, jest wręcz motorem, który ją napędza.

Styl pisarski autora cechuje się przystępnością, ale kryje również w sobie pewną głębię, która z każdą przeczytaną kartką uwidacznia się. W swoją na pozór błahą historię wplata niezwykle trudny temat. Rozkłada go na części i stara się przyjrzeć się im z każdej strony. Czyni to w niezwykle zdystansowany i obiektywny sposób. Chociaż czyny głównej bohaterki szokują i budzą dezaprobatę, tak naprawę skłaniają do refleksji nad życiem osób, które borykają się z różnymi chorobami psychicznymi. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo myślę, że cały urok tej książki tkwi właśnie w nich, w takich małych elementach, które tworzą cały obraz. Warto poświęcić im chwilę, jestem pewna, że nie będzie to czas stracony.

Powieści tego typu są niezwykle potrzebne na rynku wydawniczym. Z jednej strony zbierają nas do swego świata, z drugiej uczą tego co jest ważne. Choroba, śmierć, przyjaźń i poczucie bycia kochanym to ogromne wartości o których pisze autor i o którym warto zawsze mówić. „Lustrzany świat Melody Black” poruszył najczulsze struny mojej świadomości. Uświadomił mi co czują i z czym borykają się osoby dotknięte różnymi chorobami psychicznymi. Ponadto mogłam przeczytać, o tym jak wygląda leczenie osób ciepiących na choroby psychiczne..

“Lustrzany świat Melody Black” to niesamowita pozycja, która porywa czytelnika. Podkreśla, jak ważne w życiu jest poczucie bezpieczeństwa, rodzina i godność. To wszystko kształtuje naszą osobowość, sprawia, że jesteśmy tacy a nie inni. Czapki z głów.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za możliwość zapoznania się z książką

"GINEKOLODZY" JURGEN THORWALD

Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 13 I 2016 r.
Ilość stron: 392
Źródło ilustracji: marginesy.com.pl

Thorwald z niezwykłą starannością udokumentował historię rozwoju współczesnej sobie ginekologii. Podjął trud opisania wielu znanych lekarzy, którzy z różnym skutkiem podejmowali się leczenia kobiet. Co ważne nie zapomniał o wielkim cierpieniu pacjentek i ich najbliższych.

Podejrzewam, że mało, kto wie, że jeszcze nie tak dawno, bo w XIX wieku, ginekologia nie stanowiła żadnej profesji medycznej. Ówcześni lekarze niczym brutalni oprawcy zajmowali się powszechnymi dzisiaj przypadłościami. Na pozór lekkie, kobiece schorzenia były źródłem niewysłowionego bólu i cierpienia. Lekarze próbowali leczyć, operować wykorzystując pręty, kleszcze i metalowe zatrzaski. Światowej sławy specjaliści brudnymi rękoma, bez znieczulenia i trudnych warunkach podejmowali próby usunięcia torbieli czy narośli, pomagali matkom rodzić, często raniąc i krzywdząc, zarówno je jak i dzieci.

Pomimo tego, że powieść Thorwalda dotyczy nieco archaicznych zagadnień, tematyka nie straciła nic ze swej atrakcyjności. Autor z niezwykłą precyzją i kunsztem kreśli fascynujący obraz epok i ich przełomowych momentów. Na pierwszy rzut oka widać jej prawdziwość. Groza tego, co opisuje autor przyprawia o dreszcze i ciarki na plecach. Każdego bardzo mocno uderza świadomość bólu, cierpienia i upokorzeń, na jakie skazane były kobiety podczas porodu czy w sytuacji, gdy zdiagnozowano u nich nowotwór. Co mnie uderza to różna postawa świata medycznego wobec odkryć oraz wiedza, że każdy nawet najmniejszy sukces, był uważany za ingerencję w Prawo Boże.

W „Ginekologach” mamy do czynienia z dwoma rodzajami bohaterów. Z jednej strony, wielkie nazwiska świata nauki, dzięki którym kobiety mogą normalnie funkcjonować po porodzie, mogą być wcześnie diagnozowane i leczone. Z drugiej strony, zapomniane i może nieco zepchnięte w cień kobiety, które w akcie desperacji były gotowe poddać się usunięcia torbieli bez znieczulenia, które potrafiły całymi latami żyć z konsekwencjami błędów lekarskich.

Książka ukazuje jak wielką ofiarę trzeba było ponieść, aby medycyna doszła do tego punktu, w którym znajduje się obecnie. Przez wieki trwało przekonanie, że lekarz nie może zobaczyć nagiej kobiety, leczono je pod kołdrami i pierzynami. Użycie znieczulenia było nie do przyjęcia, ponieważ „kobiety miały w bólu rodzić”.

Thorwald miał niezwykły talent do opisywania początków ginekologii, czynił to niezwykle starannie i przekonująco. Myślę, że osoby wrażliwe mogą mieć problem z doczytaniem. Znajomość tej książki pozwala poniekąd zrozumieć obawy kobiet przez lekarzami, ale z drugiej strony pokazuje siłę kobiecą. Wiele z nich w akcie desperacji było gotowych na oddanie się w ręce byle jakiemu szarlatanowi. Myślę, że należy im się wielki szacunek, bo dzięki nim tak wiele wiemy o damskich przypadłościach. 

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Marginesy za możliwość zapoznania się z książką

Znalezione obrazy dla zapytania marginesy wydawnictwo

"GARŚĆ PIERNIKÓW, SZCZYPTA MIŁOŚCI" NATALIA SOŃSKA

"GARŚĆ PIERNIKÓW, SZCZYPTA MIŁOŚCI" NATALIA SOŃSKA
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 4 XI 2015 r.
Źródło ilustracji: empik.com

Pisarka zbudowała całą historię wokół kobiety, która poświęciła wszystko dla kariery. Skrzywdzona przed laty Hania, postanowiła, że już nigdy nie zwiąże się z mężczyzną. A miłość traktuje jak relikt poprzedniej epoki. Podczas zbierania materiałów do artykułu spotyka Wiktora, człowieka sukcesu i niewątpliwie o wielkim uroku. Hania bardzo szybko ulega czarującemu mężczyźnie, a przy wspólnym wypiekaniu pierników zdaje sobie sprawę, że nie jest to tylko koleżeńska relacja. W życiu zawodowym kobiety też dużo się dzieje, popada w konflikt ze swoją przełożoną, której mąż jest jej dawnym ukochanym. Przeszłość odzywa się do Hani w niespodziewanym momencie i nie da o sobie zapomnieć.

Natalia Sońska ujęła mnie lekkim piórem i przemyślaną historią. Stworzyła powieść idealną na zimne wieczory, może nieco przewidywalną, ale za to zabawną i wciągającą, a to tego smaczną jak pierniki. Akcja toczy się dynamicznie, nagłe zwroty akcji dodają jej smaczku, a wybuchy śmiechu uroku. Co prawda może nie jest to ambitna pozycja, ale jej urok sprawia, że czytanie jest przyjemnością. W opowieści nie brakuje słodkiego wątku miłosnego i zawirowań damsko-męskich. Z kart powieści dowiecie się też, co nieco o tym jak ważna jest rodzina, jej wsparcie i dążenie do celu. Podporą głównej bohaterki jest jej przyjaciółka z pracy, która choć mało rozgarnięta to niezwykle pomocna i kochana. Czeka Was zatem optymistyczna, zaskakująca i śmieszka opowieść o młodej kobiecie, która szuka swego miejsca na ziemi. Polecam serdecznie, nie tylko łasuchom.

Opowieść czyta się błyskawicznie, książka wywołuje duży uśmiech na ustach. Jest dowcipna, chociaż przewidywalna to wzruszająca. Książka Natalii Sońskiej to przykład babskiego czytadła, które odstresowuje i przynosi chwile wytchnienia po ciężkim dniu. „Garść pierników, szczypta miłości” to ciepła i zaskakująca opowieść o życiu i poszukiwaniu szczęścia. Czasem los płata nam figla i stawia na naszej drodze ludzi, którzy zaczynają być naszą częścią. Hania boi się zaangażowania, bo wiele razy się już sparzyła, potrafi jednak zaufać swemu sercu i poddać się uczuciu. Przeczytałam z przyjemnością i polecam.

"BŁĘKITNE DZIEWCZYNY" EWA PODSIADŁY-NATORSKA


Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 14 X 2015 r.
Ilość stron: 528



Kaja Redo w wyniku pewnych zdarzeń odwołuje ślub, wprowadza się do rodziców i walczy z upierdliwą szefową w redakcji lokalnej gazety. Wydawać by się mogło, że nic gorszego już ją nie może spotkać, bo sięgnęła dna. Kaja nie zamierza poddać się negatywnym myślom i działa. Tworzy internetowy projekt, który w krótkim czasie zyskuje wielką popularność. Wiele kobiet utożsamia się z tym, co opisuje Kają, są to tak zwane Błękitne Dziewczyny, które akcentują siebie i dzielą się szczęściem. Swoim uporem i otwartym umysłem osiągają zamierzone cele. Sama Kaja czuje się Błękitną Dziewczyną, sama przeżywa wiele rozterek, wikła się w romans z żonatym mężczyzną i dziwną relację z dawnym kolegą. Nie jest jednak pozostawiona samej sobie, bo ma oddane przyjaciółki, na które może zawsze polegać. Wszystkie bohaterki walczą z przeciwnościami losu i przekonują, że szczęśliwą można być zawsze i wszędzie.

Powieść Ewy Podsiadły-Natorskiej to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu swego miejsca na ziemi w czasie, gdy wiele spraw wali się na głowę. De facto „Błękitne dziewczyny” to książka traktująca o miłości tej prawdziwej, przyjaźni, miejscach gdzie czułość i wierność jest najważniejsza, ale również marzeniach i nadziei. Pozycja o dramatach tych małych i dużych, które spotykają każdego z nas. Istotne jest to, że autorka pokazała życie, jakim jest, pełne pułapek, problemów i trudów, ale przez to jest ono takie piękne i niezwykłe. „Błękitne dziewczyny” to książka o smutku i miłości. O bliskości i potrzebie bycia kochanym. O nienawiści i poczuciu osamotnienia. To jedna z tych powieści, które pochłaniają, wciągają i nie pozwalają od siebie uciec. Opowieść Błękitne to naprawdę piękna, zapierająca dech w piersiach historia o nadziei, prawdziwej miłości, sile i uczeniu się siebie.

Niewątpliwie ta ciepła i dopracowana pod wieloma względami powieść zasługuje na zainteresowanie. Ewa Podsiadły-Natorska pokazała w ciekawy sposób Radom, który jak sama wspomniała nie jest piękny, ale dzięki tej opowieści to naprawdę zachwycające miejsce. Mogłam wyobrazić sobie ulice, dźwięki, zapachy miasta. Pisarka stworzyła również dopracowane i głębokie postaci, które ewoluują na kartach książki. Całą pozycję charakteryzuje prosty styl i mało skomplikowane zdania. To mądra opowieść, która swoją treścią porusza wiele trudnych tematów. Pozycja absolutnie zasługuje na przeczytanie

Tę ciepłą historię o silnych kobietach, które borykają się z wieloma problemami polecam wszystkim tym, którzy lubią przenieść się czasem w inną rzeczywistość i poczuć siłę przyjaźni i miłości.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję empik.com

Sklep internetowy empik.com
Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger