"DZIEWIĄTY GRÓB" STEFAN AHNHEM

"DZIEWIĄTY GRÓB" STEFAN AHNHEM
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 31 VIII 2016
Ilość stron: 528
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Manipulacje, intrygi i bezwzględny świat. 

W niewyjaśnionych okolicznościach znika szwedzki minister sprawiedliwości. Wychodzi z domu poselskiego po zażartej debacie i przepada bez wieści. Zadanie odnalezienia zaginionego ministra szwedzka policja powierza Fabianowi Riskowi. Oficjalne śledztwo prowadzą służby specjalne, ale zarówno one, jak i Fabian oraz jego ciężarna koleżanka Malin szybko trafiają na ślepy trop. Niebawem staje się jasne, że nic nie jest tym, czym na początku się wydawało, komuś bardzo mocno zależy, by prawda nie wyszła na jaw. W tym samym czasie w Danii tajemniczy morderca brutalnie morduje żonę pewnego celebryty. Dunja Hougaard rozpoczyna śledztwo, które w niedługim czasie zaprowadzi ją do Szwecji. 

Zaczynając tę książkę niewiele wiedziałam na jej temat, broniłam się rękami i nogami przed jakimikolwiek szczegółami. Ledwo przeczytałam notkę na okładce. Szczerze mówiąc w tym przypadku był to strzał w dziesiątkę. Stefan Ahnhem stopniowo buduje napięcie, mroczny klimat i iście upiorną niepewność związaną z faktem, że trudno stwierdzić kto mówi prawdę. Pierwsza książka tego autora była rewelacyjna, zastanawiałam się nad tym jak potoczą się losy komisarza Riska. Muszę przyznać, że książka się broni. Bohaterowie są rewelacyjni. Męski, inteligentny i zapracowany Fabian, to postać niesamowicie prawdziwa. Za wszelką cenę chce złapać mordercę i ocalić kolejne ofiary. Z drugiej strony boryka się z trudnościami rodzinnymi, widzi, że jego małżeństwo jest coraz słabsze. Otrzymujemy tyle informacji, że w pewnym momencie nie wiemy kto jest sprawcą a kto pokrzywdzonym. Piątka dla autora za nagłe zwroty akcji i mylenie tropów, bo z chwili na chwilę coraz bardziej zatracałam się w tej historii. Parokrotnie musiałam weryfikować opinie na temat poszczególnych postaci. Nie tak łatwo odkryć czarny charakter. Jeśli chodzi o sprawy techniczne, książka jest dobrze napisana, prostym, lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ją szybko. Trzyma w napięciu. Warto było siedzieć do późnych godzin, by poznać prawdę.

Jak na prawdziwy thriller przystało mamy mnóstwo przemocy, tortur, cierpienia, obok tych okrucieństw są również trudności naszych bohaterów. Problemy rodzinne, małżeństwie, zdrowotne i społeczne to wszystko tworzy niesamowity wachlarz. Dziewiąty grób to solidna lektura. zapewnia kilka godzin emocji. pewne jest, że na długo zostanie w mojej pamięci. Podsumowując, muszę przyznać, że książka to chyba najlepszy thriller jaki czytałam w tym roku. Zawiera w sobie wszystko co oczekuję – dopracowana treść i poczucie, że nic nie jest takie, na jakie wygląda. Pod koniec książki okazuje się, że tak naprawdę wszystko to, w co uwierzyliście na początku, finalnie jawi się w zupełnie innym świetle.

Dziękuję Wydawnictwu Marginesy za egzemplarz recenzencki


"PROJEKTANTKA" ROSALIE HAM

"PROJEKTANTKA" ROSALIE HAM
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 30 V 2016 r.
Ilość stron: 416
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

"Projektantka" to pierwsza powieść Rosalie Ham przetłumaczona na język polski. Australijska pisarka prowadzi uniwersytecki kurs kreatywnego pisania, pisze sztuki teatralne i radiowe. Na podstawie książki powstał film, w którym główną rolę zagrała Kate Winslet. Film obejrzałam, książkę przeczytałam. Powiem jedno, książka o niebo lepsza od filmu.

Po 25 latach Tilly wraca do Dungatar, małego australijskiego miasteczka, aby odwiedzić swoją chorą matkę. Wracając, przywołuje wspomnienia z nieszczęśliwego dzieciństwa i tragicznego wypadku, który był przyczyną jej wyjazdu. Kobiecie udało się zdobyć wykształcenie, potrafi szyć obłędne kreacje. Chcąc zjednać sobie mieszkańców postanawia pomóc tamtejszym kobietom i szyje dla nich stroje. Niestety nie wszyscy potrafią to docenić.

Fabuła rozgrywa się w małej australijskiej społeczności, która rządzi się swoimi prawami i skrywa pewne tajemnice. Nic dziwnego, że powrót prześladowanej kiedyś Tilly wzbudza wśród mieszkańców wielką sensację. Dodatkowo okazuje się, że dziewczyna ma ogromny talent, potrafi szyć wspaniałe kreacje, które stają się hitem wśród mieszkanek. 

To, co najbardziej mnie ujęło to sposób, w jaki autorka ukazała swoich bohaterów. Ham doskonale ukazuje ludzkie słabości. Widzimy znerwicowaną żonę wpływowego mieszkańca miasteczka, apodyktyczną, matkę, wścibską podglądaczkę i sierżanta, który w domowym zaciszu nosi damskie stroje. W przeciwieństwie to nich Tilly, to piękna kobieta, wytworna i elegancka. Połączenie tych wszystkich wad i zalet skutkuje groteskowymi sytuacjami, które skłaniają do myślenia. 

"Projektantka" to powieść wielowymiarowa. Jej fabuła dotyka wielu zagadnień i problemów. Autorka nie boi się poruszać tematów trudnych zarówno dla kobiet, jak i dla członków małych społeczności. W życiu jej bohaterów zachodzą gwałtowne zmiany, na ich obecnej sytuacji rzutują wydarzenia, które miały miejsce lata temu. W książce widzimy podział na tych dobry i złych. Główna bohaterka żyje w przeświadczeniu, że przynosi pecha. Wszyscy, którzy się do niej zbliżają cierpią. 

Książka Rosalie Ham do świetne połączenie kilku gatunków. Mamy powieść obyczajową z bogatym tłem społecznym, kryminał, romans. Pisarka z łatwością balansuje pomiędzy nimi. Fabuła jest wielowątkowa, dobrze napisana, więc czytanie jest przyjemnością. "Projektantka" to książka, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom powieści obyczajowych. Autorka ma ogromny talent do opowiadania, co udowodniła poszczególnymi wątkami. 

Za książkę dziękuję Panu Filipowi

"KOBIETY W KĄPIELI" TIE NING

"KOBIETY W KĄPIELI" TIE NING
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 6 VII 2016 r.
Ilość stron: 560
Źródło ilustracji: www.znak.com

"Kobiety w kąpieli" to historia dwóch sióstr, Tiao oraz Fan. Rodzice dziewczynek w wyniku rewolucji kulturalnej zostają zmuszeni do pracy w gospodarstwie wiejskim (w taki sposób "kształtowano" intelektualistów). Matka dziewczynek chcąc uniknąć ciężkiej pracy, symuluje chorobę, wikła się w romans z miejscowym lekarzem i uzyskuje zwolnienie z pracy. Dzieci bardzo szybko odkrywają drugie oblicze matki. Jej złe prowadzenie skutkuje tragedią, w którą zamieszane są obie jej córki, a która odciśnie piętno na ich życiu. Po zakończeniu rewolucji kulturalnej Tiao pozostaje w Chinach, jej siostra wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Pierwsza angażuje się w romans z żonatym mężczyzną, druga bierze ślub z Amerykaninem. Tiao wiedzie szczęśliwe i dostatnie życie, jednak sprawy z przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć. Również Fan nie może pogodzić się z tym co wydarzyło się przed laty.

Książka traktuje o upokorzeniach, których doświadczyli Chińczycy podczas rewolucji kulturalnej. O represjach politycznych, społecznych i seksualnych. Autorka opisała życie na wsiach, gdzie pracowali zdolni i wykształceni ludzie, nie pominęła żadnej sfery życia. Opisała państwo, w którym kobieta wychowująca samotnie dziecko nie miała żadnych praw, była usuwana ze społeczeństwa. Współczesne Chiny to zupełnie inny świat. Według pisarki to raj, który rozwija się gospodarczo i społecznie. Książka Tie Ning to z jednej strony obraz tego, co działo się w Chinach podczas rewolucji kulturalnej, historia o tym co się wydarzy, gdy ideologia i państwo stoją ponad człowiekiem. Jest też przypomnieniem czym jest zło, które powstaje w głowach polityków, dowódców, ale i zwykłych ludzi. Z drugiej strony jest to opowieść o poszukiwaniu szczęścia. O marzeniach i pragnieniach.

Autorka jest niezwykle surowym obserwatorem chińskiego społeczeństwa. Umiejętnie uchwyciła dolegliwości, hipokryzję i niezdarność mieszkańców. Dostrzegamy poczucie winy, które nie pozwala na budowanie zdrowych relacji. Tiao boryka się z wyrzutami sumienia, nie potrafi się zaangażować. Nie umie wybaczyć matce, całą złość chowa w sobie. Chociaż Tie Ning nie jest skłonna do bezpośredniej konfrontacji z chińskimi władzami, jednak jej książka wystawia na widok publiczny blizny, które pozostały po rewolucji kulturalnej. Powieść nie płynie liniowo, są to raczej poskładane fragmenty wspomnień, porozrzucane przez czas, które łączą ze sobą cztery kobiety. Książka jest perełką, która ukazuje złożoną historię zazdrości, zdrady, oszustwa i akceptacji. "Kobiety w kąpieli" to niezwykle emocjonalna powieść. Polecam!

"MNIEJ ZŁOŚCI, WIĘCEJ MIŁOŚCI" NATALIA SOŃSKA

"MNIEJ ZŁOŚCI, WIĘCEJ MIŁOŚCI" NATALIA SOŃSKA
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 20 VII 2016 r.
Ilość stron: 324
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Kinga to kobieta sukcesu, ma świetną pracę, rodzinę, na którą może liczyć i ukochanego mężczyznę. Jej życie diametralnie się zmienia, gdy dowiaduje się, że jej ukochany wyjeżdża na międzynarodowy kontrakt do Afryki i zostawi ją na kilka miesięcy. Ale nie tylko to ją zaskakuje, życie ma dla niej dodatkową niespodziankę. Uczucia Kingi zostają wystawione na wielką próbę. Będzie musiała pogodzić się z decyzją ukochanego człowieka. W tym momencie wsparciem dla niej będzie babcia i mama oraz niezawodne przyjaciółki. Wszystko jeszcze bardziej się skomplikuje, gdy kobieta zostanie wplątana w aferę kryminalną. 

"Mniej złości, więcej miłości" Natalii Sońskiej to następna książka jej autorstwa, która w ostatnim czasie trafiła w moje ręce. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że Polacy potrafią jednak pisać. Powieść autorki od samego początku wciąga. Pomysł na historię może nie jest zbyt odkrywczy, ale mi odpowiadała, a co ważne intryguje i wciąga. Niewątpliwie jest to zasługa fenomenalnych bohaterów, są wyraziści, zabawni i realistyczni. Nie można zapomnieć o ciekawej akcji, która płynie swoim rytmem, gwarantuje czytelnikowi przyjemny czas pełen wrażeń. Całość wygląda świetnie, a taką wisienką na przysłowiowym torcie jest piękna okładka. Wydawnictwo Czwarta Strona za każdym razem zaskakuje takimi cudami. 

Książka Natalii Sońskiej opowiada o poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, drugiego człowieka, szczęścia i miłości. Jak wiadomo miłość kiedyś się zaczyna i kiedyś kończy. Główna bohaterka kochała i była kochana. Sądziła, że znalazła tego jednego jedynego, jednak los bywa przewrotny, bo nie zawsze dostajemy to czego chcemy. Bywa tak, że nie chcemy się z tym pogodzić, ale z perspektywy czasu dostrzegamy, że było to potrzebne. Nie powinniśmy się zamykać na innych, tylko brać od życia to, co nam oferuje.

"Szczęście trzeba pielęgnować. Jak piękny kwiat, który dostajesz w prezencie. Jest zachwycający dopóty, dopóki o niego dbasz. Jeśli wydaje ci się, że szczęśliwsza już być nie możesz, dbaj o to uczucie, bo niepielęgnowane może w każdej chwili zbladnąć, zmaleć"

Istotną kwestią w każdej książce są bohaterowie. Podczas czytania zwracałam uwagę na to, jak zostali wykreowani, bo to oni są podstawą każdej historii. Autorka znakomicie przedstawiła wszystkie postaci w książce. Każdy jest intrygujący i posiada indywidualne cechy. Zakochałam się w babci Kingi, niezwykle urocza staruszka. Sama Kinga jest impulsywną kobietą. Chce kochać i być kochaną, marzy o kimś, kto będzie chciał z nią spędzić całe życie. Jest i Hania, która pomaga głównej bohaterce, zawsze można na niej polegać. Warto wspomnieć o Mirze, która pojawia się w życiu Kingi w dziwny sposób, wywołując przy tym dużo zamętu. Książka musi intrygować, wciągać i zachwycać. Taka właśnie jest pozycja Natalii Sońskiej.  Pełna szczęścia, miłości, ciepła, ale i złości, i rozczarowania, które towarzyszy nam w codziennym życiu. Uwielbiam takie powieści, od czasu do czasu potrzebuję resetu, a wtedy pomagają mi takie właśnie historie. Co tu dużo pisać "Mniej złości, więcej miłości" to kolejny dobry strzał. Jestem zachwycona i czekam na dalszą część, bo zakończenie mnie zaskoczyło.

Nie tylko bohaterowie są mocną stroną tej książki. Autorka stworzyła niezwykle wciągający wątek kryminalny, który zaskakuje. Oj, dzieje się wiele, a akcja jest tak dobrze napisana, że wciąga. Nie byłabym sobą, gdybym zapomniała o miłosnych zawirowaniach w życiu naszych bohaterów, ale nie chcę zdradzać szczegółów, bo każdy powinien sam poznać tę historię. Autorka stawia swoich bohaterów w niecodziennych, zabawnych sytuacjach, pewne jest, że humoru nie zabraknie. Nie mogę zapomnieć o cudownym domu Kingu, w którym rządzi miłość.

"Mniej złości, więcej miłości" to cudnie napisana książka, która urzeka swoją prostotą. Czyta się szybko i przyjemnie, a niesamowite losy głównej bohaterki perfekcyjnie komponują się z resztą. To idealna pozycja zarówno na letnie wieczory, jak i zimne poranki. Rozgrzeje serca i zachwyci.

"DIABEŁ I TABLICZKA CZEKOLADY" PAWEŁ PIOTR RESZKA

"DIABEŁ I TABLICZKA CZEKOLADY" PAWEŁ PIOTR RESZKA
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 24 III 2015 r.
Ilość stron: 220
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Paweł Piotr Reszka to dziennikarz i reportażysta. W 2016 roku został laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki za książkę "Diabeł i tabliczka czekolady". Książka składa się z niedługich tekstów. Niektóre są tylko cytatami z listów, nagranych wypowiedzi, ukazują ludzi, ich losy i problemy. Reszka opowiada o zdarzeniach niezwykłych i zwykłych.

O czym pisze laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego? O mieszkańcach pewnego domu, w którym zablokowano dostęp do stron pornograficznych. O dziewicy, która poślubiła Chrystusa. O tych, którzy leczą homoseksualistów. O nawiedzonych uczniach pewnej szkoły. O ukrytych dawcach organów. O zawstydzonych Sprawiedliwych. Niektóre z tych tekstów ukazały się na łamach "Dużego Formatu", częścią karmiły się media. W reportażach Reszki każdy temat, nawet ten mało medialny (jak choćby ten dotyczący toalet), niesamowicie ciekawi. Autor w swoich tekstach daje szansę wypowiedzieć się tym, którzy na co dzień nie mają takiej możliwości. Ukazuje patologie, wskazując ich przyczynę.

Autor pokazał czym jest dziennikarstwo wysokiej próby. Poprzez jego teksty dostajemy historie, które niektórzy uznaliby za mało znaczące. Mamy zarys, opowieść i odpowiedź dlaczego tak jest. Pomimo tego że Paweł Piotr Reszka nie ujawnia się, zachowuje dystans i wyważenie, to historie po brzegi wypełnione są ludzkimi emocjami. Czytając, człowiek chce krzyczeć z niedowierzania, z zaskoczenia, z rozpaczy i niesprawiedliwości.

Jestem zaszokowana tym zbiorem, chociaż większą część kojarzę i staram się na bieżąco śledzić to o czym pisze. Myślę, że umieszczenie ich w jednej książce daje ogromną siłę rażenia. Skala opisywanych patologii wbija w podłogę. "Diabeł i tabliczka czekolady" to smutne podsumowanie tego, co ma miejsce w naszym kraju. Reszka koncentruje się na tym od czego wielu ucieka. Stawia czytelników w trudnej sytuacji, bo zmusza do poznania tego, na co często nie chcemy patrzeć i odejścia od utartych stereotypów.

"JAK CIĘ ZABIĆ, KOCHANIE" ALEK ROGOZIŃSKI

"JAK CIĘ ZABIĆ, KOCHANIE" ALEK ROGOZIŃSKI
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2 VI 2016 r.
Ilość stron: 336
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Absurd goni absurd. Bohaterowie udają, kłamią i kombinują. Łatwo się pogubić w tym wszystkim, tym bardziej, że autor nagromadził taką ilość postaci, nagłych zwrotów akcji, iż nie mamy czasu, by zastanowić się nad tym, czy to wszystko jest logiczne. Na szczęście zakończenie wydaje się całkiem normalne. Ale skąd tyle zamieszania?

Trzydziestoletnia Kasia i jej mąż mają odziedziczyć po zmarłej babci ogromny majątek. Warunkiem jest pojawienie się na świecie potomka pary. Gdyby do tego nie doszło pieniądze zostaną oddane amerykańskiej parafii. Życie małżonków nie przypomina sielanki. Kasia robi wszystko by uprzykrzyć życie mężowi, a ten zdradza ją na prawo i lewo. Kobieta chcąc otrzymać spadek, postanawia pozbyć się niekochanego męża. Jak się okazuje, nie jest to proste zadanie, bo sama szybko z myśliwego zmienia się w ściganą zwierzynę. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie. A gdy do gry wkroczą dwie zakonnice napięcie sięgnie zenitu.

Myliłby się jednak ten, kto sądzi, iż cała akcja będzie polegała na wyeliminowaniu małżonka. Akcja szybko nabiera tempa. Kasia postanawia pozbyć się męża. Tylko jakim sposobem? Ano pomysłów ma wiele. Niektóre wciela w życie i to z sukcesem (jednak nie ucierpi szanowny mąż). To pieniądze napędzają całą fabułę, potwierdzając, że mamona oślepia i kompletnie ogłupia. Niczym klapki na oczach, które kojarzymy z zaślepieniem. Bohaterowie odłożyli na bok logiczne myślenie, dając się porwać szaleństwu. W wielu miejscach autor przesadził, cała historia wydała się do granic absurdalna. To prawda była zabawna, prześmieszna, ironiczna, ale niektóre działania bohaterów wołały o pomstę do nieba. Alek Rogoziński przegiął choćby tym, jak opisał działania pseudo-zakonnic (żeby była jasność nie jestem moherem, który walczy o dobre imię kościoła), bossów mafijnych i pewnego księdza-hazardzisty. Pomimo tego, wokół książki tworzy się pewna pozytywna i zabawna aura, daleka od klasycznych historii. Miało być absurdalnie, no i jest.

Autor zbudował silne osobowości, bardzo charakterystyczne i ostre. Oczywiście, na pierwszy plan wysuwa się Kasia, która próbuje różnymi sposobami pozbyć się niewiernego małżonka. Jej mąż, uwodziciel i casanowa, nie odpuszcza i sam pragnie cieszyć się odziedziczonymi pieniędzmi. Obok postaci pierwszoplanowych prym wiodą dwie pseudo-zakonnice, ksiądz i przyjaciółka Kasi, która pomaga ratować życie ofiary nieszczęśliwego wypadku. 

Książka Alka Rogozińskiego nie zaskoczyła mnie, czym pewnie narażę się innym czytelnikom. No cóż, nie wzrusza, nie budzi poklasku i nie skłania do refleksji. Nie wniosła niczego nowego do mojego życia. A szkoda, bo wydawała się niezwykle ciekawa. Kto wie, może jeszcze skuszę się kiedyś na inną pozycję tego pisarza.

"BUCH AN BORD" CZYLI KSIĄŻKA NA POKŁADZIE

"BUCH AN BORD" CZYLI KSIĄŻKA NA POKŁADZIE

Niedawno stałam w kolejce do odprawy z przeładowaną torbą i modliłam się, by przepuszczono mnie bez problemów. Wiadomo wszystko jest potrzebne. Bo co jeśli będzie padało, będzie zimno, gorąco, wilgotno bądź sucho? Trzeba być gotowym na każde warunki nawet jeśli leci się do Krakowa! Podczas pakowania musiałam pozbyć się niektórych książek, bo wiadomo pracownicy linii lotniczych bywają skrupulatni. Wybrałam tylko te najważniejsze. Żal pozostał. Dopiero po powrocie do domu trafiłam na ciekawą inicjatywę. 

Niemieckie linie lotnicze Condor wraz ze Stowarzyszeniem Niemieckich Księgarzy od kilku lat prowadzą ciekawą kampanię. Akcja "Buch an Bord" ma celu promowanie czytelnictwa. Jak wynika z obserwacji im więcej osób lata, tym zmniejsza się czytelnictwo, bo wielu z nas podczas pakowania musiało wybierać pomiędzy dodatkową książką, a inną potrzebną rzeczą. Kampania ma na celu odwrócenie tej negatywnej tendencji. 

Zasady są banalne. 
W wybranych księgarniach należy kupić papierową książkę i przy okazji poprosić o specjalną naklejkę. W akcji biorą udział również księgarnie, które oferują e-booki. Znika odwieczny problem, co jest lepsze książka papierowa czy elektroniczna. Otrzymaną naklejkę umieszczamy w widocznym miejscu na walizce. 

Co otrzymujemy w zamian? Podczas odprawy na lotnisku możemy liczyć na dodatkowy kilogram bagażu. Kto zyskuje i co? Linie lotnicze zadowolonych klientów, księgarnie większe obroty a turyści mogą zabrać ze sobą dodatkową książkę. Nic tylko powielać takie działania. A Wy co sądzicie?

"GANBARE! WARSZTATY UMIERANIA" KATARZYNA BONI

"GANBARE! WARSZTATY UMIERANIA" KATARZYNA BONI
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 9 VI 2016 r.
Ilość stron: 304
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Od 2011 roku w Japonii na każdym kroku słychać "Ganbare" - "Daj z siebie wszystko! Trzymaj się! Dasz radę!". Wielu ma dość, ma ochotę zamknąć się w czterech ścianach i przestać myśleć o tym, co ich spotkało. Książka Katarzyny Boni to opowieść o kraju, gdzie przyzwyczajono się do zagrożenia, a każde dziecko wie, jak zachować się na wypadek katastrofy. To książka o ludziach, którzy pięć lat po trzęsieniu ziemi, tsunami i wybuchu elektrowni jądrowej próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Są tacy, którzy nauczyli się nurkować i szukają szczątków swoich bliskich na dnie morza. Inni, ignorując zakazy, nadal mieszkają na napromieniowanym obszarze. Są również inni, którzy rozmawiają z duchami, albo zapisują się na warsztaty umierania.

Katarzyna Boni rozmawiała z rozmaitymi osobami. Wśród nich są rodzice, poszukujący swoich dzieci w morzu ludzkich ciał. Są młode kobiety, które widują duchy ofiar i ludzie, którzy prowadzą rozmowy z bliskimi porwanymi przez wodę w budkach telefonicznych. Pojawiają się również ci, którzy uczestniczą w warsztatach umierania, podczas których przygotowują się na własną śmierć. Wyjątkowość książki tkwi zarówno w treści, jak i w formie. Autorka bawi się stylem, zaskakuje czytelnika. 

Ludzie z którymi się spotkała to jednostki doświadczone przez wydarzenia z 2011 roku. Czasem mniej, czasem więcej. Pozwoliła im mówić. Swoją obecność ujawnia tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Trauma po tym wydarzeniu odcisnęła piętno na tamtejszych ludziach. Można mówić o społeczeństwie japońskim "sprzed Fukushimy" i "po Fukushimie".  Autorka pokazuje, że Japonia nie podniosła się z katastrofy. Tym samym łamie przekonanie, że taki kraj, mający tak duży potencjał gospodarczy, szybko się pozbiera. Realia są zupełnie inne. Ludzie nadal mieszkają w blaszanych domach, nie mają co jeść i nie widzą czy kiedykolwiek wrócą do swoich domów. Bohaterowie książki są rozgoryczeni, bo władze zapomniały o nich.  Wielu z nich nie przeszło żałoby, nadal wierzą, że ich bliscy żyją. Nie umieją wrócić do normalności. Obok nich żyją tez tacy, którzy nie czekają na pomoc, ale biorą sprawy w swoje ręce. Zaczynają budować i tworzyć. Ujęła mnie historia mężczyzny, który został w wiosce, by opiekować się pozostawionymi tam zwierzętami. Jadł co znalazł: grzyby, rośliny, wszystko to co rosło na skażonym terenie. Lekarze stwierdzili, że jest niezniszczalny. Ale i tak nie wykluczono raka w przyszłości. Nie mógł opuścić zwierząt, które pozostawiono. Podziwiam go.

Warto podkreślić, że wieloletnie doświadczenie autorki zaowocowało spójnym, ciekawym i przejrzystym tekstem. Wszystko układa się w logiczną całość. Nie ma wrażenia poplątania i pomieszania. Katarzyna Boni nie daje się ponieść emocjom. Przywołuje fakty, opinie, wspomnienia i mity, co prawda nie w sposób beznamiętny, ale bez ozdobników. Dziennikarka zamieściła listę książek, artykułów z których korzystała. Dla tych Czytelników, którzy niczym niewierny Tomasz chcąc potwierdzenia, dostaną je. Sądzę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jestem pod wielkim wrażeniem.

"RAZ NA ZAWSZE" ANDREAS PFLUGER

"RAZ NA ZAWSZE" ANDREAS PFLUGER
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 6 VII 2016 r.
Ilość stron: 500
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

"Raz na zawsze" to prawdziwy majstersztyk. Naprawdę dobry kryminał, zmyślny, inteligentny i jednocześnie przerażający. Andreas Pflüger zawarł wszystko co dobre. Na warsztat wziął historię młodej, utalentowanej policjantki - Jenny Aaron, spełniającej się w policyjnej jednostce specjalnej. W trakcie nieudolnej akcji w Barcelonie kobieta traci wzrok. Sądzi, że nic gorszego już nie może jej spotkać. Pięć lat po wypadku przeszłość upomina się o nią. Seryjny morderca, którego niegdyś zamknęła w więzieniu znowu atakuje. Chce tylko rozmawiać z Jenny. Niewidoma kobieta nie musi widzieć, by walczyć z niebezpiecznym człowiekiem, bo jej siłą jest jej ślepota.

Jenny Aaron to policjantka jednostki specjalnej, która straciła wzrok podczas akcji w Barcelonie. Człowiek, który do niej strzelił, zrobił to precyzyjnie, nie chciał jej zabić, pragnął trwale okaleczyć. Kobieta ani na moment się nie poddaje. wydaje się postacią jakby z innej materii, niezniszczalną, trochę nierealną, przez to intrygującą. Nie boi się podejmować ryzykownych działań w pojedynkę. Pościg za zabójcą staje się dla niej sprawą osobistą, zmusza ją do refleksji nad własnym życiem. Myślę, że to ona jest najmocniejszą stroną powieści. 

Istotnym elementem prozy autora jest zręczne manipulowanie emocjami Czytelnika. I nie chodzi tu tylko o litowanie się nad główną bohaterką, bo autor nie pozostawia wątpliwości, że każdy, nawet ten pozbawiony wzroku, może dojść do perfekcji w wykonywaniu wielu czynności. Autor daje czytelnikowi zawikłaną intrygę kryminalną, zręcznie dawkuje napięcie i skłania do myślenia. Nie raz, nie dwa będzie trzeba zweryfikować swoje przypuszczenia i spojrzeć na całą sytuację z innej perspektywy. Niewidoma policjantka, która potrafi zawstydzić niejednego widzącego funkcjonariusza. Umie bezbłędnie ocenić położenie danej rzeczy, z powodzeniem wykorzystuje pozostałe zmysły. U Andreasa Pflügera atmosfera gęstnieje z każdą kolejną chwilą, wywołuje u Czytelnika przerażenie. Wreszcie warto wspomnieć o pościgu za mordercą. Towarzyszy mu niespokojna atmosfera, trudno jednoznacznie określić dlaczego do tego doszło, i jaki będzie kolejny krok zabójcy. 

Pisarz doprowadził do perfekcji mylenie tropów, tak buduje intrygę, że naprawdę trudno rozstrzygnąć, jakie będzie zakończenie. Niezwykłe wyczucie gatunku. Cała historia to świetny kryminał, który trzyma w napięciu do samego końca. Nieszablonowa, inteligentna książka, która pochłania do reszty. I nie ma przesady w stwierdzeniu, jakoby autor stworzył majstersztyk. Warto podkreślić, "Raz na zawsze" to debiut Pflügera. Czekam na kolejną.

Za możliwość zapoznania się z pozycją dziękuję Wydawnictwu Otwartemu


'CIEŃ EUNUCHA" JAUME CABRE

'CIEŃ EUNUCHA" JAUME CABRE
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 18 V 2016 r.
Ilość stron: 496
Źródło ilustracji: www.marginesy.com.pl

"Cień eunucha" to kumulacja wielu smaków, dźwięków i obrazów. Teraźniejszość miesza się z przeszłością, jednocześnie jest się czytelnikiem, obserwatorem i bohaterem. Delektujemy się fabułą, smakujemy jej i sycimy się. Każde słowo porusza nasze najdelikatniejsze emocje. Jaume Cabre pisze dosadnie. Opowieść o życiu zagubionego Miquela hipnotyzuje, trudno się od niej oderwać.

Miquel Gensana to błyskotliwy dziennikarz muzyczny, który boryka się ze stratą przyjaciela. Chcąc oderwać się na chwilę od czarnych myśli, umawia się na kolację z koleżanką z pracy - Julią. Niestety spotkanie okazuje się koszmarem. Wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu - potrawy, obsługa, towarzystwo, a przede wszystkim lokal. Mężczyzna to wielki nieudacznik. Nie wyszło mu z żadną kobietą, nie ma dzieci (niestety na nim kończy się ród). Zawsze marzył o tym by być artystą, ale zabrakło mu talentu. Nie zapobiegł bankructwu firmy i stracił dom rodzinny, w którym obecnie mieści się restauracja. Właśnie do tego lokalu zaprosiła go Julia, w wyniku czego wspomnienia wróciły. A on musi walczyć z nimi.

Początkowo "Cień eunucha" czytałam nieco zatrwożona, nie wiedziałam co mnie czeka, pierwszy raz miałam styczność z Cabre. To prawda, na początku miałam opory z zaakceptowaniem stylu autora. Nie potrafiłam złapać rytmu, gubiłam się, bo tak bardzo chciałam zrozumieć, co autor chce mi przekazać. Im więcej czytałam, tym mocniej poznawałam tego pisarza. Muszę przyznać, że jest niezwykle wyważonym pisarzem, wnikliwym obserwatorem świata i ludzi. Potrafi celnie oddać, to co czerpie ze swego życia. Jego twórczość skłania do refleksji nad naszym życiem. Jego najnowszą książkę zaliczyłabym do tej dobrej literatury. 

Muszę przyznać, w pewnym momencie opowieść wciągnęła mnie tak mocno, że nie mogłam się od niej uwolnić. Jestem pod wrażeniem fabuły i galerii postaci, które stworzył. Dzięki nim historia żyje własnym życiem. Stworzył niezwykle wiarygodną postać Miquela. Jego wspomnienia są niezwykle prawdziwe. Autor zmusza czytelnika do nieustannej uwagi. Mnogość bohaterów, historii i miejsc, łączy się w całość, chwilowy brak uwagi skutkuje ponowną lekturą. Tak wielkie nagromadzenie postaci sprawia, że musimy rozrysować sobie w głowie mapę, która ich wszystkich łączy. Na szczęście w książce umieszczono spis osób, dzięki czemu możemy zapanować nad lekturą. 

U Cabre każde zdanie ma sens, nic nie dzieje się bez przyczyny. Każdy krok został przemyślany. Nie sposób się oderwać od tej książki. Autor przyciąga Czytelnika zarówno tego wymagającego, jak i tego który preferuje lżejszą literaturę. Tego wymagającego ujmie językiem, formą, natomiast tego szukającego chwili oddechu, zachwyci intrygującą historią z tajemnicą głównego bohatera. Pisarz w ciekawy sposób kreuje swoich bohaterów, sprawia, że odbiorca ma przed oczyma daną postać. Przykładem tego jest Miquel, który ma problem z wyjawieniem tajemnicy Julii. Z jednej strony żal mi go, z drugiej to irytujący facet, który pozbawiony jest, w jakimś sensie, męskości. Poza ludźmi również miejsca żyją swoim życiem. 

Powieść Cabre nie daje prostych odpowiedzi na trudne pytania. Skłania do myślenia. "Cień eunucha" to opowieść o tym, jak trudne jest życie w cieniu kłamstw i niedomówień. o tym, jak wielką cenę należy zapłacić za ujawnienie tego, co wielu chciałaby ukryć.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy


"CIEŃ GÓRY" GREGORY DAVID ROBERTS

"CIEŃ GÓRY" GREGORY DAVID ROBERTS
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2 VI 2016 r.
Ilość stron: 800
Źródło ilustracji: www.marginesy.com.pl

"Cień góry" to kontynuacja dobrze przyjętej książki "Shantaram". Lin stracił dwie najważniejsze dla siebie osoby - przewodnika duchowego i ukochaną Karlę. Po kolejnej nielegalnej akcji wraca do Bombaju, który nie jest już taki sam, jest nie do poznania. Wielu przyjaciół Lin odeszło, szefowie mafii prześcigają się z działaniach, a osławiony święty człowiek kwestionuje wszystko co było ważne dla Lin. Mężczyzna musi odnaleźć sens swego życia. Nie może opuścić Miasta Wysp, nie pozwoli mu na to Karla i obietnica, którą złożył przed laty. 

Główny bohater to niezwykle ciekawa postać. Lin (skrót od Lindsay) to zbieg, jeździ na motocyklu, cytuje wielkich pisarzy. Mężczyzna za wszelką cenę pragnie zapomnieć o swojej ukochanej Karli, która poślubiła milionera. Chcąc o niej zapomnieć spotyka się z Lisą. Wikła się w wiele niebezpiecznych sytuacji. Pisarz wiedzie go przez brutalny świat, pełen morderstw i brutalnych spotkań. Rozbudowana fabuła obejmuje porachunki gangów, lokalne napięcia pomiędzy irańskimi i afgańskimi emigrantami. Nie sposób opisać wszystkiego, czego też nie chcę czynić. Nie chcę odbierać Wam przyjemności. 

Książka zawiera wiele znaków, które Czytelnik musi sam odnaleźć.  Roberts w niezwykły sposób oddaje klimat tamtego regionu. Zachwycił mnie Bombaj... wspaniałe, fascynujące i tętniące życiem miasto, pełne tajemnic i niebezpieczeństw. Co ciekawe jest zarówno olśniewające, zapierające dech w piersiach, jak i brzydkie, odpychające. W dużej mierze dzięki opisom miasta książka "żyje". Autorowi udało się idealnie oddać atmosferę Indii, razem z nim czujemy wyjątkowość tego miejsca. Urzekła mnie architektura, zwyczaje i ludzie. To właśnie tym ostatnim poświęcił najwięcej czasu, i to oni sprawiają, że czyta się ją tak dobrze. Główny bohater czynnie uczestniczy w życiu społeczności, nie jest biernym obserwatorem, żyje razem z Bombajem. Czytamy z zapartych tchem, śledzimy dynamiczną akcję, śmiejemy się i płaczemy. Powieść wydaje się kompletna, jest w niej wszystko świetni bohaterowie, fascynująca fabuła i egzotyczne miejsce w tle. 

Książka "Cień góry" jest bardzo podobna do poprzedniej części, i nie chodzi tylko o grubość. W obu powieściach na pochwałę zasługuje narracja, niezwykle żywa, od czasu do czasu zwalnia, by dać odetchnąć Czytelnikowi. Wielu przypisuje Robertsowi podobieństwo do głównego bohatera. Sam został skazany i trafił do więzienia w Australii, skąd udało mu się zbiec. Ile w tym prawdy, tego jest pewien tylko autor. Książka ma jedną podstawową wadę! "Zasysa" jeśli macie niecierpiącą zwłoki pracę, to nawet nie zaczynajcie czytać, bo wpadniecie. Powieść nie pozwala odpocząć, totalnie pochłania i nie daje szans na ucieczkę.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Marginesy

ZAPOWIEDZI LIPCA!

ZAPOWIEDZI LIPCA!

Rozpoczął się sezon urlopowy, ale wydawnictwa nie odpoczywają i wydają nowe tytuły. Ciekawi jakie nowości pojawią się w tym miesiącu na półkach? W poście znajdziecie małą podpowiedź, która pomoże dokonać wyboru. Zapraszam do zapoznania się z moją listą!


"Niebo to miejsce na ziemi"
"Pani Dalloway"
"Mniej złości, więcej miłości"
"Stalker"


"Kuszenie losu"
"Uzasadnione wątpliwości"
"Listy z dziesiątej wsi"
"Mój największy błąd"


"Paryska żona"
"Człowiek, który chciał wszystko wiedzieć"
"Takie rzeczy tylko z mężem"
"Wojtek z Armii Andersa"


Oj, dużo tych nowości.
Zaciekawiło Was coś?

"KONAJĄCE ZWIERZĘ" PHILIP ROTH

"KONAJĄCE ZWIERZĘ" PHILIP ROTH
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: VI 2016 r.
Ilość stron: 176
Źródło ilustracji: www.wydawnictwoliterackie.pl

"Konające zwierzę" to opowieść o podstarzałym wykładowcy, który używając własnej pozycji uwodzi studentki.  Dla niego ważny jest tylko seks, uczucia nie grają żadnej roli. Oczywiście, tak jest do czasu, bo profesorowi zaczyna zależeć na pięknej Kubance - Consuelii Castillo. Tu zaczyna się jego dramat, sam nic nie może jej zaproponować, a ona pragnie żyć, cieszyć się młodością. Mężczyzna miota się, walczy z własnymi emocjami. Wcześniej seks z młodymi kobietami stanowił ucieczkę przed starością, był formą buntu. To David zaczynał i kończył kolejne związki. Uczucie do pięknej Consuelii pozbawiło go wyrachowania, ale i poczucia wyższości.  

Między Davidem a młodą Kubanką tworzy się erotyczna więź. Jednak pomimo oddania mężczyzna utrzymuje jednocześnie romans z poprzednią kochanką, Ze strony Consueli to powierzchowna relacja, nie chcąc narażać się na śmieszność, nie zaprasza kochanka do siebie. Boi się reakcji najbliższych. Wie, że nic dobrego jej nie czeka z podstarzały mężczyzną. Wątek relacji głównego bohatera z Consuelą rozwija się powoli. Z czasem pojawia się pewnego rodzaju zaangażowanie, jednak w tym momencie dziewczyna odchodzi. Ponowne spotkanie następuje w dramatycznych okolicznościach kilka lat później.

Tematy, które porusza Roth dotykają wielu uniwersalnych problemów, u niektórych będą budziły odrazę, szok i niedowierzanie, u kolejnych znowu  zrozumienie. Wydaje się, że seks, którego dużo w książce, będzie motorem napędowym fabuły, na szczęście tak nie jest. Autor poruszył wiele wątków, wśród nich są relacje między Davidem a jego synem. Czytamy o zdradzonej rodzinie, problemach z żoną. Gdy poznajemy jego syna, dostrzegamy, że jest jeszcze większym hipokrytą niż ojciec, osobą niedojrzałą i irytującą. Ma się go dość. Obok tego tematem przewodnim jest starzenie się. Punktem kulminacyjnym mówienia o tym jest wspomnienie o odejściu przyjaciela, George'a. Rodzina mężczyzny skazała go na powolny zgon przez odłączenie go od aparatury utrzymującej przy życiu. Po kilkudniowych męczarniach odzyskał siły, pragnąc bliskości żony potwierdził, że popędy umierają razem z danym człowiekiem. 

Roth umiejętnie wykorzystuje ironię, co wyraża się choćby w temacie pracy dyplomowej jednej ze studentek, który brzmi "100 sposobów perwersyjnych zachowań w bibliotece". Mimo wielu odwołań do seksu, nie ma mowy o pornograficznym wydźwięku książki. Bo "Konające zwierzę" to powieść o odwiecznych lękach i dylematach, z którymi boryka się każda cywilizacja. 

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu


"INNA DUSZA" ŁUKASZ ORBITOWSKI

"INNA DUSZA" ŁUKASZ ORBITOWSKI
Wydawnictwo: Od deski do deski
Data wydania: 22 V 2015 r.
Ilość stron: 432
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

"Inna dusza" to kolejna pozycja, która pojawiła się w serii Na F/aktach. Wydawnictwo założone przez Tomasza Sekielskiego prezentuje cykl, w którym autorzy ukazują historie sporządzone na podstawie akt sądowych. Łukasz Orbitowski otrzymał za tę książkę paszport POLITYKI w kategorii literatura. Ta historia to doskonałe połączenie powieści inicjacyjnej, psychologicznej i obyczajowej. Autor stworzył precyzyjne i zapadające w pamięć studium zła. Dla mnie jest mistrzem!

"Inna dusza" to książka o brutalnym morderstwie, którego dokonał 19-letni chłopak z Bydgoszczy. Młody człowiek w bestialski sposób zadźgał nożem swojego kuzyna, a kilka lat później tłuczkiem zatłukł sąsiadkę. Sam morderca przez kilka lat był bezkarny. Ograny ścinania nie potrafiły wpaść na jego trop. Jędrek nie czuł się winny popełnionej zbrodni, jak twierdził "w każdym drzemie coś takiego, tylko w jednym się budzi, a w drugim nie budzi, i tyle [...] Inna dusza się budzi. A może diabeł. Chętka, by zabić, i już". O tym, czego dokonał Jędrek wiedział jego kolega Krzysztof, ale nie zdradził go, ukrywał prawdę.

Łukasz Orbitowski zbudował wielowątkową historię, która wciąga, momentami nawet porywa. Autor świetnie skonstruował całą fabułę. Wszystkie wydarzenia są tak prezentowane, jakby toczyły się w chwili obecnej. Pojawiają się w niej liczne retrospekcje, wątki i punkty widzenia. Obok Jędrka i Krzysztofa, ważnymi postaciami są ich ojcowie. Niestety ani ojciec Jędrka (surowy i wymagający), ani ojciec Krzyśka (pijak i prostak) nie są godni naśladowania dla tych wkraczających w dorosłe życie młodych chłopaków. Obaj swoimi nawykami i zachowaniem niszczą swoich synów.

Liczne opisy zwykłych, codziennych czynności, rzeczy czy zajęć, pozwoliły Orbitowskiemu stworzyć równoległą opowieść - opowieść o Polsce - o tym młodym kraju, który boryka się ze swoimi bólami. To niesamowite tło, które pozwala "odczuć" jak to było, z jakimi trudnościami stykali się ludzie, jak żyli, czego się bali i dlaczego zadowalali się tym, co mieli.

"Inna dusza" to książka o życiu, o zbrodni, o braku perspektyw na przyszłość, o próbie ucieczki z takiej bezsensownej rzeczywistości. Jest to również książka o utraconym dzieciństwie, którego nikt nigdy nie wróci tym młodym ludziom.

"ZAWSZE NIE MA NIGDY. JERZY PILCH W ROZMOWACH Z EWELINĄ PIETROWIAK"

"ZAWSZE NIE MA NIGDY. JERZY PILCH W ROZMOWACH Z EWELINĄ PIETROWIAK"


Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: luty 2016 r.
Ilość stron: 260
Źródło ilustracji: www.wydawnictwoliterackie.pl


W książce "Zawsze nie ma nigdy..." Jerzy Pilch opowiada swoim czytelnikom o wiślańskich i krakowskich czasach, wspomina okres studiów, pracy w "Tygodniku Powszechnym", pierwsze chwile w Warszawie. Pisarz mówi o miłości do literatury, pisania, pisarzy i pisarek. Przedstawia swoją teorię na temat wzrostu znanych literatów, która muszę przyznać rozbawiła mnie. To jednak nie sam rozmówca stanowi o walorze książki. To także, a myślę przede wszystkim, Ewelina Pietrowiak, która imponuje wiedzą, inteligencją. Zadaje trafne pytania. Pyta o rzeczy proste i skomplikowane, podpytuje o kobiety, pasje i dzieciństwo. Wyciąga z niego opinie na temat bieżących wydarzeń, życia i choroby. Rozmowa krąży wokół literatury. Pilch otwarcie mówi o kobietach, piłce nożnej, Bogu, chorobie, marihuanie, dzieciństwie spędzonym w Wiśle. Otwarcie opowiada o swoich rodzicach, babci i literackich idolach. 

Niezwykłość Jerzego Pilcha tkwi w jego sposobie patrzenia na życie, przenikliwości. Wielu współczesnych pisarzy jest pozbawionych tych cech, tworzą płytkie i niesmaczne historie, które nic nie wnoszą. Rozmowa Pilcha i Pietrowiak naszpikowana jest spostrzeżeniami, anegdotami z życia pisarza, zabawnymi historiami, czy wreszcie jego ulubionymi wierszami. Pisarz opisuje, dlaczego lubi Manna, Rotha czy Tołstoja. Z niebywałym wyważeniem Ewelina Pietrowiak pyta Pilcha o jego życie i chorobę. Muszę przyznać, że pytająca imponuje taktem, przenikliwością, wyczuciem i dziennikarskim kunsztem. Pietrowiak wie jak zadawać pytania, nie jest wścibska. Pyta o to, o co sama chciałabym zapytać. W tej rozmowie nie ma patosu, ani banałów, jest za to soczysta rozmowa o życiu.

Pochłonęłam tę książkę, tak jakby liczyła dwie kartki, nie mogłam się oderwać. Inteligentna, wyważona, dowcipna. Na szczęście nie ma w niej plotek, podbojów miłosnych i trudnych rozstań. Jerzy Pilch nie pcha się na pierwszy plan, tworzy z Eweliną Pietrowiak duet. Warto

"TRAWERS" REMIGIUSZ MRÓZ

"TRAWERS" REMIGIUSZ MRÓZ

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 18 V 2016 r.
Ilość stron: 600
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl


W górach dochodzi do makabrycznego odkrycia, przypadkowy turysta znajduje zwłoki martwego człowieka. Odcięto mu opuszki palców, wybito wszystkie zęby, a w ustach znaleziono syryjską monetę. Winą media i lokalna społeczność próbuje obarczyć grupę uchodźców, która została zakwaterowana w Kościelisku. Rozpoczyna się medialna nagonka, a wraz z nią śledztwo prowadzone przez Dominikę Wandyś-Hansen. Tymczasem Wiktor Forst wsiąka w więzienny świat, zupełnie nieświadomy, że morderca chce wyrównać rachunki. Radzę czytać uważnie i zwracać uwagę na wszystkie szczegóły.

Arogancki i bezczelny były policjant, traktujący wszystkich z wyższością. Tak pokrótce można opisać Wiktora Forsta. Chciałoby się rzecz, że to zwykły dupek, nie można go polubić. No cóż i tu się mylicie. Forst to inteligentny, wygadany mężczyzna, co sprawia, że tylko on jest w stanie dorwać mordercę grasującego w górach. Jest to przede wszystkim nieprzeciętnie zdolny facet z zacięciem, który potrafi posunąć się do wielu rzeczy, ma swoje zasady i skrupulatnie się ich trzyma. To prawda, momentami dąży do celu po trupach, ale w pewnych sytuacjach nie można inaczej.  

Wątek kryminalny powieści to świetnie zbudowana intryga, która niesie różnorodne konteksty społeczno-historyczne. Remigiusz Mróz co chwilę podrzuca nam kolejne tropy, wycofuje się z nich, po czy na nowo do nich powraca, przez co, do ostatniej strony ciężko określić kto morduje. Jakimi motywami się kieruje. Dodatkowo na deser dostajemy jeszcze pełne sarkazmu i ironii dialogi, które w czasie czytania niejednokrotnie nas rozbawią. Utarczki słowne Forsta i Osicy, stanowią prawdziwy majstersztyk. 

Równie ważne, co kryminalna zagadka, dla autora staje się dotknięcie trudnego obecnie problemu - uchodźców. To właśnie do Polski trafia grupa uchodźców. W dialogach bohaterów Mróz zdołał uchwycić skrajne opinie, funkcjonujące w społeczeństwie. Autor nie dokonuje osądu, podaje swojemu czytelnikowi szereg informacji z obu stron i zdaje się mówić "popatrz na to z drugiej strony, nie zamykaj się na drugiego człowieka, staraj się go zrozumieć". Pokazuje, że prawda może być zupełnie inna.

"Trawers" to kawał porządnej literatury kryminalnej, z dobrze zarysowaną fabułą i świetnie sportretowanymi bohaterami. Jest jeszcze jedna zaleta - wnikliwy opis pięknych i zdradliwych gór. Zachwyciłam się. Ponadto każdy szczyt, pasmo górskie i miejsce zostało skrupulatnie przeze mnie znalezione na mapie. Bezcenna wiedza. Autor udowodnił, że potrafi stworzyć powieść, umiejącą unieść ważne tematy polityczne, społeczne i obyczajowe. Spod jego ręki wyszedł trzymający w napięciu, przedstawiony w ciekawej formie i nieobrażający inteligencji czytelnika kryminał. Można rzecz, prawdziwa rzadkość, jeśli spojrzymy na inne książki należące do tego gatunku. Warto sięgnąć...

"JA, KOCHANKA" KAROLINA WILCZYŃSKA

"JA, KOCHANKA" KAROLINA WILCZYŃSKA

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 13 V 2016 r.
Ilość stron: 298
Źródło ilustracji: czwartastrona.pl

Kochanka żyje od spotkania do spotkania. Łapie chwile normalności. Pragnie być kochana i szczęśliwa, ale godzi się na rolę tej trzeciej. W myślach widziałam kobietę, która nie myśli o niczym i nikim innym, jak tylko o sobie. Nigdy nie przyszło mi na myśl, że ta kobieta też mogła się zakochać, była gotowa zaryzykować by poczuć się kochana. Nie chce jej bronić, ale myślę, że nie można tak od razu osądzać. Warto poznać jej historię.

W moje ręce trafiły zapiski zakochanej bez pamięci kobiety. Miłość w jej życiu, jak często bywa, pojawiła się w nieodpowiednim czasie. Kochanka wierzy, że wkrótce osiągnie szczęście i na zawsze zwiąże się ze swym Ukochanym (w skrócie nazywa go U.). Zanim dostąpi tego zaszczytu, zaczyna zapisywać swoje przeżycia, by dać upust swoim emocjom. Ukazuje prawdziwe oblicze miłości do człowieka, wcześniej komuś przeznaczonego. Namiętność przeplata się z zazdrością, a radość z rozpaczą i strachem. Pojawia się gniew i ogromna potrzeba bycia "dla kogoś".

Kobieta cierpi. Bo już się zakochała. Bo nie potrafi się wycofać. Bo pragnie szczęścia. Nie może przyznać się rodzinie, przyjaciołom i znajomym, że pojawił się ktoś w jej życiu. Ktoś kto sprawił, że czuje się piękna, doceniana, uwielbiana. Z drugiej strony nie może nic zrobić, bo uczucie nie pozwala zakończyć związku. Miłość do tego mężczyzny sprawia, że moralność ulatuje. Widzi tylko siebie w tej relacji, nie dostrzega drugiej strony, która może cierpieć. W każdy weekend, święta, urlop czeka na swoją kolej. Wypatruje tej upragnionej wiadomości, cienia zainteresowania. Ona tylko czeka. Ale jest wytrwała, bo wie, że on w końcu zostawi żonę. Tak jej mówił, czyli tak będzie. On utwierdza ją w tym przekonaniu, daje dowody miłości, bo czymże jest korek do wanny, jak nie obietnicą. Tylko ona się liczy, tylko ją kocha. Musi wytrzymać a spotka ją upragniona nagroda.

Niech Was nie zwiedzie trywialny i nieco romansowy tytuł książki. Zestawienie  emocji i uczuć zakochanej do szaleństwa kobiety dają historię pełną niedopowiedzeń. "Ja, kochanka" to powieść, która wciąga Czytelnika już od pierwszych stron. Intrygujący tytuł zmusza ciekawość do brnięcia przez kolejne karty książki - wszystko to, by dowiedzieć się, jak rozwinie się romans Kochanki i U. Ciekawiło mnie, jak potoczą się ich losy, a zakończenie przyznam - zaskoczyło. Autorka ukazała skomplikowany charakter, troski, radości i przemyślenia zakochanej kobiety. Z zaskakującą dokładnością potrafiła odtworzyć głębię relacji pomiędzy dwojgiem bohaterów. Czytelnik może wyczuć się w emocje jakie towarzyszą bohaterce. W książce nie ma ckliwych wstawek, które można znaleźć w harlequinach, chociaż wiele w niej elementów należących do gatunku romansu. 

"Ja, kochanka" to książka o tym, jak łatwo można wpaść w siła namiętności i pożądania. Czytając czułam ogromny smutek, żal mi było tej kobiety. Nie chce jej usprawiedliwiać, ale nie wolno jej również potępiać. Autorka z pewną dosadnością wyjaśniła co i dlaczego się stało, ukazując motywy, którymi kierowali się bohaterowie. Nie odpowiada na pytania, które stawiamy sobie podczas czytania, pokazuje drogi, które można wybrać lub nie. Ukazuje skutki pewnych decyzji. Nie ocenia. Każdy sam powinien ocenić.

"ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ" JOJO MOYES

"ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ" JOJO MOYES

Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 11 IX 2013 r.
Ilość stron: 384
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Jojo Moyes w książce "Zanim się pojawiłeś" zabiera czytelnika w niezwykłą podróż po zakamarkach ludzkiej psychiki. Stajemy się świadkami dramatu młodego człowieka, proszącego o śmierć. To trudna, skłaniająca do refleksji książka, która na długo zostanie w naszej pamięci. Poznajcie Lou i Willa.

Lou to młoda, ekscentryczna kobieta. Uwielbia swoją pracę w kawiarni, jednak w związku z trudną sytuacją finansową, musi być zwolniona z pracy. W wyniku pozytywnej rozmowy o pracę, zostaje opiekunką młodego, bogatego Willa, którego losy całkowicie się zmieniły na skutek tragicznego wypadku. Wypadek motocyklowy odebrał mężczyźnie chęć do życia. Wszystko wydaje mu się bezsensowne. Nie wie jednak, że znajomość z Lou wywróci jego życie do góry nogami i odmieni ich oboje.

Jojo Moyes świetnie odmalowała szarą codzienność niepełnosprawnego Willa, który miał całe życie przed sobą, plany i marzenia. Wierzył, że dokona wielu ważnych rzeczy. Niestety los bywa przewrotny, wystarczył moment, mężczyzna otarł się o śmierć. Po wypadku nie liczył na nic, pragnął tylko umrzeć. Prosił o to swoich rodziców. Nie wyobrażał sobie tego, że będzie już zawsze zależny od kogoś. Takim światełkiem w jego życiu stała się Lou, która zmobilizowała siły, ludzi by pomóc Willowi. Autorka pokazała walkę o godność, życie.  

Mogłoby się wydawać, że znowu mamy historię taką, jakich wiele, a jednak autorka potrafiła z prostej historii stworzyć dobrą powieść. Jej siła tkwi właśnie w sposobie pisania o rzeczach trudnych i traumatycznych. Wielu czytelników pokochało jej twórczość, bo w jej bohaterach niejednokrotnie odnajdują siebie samych. Każdy z nas ma jakieś problemy, wielu boryka się z jakąś traumą. Pisarka poprzez swoją prozę pokazuje, że mimo życiowych perturbacji można się odnaleźć. Podkreśla, że zawsze jest jakieś wyjście. Z każdym nawet największym szaleństwie jest jakiś sens. Czytelnicy uwielbiają historie, które wzruszają i dodają otuchy. Zachwyciłam się tą książką, wycisnęłam z niej wszystko co było możliwe. 

"Zanim się pojawiłeś" porusza wiele trudnych tematów i z pewnością daje wiele do myślenia. Niewątpliwie jest to niesamowicie fascynująca, emocjonująca i niejednoznaczna historia. Trudno również o niej zapomnieć. Myślę, że u mnie zostanie na długo. Autorka cieszy się dużą popularnością wśród czytelników, myślę, że podbiła ich serca, pisząc życiowe i proste historie o zwykłych ludziach. Pisarka wyróżnia się dużym wyczuciem, jest świetną obserwatorką. Polecam, spędzicie świetnie czas.

"HISTORIA NOWEGO NAZWISKA" ELENA FERRANTE

"HISTORIA NOWEGO NAZWISKA" ELENA FERRANTE

Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 25 III 2015 r.
Ilość stron: 600
Źródło ilustracji: www.soniadraga.pl

"Historia nowego nazwiska" to druga część "Genialnej przyjaciółki" traktująca o przyjaźni Lili i Eleny. Obie mają po szesnaście lat i wiedzą, że same muszą o siebie zadbać. Lila dopiero co wyszła za mąż. Brutalny mąż przy pomocy krzyku i przemocy próbuje ją okiełznać, chce ją sobie podporządkować. Zmusza ją, by urodziła mu dziecko. Elena to wzorowa uczennica, która podkochuje się w najlepszym uczniu w szkole. Dziewczyna nie może odnaleźć swojego miejsca na ziemi. Nie wie, gdzie może osiąść. Miota się między tym co szepcze jej serce, a tym co podpowiada rozum. Podczas dosyć burzliwej młodości te dwie młode kobiety gubią się i odnajdują. Chociaż rywalizują ze sobą, to jednak kochają się ponad życie. 

Wydarzenia, opowiedziane przez Elenę, są świadectwem niezwykłej przyjaźni, rywalizacji, dojrzewania. "Historia nowego nazwiska" to doskonale skonstruowana opowieść o życiu w miejscu, o którym wielu zapomniało. Neapol w tamtym czasie był pełen biedy, przemocy, żyli tam zarówno bardzo bogaci, jak i ubodzy, nie mający dachu nad głową. Ale Neapol to również obraz tego jacy naprawdę są Włosi. To historia o ich temperamencie i gorącej krwi. Autorka stworzyła zachwycającą opowieść, która pozwala zwizualizować sobie opisywaną scenerię, zapachy i dźwięki całego miasta. Elena Ferrante używa prostego, ale niezwykle pięknego języka, który oddaje nastrój jaki panuje w tym włoskim mieście. Z historycznego punktu widzenia dostrzegamy zmiany, które dokonują się w społeczeństwie włoskim. Widzimy o czym dyskutują młodzi ludzie, co wpływa na ich sposób patrzenia na świat.

Autorka buduje fabułę, skupiając się na zwykłych, codziennych czynnościach.  Z wielką starannością relacjonuje, życie mieszkańców Neapolu. Bohaterowie ewoluują na kartach powieści. Dostrzegamy zmianę, jaka dokonuje się w obu młodych kobietach. Lila, która doświadcza przemocy ze strony męża, postanawia się wyzwolić. Elena nie poddaje się i walczy o lepsze jutro. Przyjaźń Lili i Eleny jest dosyć specyficzną relacją, chociaż cały czas rywalizują ze sobą, to niewątpliwie potrzebują siebie. Pisarka zbudowała interesujący obraz przyjaźni dwóch młodych kobiet, które wkraczają w dorosłość. Cennym atutem jest opis drugoplanowych bohaterów, opisanych z niezwykłą starannością i pieczołowitością. Wielu z nich zapada nam w pamięć, wśród nich można wymienić męża Lili, matkę Eleny.

Co mnie najbardziej ujęło podczas czytania to dojrzewanie obu dziewcząt, dojrzewanie do bycia żoną, kobietą, matką, przyjaciółką i pracownicą. Autorka poruszyła tak wiele wątków, co sprawia, że książka jest bogata, bogata w opisy, bohaterów, emocje, bogata w sensy. Każdy wątek jest po coś. W książce nie da się znaleźć bezsensownego gadania. Jestem ciekawa następnych części historii Eleny i Lili. 

"WIOSKA MORDERCÓW" ELISABETH HERRMANN

"WIOSKA MORDERCÓW" ELISABETH HERRMANN
"WIOSKA MORDERCÓW" ELISABETH HERRMANN

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 5 IV 2016 r.
Ilość stron: 548
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

"Wioska morderców" pełna jest nagłych zwrotów akcji. Należy przyznać, że  autorce udało się stworzyć bardzo intrygującą, pokręconą i skomplikowaną historię zagadkowej śmierci. W tej opowieści trudno jest powiedzieć, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Pisarka zwodzi czytelników, co chwilę miesza i odwraca role, sprawiając, że nigdy nie jesteśmy pewni, komu można zaufać i po czyjej stanąć stronie. "Wioska morderców" to intrygująca powieść, która robi piorunujące wrażenie, której czytanie sprawia wielką frajdę. Prawdą jest, że napięcie rośnie i opada, by znowu sięgnąć zenitu. Trudno tak szybko zapomnieć o tej fabule.

Pewnego majowego dnia w ogrodzie zoologicznym w Berlinie dochodzi do makabrycznej zbrodni. Na miejsce dociera młoda policjantka Sanela Beara. Kobieta zastaje chaos, histerię i zamieszanie. Kilka dni później prasa opisuje okoliczności zabójstwa oraz wskazuje mordercę. Pada nazwisko kobiety, która pracowała w zoo, Charlie Rubin przyznaje się do winy. Młoda policjantka ma jednak wątpliwości, co do winy oskarżonej, na własną rękę próbuje poznać prawdę. Profesor Gabriel Brock i jego asystent Jeremy Saaler na wniosek sądu mają przygotować opinię na temat poczytalności Charlie Rubin. Mężczyźni zaczynają łączyć sprawę z dzieciństwem podejrzanej, spędzonym w Wendisch Bruch, niewielkiej wiosce w Brandenburgii, gdzie nie ma ani jednego mężczyzny. 

Co mogę napisać o lekturze? Autorka z prawdziwym zaangażowaniem buduje napięcie, mroczny klimat i niepewność związaną z morderstwem. Trudno stwierdzić, kto tak naprawdę dopuścił się zbrodni. Plusem okazała się narracja, całą historię poznajemy z punktu widzenia kilku osób, przez co pojawia się dezorientacja i niesamowita chęć rozwikłania tajemnicy związanej z makabrycznym morderstwem. Podoba mi się, że autorka miesza fakty, myli tropy. "Wioska morderców" jest daleka od wszelkich schematów, nie tylko dzięki stylowi, ona po prostu ma coś w sobie. Poza tym wyraziści bohaterowie działają na korzyć fabuły i przebieg akcji. Trudno ich tak do końca rozgryźć, co jest niezwykle pasjonujące.

"Wioska morderców" to świetne studium trudnej przeszłości oraz chorej psychiki, które ukazuje, że granica między dobrem a złem wielokrotnie się rozmywa. Kat zmienia się ofiarę, a ofiara w kata. Trudno określić, kto jest "normalny". Ten wielopłaszczyznowy thriller to mrożąca krew w żyłach historia z intrygującą fabułą, ale także przenikliwa analiza trudnych relacji rodzinnych, społecznych i zawodowych z zaskakującym zakończeniem. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni tym, co się wydarzy. Ale zanim poznacie zakończenie traficie do wioski, w której w dziwnych okolicznościach znikają ludzie, gdzie psy wyją z rozpaczy nad ludzkim cierpieniem. Opowieść dostarcza wiele emocji. Warto przeczytać.

PREMIERY MAJA

PREMIERY MAJA
PREMIERY MAJA

Cześć! Nie wiem czy zauważyliście, ale ostatnio jest mnie trochę mniej. Z powodów osobistych musiałam nieco odpuścić. Jednak udało mi się pozbierać i zaczynam działać na nowo. Nie porzuciłam czytania, w kwietniu przeczytałam masę książek, ale nie miałam siły by cokolwiek napisać. Myślę, że powoli zacznę nadrabiać zaległości. Przepraszam tych, których zawiodłam, to już się nie powtórzy. W tym poście odpuszczę recenzję, ale skończył się już kwiecień, więc pokaże co ciekawego pojawi się w maju. Kilka cudnych pozycji, które pewnie wzbogacą moją półkę.

Jakby nikogo nie było


Data premiery: 10 V 2016 r.

W Srebrenicy, latem 1994, podczas czterech dni masakry z rąk Serbów straciło życie ponad osiem tysięcy bośniackich mężczyzn i chłopców. Masowe egzekucje trwały od rana do nocy, zaś ludobójstwo narodu bośniackiego zostało uznane w Europie za największą tragedię od czasów czystek etnicznych podczas drugiej wojny światowej. Dražen Erdemović to jedyny członek 10. plutonu sabotażowego osądzony jako zbrodniarz wojenny – dwudziestoletni chłopak, pół Serb, pół Chorwat, który, przytłoczony ogromnym poczuciem winy, dobrowolnie złożył zeznania i poddał się procesowi. To opowieść o potwornościach wojny etnicznej, sile nienawiści i kruchości człowieczeństwa – i o tak bardzo umownych granicach między złem a dobrem.

Błękitna linia

Okładka - Błękitna linia

Data premiery: 11 V 2016 r.

Buenos Aires, lata 70. XX wieku. Julia odziedziczyła po babce cenny, lecz kłopotliwy dar: ma wizje scen z przyszłości. Musi jednak sama je zinterpretować, by zapobiec tragedii. Kiedy po śmierci Peróna w roku 1976 w wyniku zamachu stanu w Argentynie władzę przejmuje junta wojskowa, Julia i jej chłopak, sympatycy ruchu Montoneros, zostają pojmani przez szwadrony śmierci. Udaje im się uciec z tajnego ośrodka, w którymi poddawani są przesłuchaniom - niestety, muszą się rozdzielić...

Barcelona stolica Polski

Okładka - Barcelona stolica Polski

Data premiery: 18 V 2016 r.

Barcelonę od Polski dzieli ponad 2000 km, ale dusza tego miasta jest bardzo słowiańska. Co ciekawe, Katalończyków od wieków nazywają Polakami i prawie na każdym kroku można znaleźć wpływy polskiej kultury,  ślady wybitnych Polaków oraz odkryć wspólną historię. Ewa Wysocka, wieloletnia korespondentka Polskiego Radia w Hiszpanii, w swojej opowieści pokazuje nam, dlaczego w Barcelonie czuje się jak w domu.

Historia zaginionej dziewczynki

Okładka - Cykl neapolitański (#4). Historia zaginionej dziewczynki

Data premiery: 18 V 2016 r.

Ostatni tom bestsellerowej serii, którą otwiera Genialna przyjaciółka. W skład tetralogii wchodzą również Historia nowego nazwiska oraz Historia ucieczki. Wszystkie powieści odniosły międzynarodowy sukces i zostały docenione także w środowisku pisarskim. Elenę i Lilę łączy niełatwa więź oparta na miłości, nienawiści, zazdrości, dominacji i podległości. Wspólnie wychowywały się na przedmieściach Neapolu. Ostatecznie losy dwóch przyjaciółek ponownie się splatają w mieście, które je kiedyś połączyło...

Małe życie

Okładka - Małe życie

Data premiery: 18 V 2016 r.

Światowa sensacja literacka! Najgłośniejsza amerykańska powieść ubiegłego roku, nominowana do Nagrody Bookera i National Book Award; laureatka prestiżowej Kirkus Prize. Zachwycająca powieść o przyjaźni poddanej ogromnej próbie. Oto historia życia czterech przyjaciół - o ich niełatwym dojrzewaniu, ogromnych sukcesach, bolesnych wyborach i tyranii pamięci, od której nie sposób czasem się uwolnić...

Trawers

Okładka - Seria z komisarzem Forstem. Trawers

Data premiery: 18 V 2016 r.

Finał bestsellerowej trylogii z komisarzem Forstem autorstwa Remigiusza Mroza, najgorętszego nazwiska polskiego kryminału. Wszystkie pożary zgasły. Zostały tylko zgliszcza. Grupa uchodźców miała zostać w Kościelisku tylko przez trzy dni. Wójt zakwaterował ich w sali gimnastycznej, czekając, aż rząd znajdzie dla nich stałe miejsce pobytu. Wszystko zmieniło się, gdy przypadkowy turysta został odnaleziony martwy na szlaku prowadzącym na Czerwone Wierchy.

Beatlesi. Powieść

Okładka - Beatlesi. Powieść

Data premiery: 19 V 2016 r.

Piękna książka o dziecięcych marzeniach, pierwszych miłościach i libacjach, buncie i konfrontacji z rzeczywistością? Tak, ale nie tylko. W łagodną opowieść o dojrzewaniu w pewnym momencie zaczyna się wsączać coś mrocznego i niepokojącego. Kim, Gunnar, Seb i Ola dorastają i zmieniają się razem z muzyką Beatlesów - to droga od pierwszych pocałunków i randek z koleżankami z klasy aż do rewolucyjnych rozruchów na ulicach Oslo. Od bezgranicznego oddania i przyjaźni aż do bolesnego rozpadu.

Maj to również miesiąc, w którym odbędą się Warszawskie Targi Książki. Ktoś się wybiera? 


"I ODPUŚĆ NAM NASZE..." JANUSZ L. WIŚNIEWSKI

"I ODPUŚĆ NAM NASZE..." JANUSZ L. WIŚNIEWSKI

Wydawnictwo: Od deski do deski
Data wydania: 22 X 2015 r.
Ilość stron: 220
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

W październiku 1991 roku Polskę obiegła tragiczna wiadomość. Znany i ceniony piosenkarz Andrzej Zaucha, zginął zastrzelony pod Teatrem STU w Krakowie. Chwilę po nim umiera jego towarzyszka - Zuzanna. Strzelał mąż kobiety. Ta zbrodnia stała sie podstawą do stworzenia opowieści o miłości, rozpaczy i zazdrości. Historii o tym, jak miłość może doprowadzić do zbrodni. 

"I odpuść nam nasze..." to kolejna książka Janusza L. Wiśniewskiego, którą miałam okazję przeczytać. Przyznaję, że na początku miałam małe trudności by wgryźć się w tę historię. Autor snuje swoją opowieść od chwili, gdy ginie Andrzej Zaucha. Nie wiedziałam o co chodzi, dlaczego zginął. Jednak z każdą kolejną stroną poznałam motywy, jakimi kierował się morderca. Przewracając kolejne kartki zbliżamy się do ujmujących postaci. Dajemy się ponieść historii, wsiąkamy w nią. Cała opowieść dotyka serca i to tak głęboko, że po zamknięciu czujemy niedosyt.

Janusz L. Wiśniewski z niesamowitą precyzją nakreślił pełną bezsilności i smutku, momentami okrutną, ale również mądrą i wzruszającą książkę o stratach. O wyswobadzaniu się z lęków i grzechów przeszłości. O zdradzie tak wielkiej, że serce rozsadza, i która skutkuje morderstwem.

Ta napisana niesamowicie żywym językiem opowieść przedstawiająca obraz życia człowieka, który zastrzelił swoją żonę i jej kochanka. Człowiek ten odpokutował swoje winy w więzieniu. Ta historia skłania do refleksji nad brakiem poszanowania rzeczy, które są w życiu najważniejsze, są to wierność, oddanie i zaufanie. Reasumując autor ukazuje wewnętrzną walkę głównego bohatera, który po wyjściu na wolność pragnie normalnie żyć. 

Autor nie ubarwia, nie przedłuża, stara się przekazać wszystko w rzeczowy sposób, koncentrując się na przeżyciach, emocjach i zachowaniach głównego bohatera. Pozwala mu wyrzucić z siebie cały żal, który tkwi w nim bardzo głęboko. Ale z drugiej strony pokazuje, że każdy człowiek zasługuje na szczęście. Niezależnie co robił w życiu. Wzbogacając swoją historię dowcipnymi, celnymi, miejscami wulgarnymi dialogami. Dzięki temu opowieść zyskuje na autentyczności. 

Wydaje mi się, że najwazniejsze w całej tej historii to relacje międzyludzkie. Lojalność, oddanie, zaufanie i wsparcie. Ponadto bycie "dla kogoś". Janusz L. Wiśniewski udowadnia, że każdy ma prawo do szczęścia. Bardzo gorąco polecam wszystkim, bez wyjątku.
Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger