"ANIOŁOWIE UMIERAJĄ OD NASZYCH RAN" YASMINA KHADRA


Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 16.IX.2015 r. 
Ilość stron: 368

Co jakiś czas w nasze ręce trafiają książki, które diametralnie zmieniają sposób patrzenia na pewne wydarzenia bądź osoby. „Aniołowie umierają od naszych ran” to opowieść o chłopaku, który pragnął lepszego życia. Nie chciał poprzestać na tym, na czym opierało się życie jego rodziców. Mierzył wysoko, ale przyszło mu się zmierzyć z ludźmi, którzy brzydzili się dobrem i niszczyli wszystko, co piękne w człowieku.

Turambo pochodził z biednej rodziny, jego ojciec zaginął podczas I wojny światowej. Chłopak razem z najbliższymi musiał zamieszkać w slumsach. Pragnął się z nich wyrwać, śnił o lepszym życiu. Dzięki uporowi doświadczył sławy, pieniędzy i akceptacji. Jednak żadna nagroda nie rozczulała go jak dotyk i spojrzenie kobiety. Pragnął kochać i być kochanym, jednak w świecie gdzie pieniądze i chciwość wiodą prym, miłość bywa zagrożona. Bo wielu woli mieć, niż być.

Intrygujący tytuł, ciekawy opis sprawił, że nie mogłam się oprzeć tej historii. Jednak nie spodziewałam się, że pozycja okaże się taka dobra. Już od pierwszych stron czytelnik zostaje wciągnięty w opowieść Turamby. Główny bohater jest bardzo intrygującą osobistością, kiedy dowiadujemy się, że siedzi w więzieniu jesteśmy ciekawi, czemu tam trafił. Z wielką fascynacją śledziłam jego losy i cały czas zastanawiałam się, co sprawiło, że jego życie wygląda tak a nie inaczej. Razem z Turambą doświadczamy odrzucenia, szykan i przemocy. Jednak obok tych złych doświadczeń pojawia się wewnętrzna siła bohatera. Chłopak walczy o lepsze życie, nie chce poddać się prozie życia. Nie wyobraża sobie życia w biedzie. Z drugiej strony otrzymujemy obraz społeczeństwa Algierii okresu międzywojennego. Dostrzegamy unikatowość i złożoność tego społeczeństwa.

Książka stanowi głos bohatera, który doznał nieznośnej rzeczywistości. Każdy aspekt jego życia jest opisywany i konstruowany w oparciu o próbę przezwyciężenia piętna, z jakim żyje. Widzimy jak zmaga się z rasizmem, biedą i odrzuceniem. Największą jego bolączką jest poczucie braku miłości, jego ojciec zaginął podczas I wojny światowej, a matka nie miała czasu by opiekować się dorastającym chłopakiem. Każdy dzień stanowi walkę o lepsze jutro, każdy krok stawiany jest z myślą o przyszłości. Tematyka „Aniołowie umierają od naszych ran” dotyka trudnych i momentami wręcz przytłaczających wydarzeń. Autor na przykładzie Turamby, pokazał jak wielki wpływ na dorosłe życie mają relacje z najbliższymi, sytuacja materialna i społeczeństwo. Yasmina Khadra nie skupił się tylko na jednej postaci. Oprócz Turambo poznajemy jego rodziców, przyjaciół i wrogów. Muszę przyznać, że kobiety, które pojawiają się w życiu młodego mężczyzny wyzwalają w nim pokłady uczuć, o których istnieniu nic nie wiedział. To one uczą go szacunku i akceptacji.

„Aniołowie umierają od naszych ran” to powieść pełna rozterek i emocji, której nie można przeczytać za jednym zamachem. Nawarstwienie licznych procesów, wydarzeń i działań sprawia, że w naszej głowie dzieją się dziwne rzeczy. To jedna z piękniejszych książek, jakie czytałam w życiu. Niesamowicie opisane momenty, w których Turambo walczy o przetrwanie oraz trudne relacje rodzinne – a w tle różnice rasowe i wyznaniowe. Książka zawiera ogromne pokłady mądrości, mój egzemplarz aż kipi od karteczek samoprzylepnych. A jeżeli dodam do tego powolne odkrywanie faktów i intrygujące zakończenie to otrzymam pozycję, po którą należy sięgnąć. Ta opowieść to pełna zawiłości historia o trudnych wyborach, stracie i walce o lepsze jutro. Szczerze polecam :)

Dziękuję za kolejną wspaniałą książkę empik.com :)

Sklep internetowy empik.com

"MIĘDZY ŚWIATAMI. MOJE ŻYCIE I NIEWOLA W IRANIE" ROXANA SABERI

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 23. IX.2015 r. 
Ilość stron: 384
Źródło ilustracji: empik.com

Iran dla Roxany Saberi był drugą ojczyzną, miejscem skąd wywodzili się jej przodkowie. Kobieta chciała ukazać piękno tego kraju w książce. Publikacja miała przybliżyć innym nacjom urok Iranu. Władze tego totalitarnego kraju uznały ją za zdrajczynię i osadziły w więzieniu. Książka „Między światami” opowiada o przesłuchiwaniach oraz utraconych nadziejach. Rozlicza się z tymi, którzy w brutalny sposób starali się za wszelką cenę odrzeć ją w honoru. Stanowi otuchę dla tych, którzy walczą z reżimem.

Rankiem 31 stycznia 2009 roku Roxana Saberi została aresztowana przez irańskich agentów. Władze oskarżyły ją o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych. W pokazowym procesie, skazano ją na karę ośmiu lat więzienia. Trafiła do jednego z najgorszych więzień w Iranie – Ervin. Miejsce to znane było z przemocy, tortur fizycznych i psychicznych. Wielu nie dożywało końca swojej kary. Kobieta nie poddała się, podjęła walkę o wolność. A tysiące poruszonych jej losem ludzi niestrudzenie protestowało przeciwko uwięzieniu dziennikarki.

Czytając książkę zastanawiałam się na tym czy istnieje granica tego, co jeden człowiek może zrobić drugiemu. Cały czas kołatało mi się w głowie, dlaczego niektórzy są w stanie tak krzywdzić innych. Przeraża mnie fakt, że być może nie ma takiej granicy. Agresor potrafi wykazać się chorą pomysłowością by upodlić swoją ofiarę. Cieszę się, że urodziłam się w wolnym kraju, gdzie mogę realizować swoje marzenia i spokojnie żyć. W Iranie ludzie nie mają wpływu na to, co się dzieje, z jednej strony są obywatelami, ale z drugiej nie posiadają żadnych praw. Nie mówiąc o kobietach, które traktuje się, jak rzecz. Książka to świadectwo dziewczyny, która nie chce robić z siebie bohaterki, pokazuje siebie w różnych sytuacjach. Otwarcie mówi o tym, że dała się złamać. Tym samym udowadnia, że każdy prawdopodobnie robiłby to samo chcąc ratować własną skórę.

Największą tragedią tej kobiety nie były tortury, ale to, że musiała kłamać, by ratować własne życie. Podczas przesłuchań chcąc, aby oprawcy odpuścili Roxana musiała powiedzieć to, co chcieli usłyszeć. To, że każda wypowiedź stanowiła stek kłamstw, powodowało, że kobieta coraz bardziej się sobą brzydziła. Wcześniej wierzyła, że Iran to nie tylko szereg reguł i zakazów, ale przede wszystkim piękny kraj, który posiada ogromny potencjał. Jako dziennikarka pokładała nadzieje w to, że jej ojczyzna podniesie się z upadku. Tymczasem władze widziały w niej szpiega CIA, który działa na szkodę narodu. Poprzez tortury musiała zrzec się swoich ideałów.

Relacja Roxany zawiera szereg opisów wypełnionych cierpieniem. Widzimy dezorientację i skołowanie bohaterki. Osoby, które były odpowiedzialne za przesłuchania nie szczędziły środków na to, aby uzyskać odpowiednie odpowiedzi. Podczas pobytu w więzieniu poznała inne kobiety, które zostały aresztowane, poznajemy nie tylko działaczki polityczne, ale i zwykłe Iranki, które zalawszy się w nieodpowiednim miejscu zostały pozbawione wolności.

We wspomnieniach bohaterki jednocześnie można też znaleźć niedowierzanie i radość z tego, że tak wielu obcych wstawiło się za nią. Dzięki temu ludzie znowu usłyszeli, co wyczyniają władze w Iranie. Teraz Roxana walczy o prawa tych, którzy znajdują się w irańskich więzieniach. Pamięta o tym, co przeżyła i chce, aby inni uniknęli jej losu.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non

"EKSPOZYCJA" REMIGIUSZ MRÓZ


Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 12.VIII.2008 r.
Ilość stron: 480
Źródło ilustracji: empik.com


Do tej pory nie mogę zrozumieć, czemu tak długo zwlekałam z przeczytaniem książki. Od niedawna zaczytuje się w tym gatunku, więc za każdym razem zastanawiam się czy warto. Chociaż pewnie każdy tak ma jak sięga po daną pozycję. W tym konkretnym przypadku nie zawiodłam się, wręcz przeciwnie nie spałam po nocach byleby doczytać. Nie mówiąc o tym, że nie miałam odwagi wyjść w środku nocy do kuchni po wodę. To chyba znak, że było warto J

Pewnego dnia turyści odnajdują na Giewoncie zmasakrowane zwłoki mężczyzny, którego ktoś powiesił na krzyżu. Najdziwniejsze jest to, że brakuje śladów zbrodni, ofiara prawdopodobnie sama przyszła na miejsce kaźni. Sprawę bada komisarz Wiktor Forst, lekkoduch, którego do tej pory nic nie interesowało. W śledztwie pomaga mu znana dziennikarka Olga Szrebska. Oboje będą musieli zmierzyć się z zapomnianymi tajemnicami. Ich każdy krok jest monitorowany przez różnych ludzi. Trudno będzie ustalić, kto jest z nimi a kto przeciwko nim.

Autor od pierwszych stron zapewnia czytelnikom mrożącą krew w żyłach rozgrywkę z mordercom, który postępuje według określonego klucza. Zabójca bądź zabójcy działają z niezwykłą precyzją. Liczne poszlaki utrudniają śledztwo. Napięcie w pewnych momentach sięga zenitu. Cały czas zastanawiałam się, kiedy dojdzie do zatrzymania zwyrodnialca. Główni bohaterowie dążą za wszelką cenę do tego, aby go ująć. Komisarz Wiktor Frost to człowiek lubiący sobie wypić, samotnik, który nie ma życia osobistego. Z drugiej strony zawzięcie walczy o to, aby wyjaśnić tajemnicze zabójstwa. W śledztwie pomaga mu dziennikarka Olga Szrebska, niezwykle wnikliwa kobieta, która tak łatwo nie odpuszcza.

Trudne śledztwo, makabryczne zbrodnie i tajemnicze monety zapewniły mi dużą dawkę adrenaliny. W dodatku pewne postaci nie były jednoznaczne, miałam wrażenie, że niektórzy grają do „innej bramki”. Prawdę poznamy pewnie w kolejnych tomach cyklu. Nie mogę się doczekać kolejnej części, bo zakończenie pierwszej powaliło mnie na kolana. W życiu bym nie przewidziała, że tak się to skończy. Mam ochotę pogrozić palcem pisarzowi, bo uśmiercił kogoś, kogo polubiłam. W kilku momentach autor wywiódł mnie na manowce w moim spekulacjach, co do tego, kto jest zabójcą.

Remigiusz Mróz po raz kolejny mnie zachwycił swoim kunsztem. W książce zawarł wszystkie najważniejsze elementy napięcie, strach, zaskoczenie i sporą dawkę humoru. Nie ukrywam pokochałam Wiktora Frosta. Trudno go rozgryźć, wydaje się lekkoduchem, ale czy faktycznie tak jest? Zobaczymy w kolejnych częściach.

"NIE ZMIENIŁ SIĘ TYLKO BLOND" AGATA PRZYBYŁEK

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: VII.2015 r.
Ilość stron: 343
Źródło lustracji: empik.com

Iwona to matka, żona i pisarka. Kiedy okazuje się, że „bawidamek”, czyli mąż głównej bohaterski zdradził ją z biuściastą Adelą, świat kobiety rozpada się na kawałki. Mając pod opieką czwórkę dzieci musi na nowo zorganizować swoje życie. Oczywiście nieszczęścia lubią pojawiać się parami, toteż okazuje się, że najstarszy syn Iwony zostanie ojcem. Istne pomieszanie z poplątaniem. Kobieta chcąc poukładać pewne rzeczy wyjeżdża razem z dziećmi, przyszłą synową i zwierzakami do rodziców. Ale i tam nie zazna upragnionego spokoju.

„Nie zmienił się tylko blond” to lekkie czytadło. Autorka używa prostego języka, który nie wymaga zbytniego myślenia. Co jakiś czas pojawia się jakiś nieoczekiwany zwrot akcji. Włamania, kradzieże i dziwne wydarzenia są na porządku dziennym. Mało, kto będzie się nudził podczas czytania.

Pisarka pokazała drogę, jaką musi pokonać kobieta zdradzona przez ukochanego mężczyznę. Iwona na początku winiła siebie za to, co ją spotkało, nie chciała uwierzyć, że to jej mąż jest winny zaistniałej sytuacji. Wsparcie najbliższych uświadomiło jej jak bardzo się myli, to wina tylko i wyłącznie tytułowego „bawidamka”, który okazał się zwykłym dupkiem. Ujął mnie ojciec Iwony, który był gotowy zamordować niewiernego męża córki i upierdliwa matka, która za wszelką cenę chciała uszczęśliwić swoją dorosłą latorośl.

Podoba mi się ciepło, jakie bije z książki. Widzimy, że pewne pozytywne wartości można odnaleźć nawet w trudnej sytuacji. Co ważne, nigdy nie jesteśmy sami. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nas przytuli i powie, że będzie dobrze. Nie wolno się tylko poddawać zwątpieniu. Warto wierzyć w siebie.

W książce znajdziemy też kilka błędów. Pojawia się szereg literówek, momentami denerwował mnie styl pisania autorki. Miałam wrażenie, że chciała napisać coś na miarę Bridget Jones, ale w efekcie powstało mało ambitne dzieło. Na szczęście bohaterka nie została przedstawiona, jako zdesperowana singielka, która musi na siłę znaleźć faceta. Oczywiście czytało było przyjemnością, ale nie sięgałbym po nią kolejny raz.

Agata Przybyłek napisała pełną humoru i optymizmu opowieść, która pozwala na chwilę zapomnieć o codziennych troskach.

'PAN BÓG ŚPI NA MAZURACH" HANS HELLMUT KIRST


Data wydania: 1991 r.
Ilość stron: 294
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl


Pola, łąki, cisza i spokój. Każdy dzień taki sam…rodzina, dom, rozrywka i praca. Można rzec sielanka. Oj nie w tym przypadku o żadnej sielance nie ma mowy. Maule to mała wioska, w której żyją zwykli, pospolici ludzie. Zawsze trzymają się razem, wszystko, co ma miejsce na wsi jest skrupulatnie ukrywane, nic nie może wyjść poza nią, bo niesubordynacja może skończyć się bardzo źle. Właśnie od tego zaczyna się ta opowieść…od zagadkowego zabójstwa. Razem z dziwacznym policjantem Thiele staramy się znaleźć mordercę, przy okazji będziemy mieli okazję poznać życie miejscowych, którzy za wszelką cenę stronią od obcych.

Życie mieszkańców Mauli toczy się jednostajnym rytmem. Na czele społeczności stoi Lebrecht, bogaty właściciel ziemski, który w wyniku małżeństwa i sprytu dorobił się wielkiego majątku. Mężczyzna decyduje o każdej strefie życia swoich współziomków. Za wszelką cenę nie chce obcych w Mauli, którzy mogliby zakłócić spokój na wsi. Sielanka w miejscowości zostaje zaburzona, gdy dochodzi do zagadkowego morderstwa. W wyniku czego do Mauli przybywa wścibski i nadgorliwy policjant próbujący rozwikłać, kto jest zabójcą. Jednocześnie do władzy dochodzi partia nazistowska, która zaczyna prężnie działać na terenie Niemiec i Mazur. Co niejako wymusza na mieszkańcach obowiązek powołania lokalnych władz partii. Chcąc zachować swój autorytet Lebrecht obsadza najważniejsze stanowiska swoimi zaufanymi ludźmi. Oczywiście obok tych wszystkich wątków pojawia się wszędobylska miłość, która miesza w sercach i w głowach naszych bohaterów. Ale kto z kim i dlaczego tego nie zdradzę, bo warto sięgnąć po pozycję.

Autor wprowadza czytelnika w świat mieszkańców Mauli, nawiązuje do czasu, w jakim przyszło im żyć. Obawa przed napływem obcych osób z zewnątrz skutkowała tym, że mieszkańcy postanowili utworzyć własną partię nacjonalistyczną. Każdy z jej członków reprezentował inną grupę społeczną. W poszczególnych jednostkach autor zawarł wady i zalety poszczególnych warstw. Tak oto dostrzegamy, jak działali przedstawiciele kościoła, szkolnictwa, propagandy i wymiaru sprawiedliwości. Pewien porządek zaprowadzony przez grupę miejscowych należało za wszelką cenę utrzymać. Każdy chwyt był dopuszczalny. Podczas czytania miałam wrażenie, że autor wyśmiewa nacjonalistów, ich sposób działania i brak inteligencji. Z drugiej jednak strony pokazuje, jacy ludzie zasilali tą organizację, na czym im zależało i czym się kierowali w swoim życiu. Dlaczego zachowywali się tak, a nie inaczej. Pisarz skrupulatnie pokazuje sposób myślenia poszczególnych osób. Momentami miałam problem z językiem, pisarz pisze w specyficzny sposób. Co wymaga w większego skupienia.

Hans Hellmut Kirst w ciekawy sposób ukazał sposób działania nazistów. Widzimy, że każdy aspekt życia społeczeństwa został przez nich zagarnięty. Kontrolowano wszystko, począwszy od szkolnictwa, administracji a skończywszy na Kościele. Wydaje mi się, że pisarz poprzez swoich bohaterów pokazał, jak polityka wpływa na człowieka. Jak sprawia, że tradycyjne wartości odchodzą na boczny tor. Dla niej wielu jest w stanie poświęcić swoich najbliższych, byleby uratować „swój stołek”. Bohaterowie są odbiciem tego jak wyglądało społeczeństwo niemieckie w latach trzydziestych. Dostajemy całe spectrum wad i zalet. Jedni kierując się fanatyzmem są w stanie donieść na sąsiada, a drudzy kierując się dobrem ratują innych przed nimi samymi. W tym przypadku mam na myśli córkę policjanta, która pomagała tym, którzy tego potrzebowali. Nie chcąc niczego w zamian.

Warto sięgnąć, bo mało jest pozycji, które by w tak unikatowy sposób spisywały działania członków partii nacjonalistycznej. A w dodatku podejrzewam, że niewielu wie, jak wyglądała sytuacja mieszkańców Mazur w latach trzydziestych XX wieku. Polecam.

Doczekałeś się wreszcie...dziękuję :)

"ŚMIERĆ FRAJEROM" GRZEGORZ KALINOWSKI



Wydawnictwo: MUZA S.A.
Data wydania: 20.V.2015 r.
Ilość stron: 528
Źródło ilustracji: http://www.empik.com/

„Śmierć frajerom” to pierwsza powieść łotrzykowska, jaką miałam okazję przeczytać. Nie wiedziałam czego mogę spodziewać. Ale jednego byłam pewna pojawi się jakaś ciekawa postać, która będzie kręcić i kłamać, aby coś zyskać. Kłamstwa płyną a razem z nimi fabuła. Oj nie powiem działo się…

Heniek Wcisło to zwykły chłopak, który przypadkowo ląduje w świecie, gdzie rządzą bandyci i typki spod ciemnej gwiazdy. Chłopak z pilnego ucznia przeistacza się w wojownika o wolność i prawdę. Walczy ze znienawidzonymi komunistami, przy boku takich osób jak Stefan Starzyński czy Władysław Broniewski. Po powrocie z wojaczki wpada w szemrane towarzystwo i staje się doskonałym kasiarzem.

Autor w niezwykle plastyczny sposób ukazał życie Warszawiaków żyjących na przełomie XIX i XX wieku. Niewątpliwie był to szczególny okres nie tylko dla mieszkańców stolicy, ale i wszystkich Polaków. Kiedy w 1918 roku Polska stała się niepodległym krajem, ludzie musieli od nowa budować własną niezależność. Powstawały nowe zakłady pracy, nowe organizacje i instytucje. W tym czasie działali wielcy Polacy, którzy za wszelką cenę chcieli, aby nasz kraj stał się potęgą. Na kartach książki przewijają się takie osoby, jak Józef Piłsudski, Władysław Broniewski czy Witkacy. Autor przywołał wiele wydarzeń historycznych, główny bohater walczy o Kijów czy Białystok. Chociaż nie był grzecznym i porządnym obywatelem jego serce biło dla ojczyzny.

Czytając czuje się klimat przedwojennej Warszawy. Razem z Heńkiem poznajemy przedstawicieli półświatka wśród nich pojawia się postać Szpicbródki. Bohater jest naszymi oczyma, dzięki którym obserwujemy pełną zwrotów akcji historię. Podoba mi się realizm całej opowieści. Widać, że autor wykonał kawał roboty. Swobodny i plastyczny język sprawia, że czytanie jest przyjemnością. Pisarz stworzył bohaterów z krwi i kości. Dostrzegamy ewolucję głównej postaci. Heniek na początku był cwaniakiem, który lekkomyślnie podchodził do życia, jednak wszystkie wydarzenia a jakich brał udział odcisnęły na nim swoje piętno. Staje się rozsądnym chłopakiem, który ze wszystkich sił dba o swoich najbliższych. Niejednokrotnie używa pięści, aby tylko polepszyć ich byt. Nie cofnie się przed niczym byleby tylko im pomóc.

Autor zadbał o każdy szczegół, nie odpuścił do samego końca. Zbudował powieść, która powala kunsztem. Dostajemy powieść w której kipi od opisów ówczesnego świata. Czekam na ukazanie się kolejnej pozycji autora, co ma nastąpić niebawem. Warto podkreślić, że książkę warto przeczytać chociażby dla opisów samej Warszawy. Autor w ciekawy sposób ukazał nastrój, jaki wówczas panował. Dostrzegamy zmiany, widzimy jak miasto się rozwija, nabiera wiatru w żagle. A razem z nim mieszkańcy.

Za książkę dziękuję empik.com

Sklep internetowy empik.com

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger