"POCHŁANIACZ" KATARZYNA BONDA


Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 21.V.2014 r.
Ilość stron: 672
Źródło ilustracji: empik.com


Żar się leje z nieba. Codzienna dawka słońca zaczyna powoli zabijać. Sama nie wiem, co ubierać, aby przeżyć. Ale jak powszechnie wiadomo, czytać można w każdych warunkach, więc nic innego mi nie pozostaje tylko włączyć wiatrak, rozłożyć leżak i zaopatrzyć się w ciekawą lekturę. Dzisiaj na tapecie ląduje pozycja królowej kryminałów „Pochłaniacz”. Powieść Katarzyny Bondy to kolejna pozycja autorki, która zachwyciła czytelników i w zawrotnym tempie znikała ze sklepowych półek. Wydaje mi się to całkiem normalne, bo pisarka kolejny raz zaskakuje swoim talentem.

„Pochłaniacz” jest przede wszystkim doskonałym kryminałem, który posiada intrygującą fabułę, pełną ciętych postaci, nagłych zwrotów akcji i zawiłych relacji między bohaterami. Znajdziemy tu również kilka wątków obyczajowo-społeczno-kulturowych. Wiele tu zeznań świadków, opisów czynności policyjnych, żmudnych procedur. W niektórych momentach zdarzy nam się uronić łezkę, gdy stajemy się świadkami jakiegoś okrucieństwa. Przykładem są wspomnienia Saszy Załuskiej. W kilku momentach zgubiłam się w historii, autorka tak miesza, że zaczynamy sami gubić się w zeznaniach i w bohaterach. Pewnie wielu do końca nie będzie wiedziało, dlaczego zginął Igła. Co jest niewątpliwie jedynym mankamentem całej pozycji.

Ale o czym jest książka? Ano zaczyna się typowo, mamy mafię, brudne pieniądze i śmierć. Zimą 1993 roku ginie w niejasnych okolicznościach rodzeństwo, Monika i Przemek. Policja twierdzi, że każde z nich zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Dziesięć lat później do Polski po siedmiu latach pracy w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfielld powraca Sasza Załuska. Do kobiety zgłasza się Paweł „Buli” Bławicki, były policjant i właściciel klubu muzycznego. Mężczyzna podejrzewa, że jego wspólnik Igła chce go zabić. Załuska początkowo nie chce podjąć się zadania, jednak gdy w niejasnych okolicznościach ginie Igła, podejmuje się wyzwania. Bardzo szybko okazuje się, że wydarzenia z 1993 roku są bardzo mocno powiązane z tymi obecnymi. Zamordowany był świadomy, kto zabił nastolatków. Kluczem do rozwiązania zagadki może okazać się piosenka sprzed lat, która opowiada o całym zdarzeniu.

Najmocniejszą stroną „Pochłaniacza” jest niewątpliwie Sasza Załuska, która niezmordowanie próbuje rozwikłać całą zagadkę. Wszystkie jej kroki są bacznie obserwowane przez skorumpowanych policjantów i prawników, którzy nie chcą, aby ich matactwa ujrzały światło dzienne. Sasza to początkująca profilerka, która kilka lat wcześniej porzuciła służbę w policji po niechlubnym epizodzie. Kobieta jest alkoholiczką, samotnie wychowującą córkę, która walczy, aby nie wrócić do uzależnienia. Jest twarda, odważna i wnikliwa, nie boi się trudnych zadań. Warto śledzić całą fabułę, aby upewnić się jak sobie poradziła. Chociaż muszę przyznać, że Huber Meyer profiler z poprzednich książek Katarzyny Bondy, jakoś mocniej poruszył moje serce, był wiarygodniejszy, wnikliwszy, pełen jakiejś siły. Sasza jest nieco delikatniejsza, rozważna. Analizuje każdy trop.

Myślę, że spotkanie z „Pochłaniaczem” skończy się dla wszystkich jednakowo, sięgniemy po „Okularnika”. Bo któżby nie chciał poznać dalszych losów Załuskiej? Sytuacja zaczyna być ciekawa, bo go gry wkracza ojciec córki Saszy – Jacek, mężczyzna, który miał nie żyć, ale w cudowny sposób odnalazł się. Coś czuję, że będzie się działo. Nie mogę doczekać się kontynuacji, a „Pochłaniacz” jest moim zdaniem najlepszą powieścią Katarzyny Bondy. Widać, że pisarka jest w swoim żywiole i każda kolejna pozycja definitywnie utrzymuje ją w czołówce polskich pisarzy.

2 komentarze:

  1. Muszę w końcu zabrać za książki Bondy, bo tylko czekają i czekają na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Długo przymierzam się do tej książki, ale dzięki tobie czuję, że w końcu wyciągnę ją z półki :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger