"LOTNISKO W MONACHIUM" GREG BAXTER


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 6.V.2015 r.
Ilość stron: 316
Źródło ilustracji: czwartastrona.pl

Wyobraź sobie, że siedzisz razem z ojcem na lotnisku. Czekasz na samolot, bo mgła nie pozwala Wam wylecieć z ciałem Twojej zmarłej siostry. Sami nie wiecie co zrobić z ciałem, czy pochować je na miejscu, czy sprowadzić do ojczyzny. Rzucacie więc monetą, rezultat….pochówek w rodzinnym mieście. W oczekiwaniu na swój lot zastanawiasz się co poszło nie tak, dlaczego dopuściła się tego czynu i czemu nic nie zrobiłeś, aby jej pomóc. Greg Baxter wprowadza nas w świat, gdzie śmierć, samotność wiodą prym, gdzie pieniądze są ważniejsze niż rodzina. Niesamowita, momentami przejmująca i trudna do uwierzenia opowieść mężczyzny, który musi pochować swoją siostrę.

Główny bohater to dobrze sytuowany Amerykanin, który mieszka w Londynie. W Stanach zostawił ojca, z którym rzadko się kontaktuje. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego siostra Miriam nie żyje. Obaj mężczyźni udają się do Monachium, aby poznać prawdę. Na miejscu towarzyszy im urzędniczka, która stara się im pomóc. Podczas całej historii narrator opowiada o swoim życiu osobistym, nieudanym małżeństwie, pracy i znajomych. Panowie w oczekiwaniu na wydanie ciała udają się do Akwizgramu. Ojciec bohatera jest historykiem i ekspertem w dziedzinie prawa Karolingów. Podczas tej wycieczki tracą apetyt i zaczynają głodować. Dodatkowo samookaleczają się, wszystko to ma na celu odkrycie, dlaczego ich córka i siostra była w stanie się zagłodzić. Chcą czuć to co czuła Miriam, jej ból i rozpacz.

Wydaje mi się, że autor pokazał przede wszystkim kruchość ludzkiego życia. Wielu ludzi nie potrafi głośno powiedzieć, co ich trapi. Nie umieją, chociaż może i nie chcą pomocy innych. Z drugiej strony wielu z nas udaje, że nie widzi krzywdy innych. Bojąc się uzależnienia od tej osoby. Kiedy przechodzimy, obok potrzebującego najczęściej odwracamy wzrok. Nasze problemy są ważniejsze od cudzych, bo przecież to my cierpimy.

Sięgając po książkę wiedziałam, że nie należy ona do łatwych publikacji. Tematyka dotyczy trudnych i momentami wręcz przytłaczających wydarzeń. Prostota przekazu jeszcze mocniej działa na odczucia czytelnika. Mimo tego trzeba przyznać, że tekst zachwyca. Autor fantastycznie oddał odczucia, jakie targają bohaterami. Wszystko to zostało ubrane w bogate słownictwo. Samej powieści największą wartością jest sposób przedstawienia całej historii, chociaż dialogi stanowią małą część, sama opowieść jest niesłychanie intrygująca. Autor uzupełnia pewne braki w informacjach o bohaterach poprzez inne postaci, które pojawiają się w ich życiu. Czytelnik razem z bratem zmarłej dziewczyny odkrywa historię jej życia, ale i poznaje samego siebie.

Historia zajmuje, porywa i wciąga, a co więcej zapał do czytania z kolejną kartką staje się większy. Serce rwie się, aby poznać prawdę, odkryć wszystkie karty. Książki nie można przeczytać za jednym zamachem, jak dla mnie za dużo emocji. Trzeba trochę pomyśleć nad tym co się przeczytało. Pisarz, jak dla mnie jest artystą, bo stworzył coś innego. Sprawił, że inaczej patrzymy na samotność, chorobę jaką jest anoreksja oraz śmierć. Zastanawiamy się dlaczego dziewczyna, która na pozór miała wszystko pracę, rodzinę, dom, chłopaka nie potrafiła poradzić sobie z akceptacją własnej osoby. A po drugie dlaczego nikt z rodziny nie chciał, bądź nie mógł jej pomóc. 

1 komentarz:

  1. Nie słyszałam o niej,ale widzę,że warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger