TRZY PYTANIA DO TANYI VALKO

TRZY PYTANIA DO TANYI VALKO

TRZY PYTANIA DO TANYI VALKO




"Miłość na Bali"
Tanya Valko

Opis książki



„Miłość na Bali" to druga po „Okruchach raju" część „Azjatyckiej sagi", której akcja toczy się w Indonezji. Turyści, którzy coraz liczniej odwiedzają rajską wyspę Bali, są zachwyceni czarownym otoczeniem, lecz miejsce to skrywa też swoją niebezpieczną i paskudną twarz. 

Tanya Valko fikcyjne losy bohaterów osnuwa na kanwie prawdziwych wydarzeń. Przedstawia codzienne życie na rajskiej wyspie, ukazując inny, obcy dla nas, Europejczyków, świat pełen duchów i niesamowitych wierzeń.
  
Zapraszam na mini wywiad z autorką, który mógł się odbyć dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószyński i S-ka





1. Dlaczego Bali nazywane jest "Wyspą psów"?

Wiąże się to z wiarą hindu oraz obyczajowością. Psy to gorsze wcielenie, które próbuje poprzez strzeżenie dobytku odrodzić się w lepszej postaci. Dlatego Balijczycy psy tolerują, ale się nimi nie opiekują ani nie przejawiają do nich żadnych życzliwych uczuć. Całe watahy psów snują się po Bali, żywią na śmietnikach i roznoszą choroby. Kiedy zaatakowała je epidemia wścieklizny Balijczycy zainteresowali się nimi. Zaczęli usuwać zwierzaki (w ciągu 2 lat eksterminowali 150 tys. psów) i tylko czasami szczepić. Szczepieniami głównie zajęły się organizacje charytatywne.

2. Czym Bali różni się od innych wysp Indonezji?

Każda indonezyjska wyspa jest inna. Bali jest hinduistyczne, zaś Flores czy Timor chrześcijańskie. Największe skupiska muzułmanów zamieszkują Jawę i Sumatrę. Religie wpływają na mentalność, zwyczaje, kulturę i nawet wygląd wysp.

3. Dlaczego tak wielu chce przyjeżdżać na Bali?

Odkrywanie nowego świata to niesamowita przygoda, a że obecnie świat stał się globalną małą wioską, to i dalekie podróże stają się coraz łatwiejsze i bardziej dostępne. Azja bardzo różni się od innych części świata, kulturą, klimatem, stylem życia i przez to jest taka ciekawa. 

Wkrótce pojawi się moźliwość wygrania książki "Miłość na Bali"

"STULECIE WINNYCH. CI, KTÓRZY PRZEŻYLI" AŁBENA GRABOWSKA



Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 10.IX.2014 r.
Ilość stron: 356
Źródło ilustracji: zwierciadlo.pl


W czerwcu 1914 roku na świat przychodzą bliźniaczki Ania i Maria. Podczas porodu umiera ich matka. W obliczu dramatu opieki nad dziewczynkami podejmuje się ich babcia. Ojciec dzieci nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Kiedy sytuacja wydaje się opanowana, wybucha I wojna światowa. W Barwinowie pojawiają się żołnierze rosyjscy i niemieccy, plądrują, rabują i gwałcą. Wojna boleśnie doświadcza wszystkich. Nie omija biednych i bogatych. W 1918 roku nadchodzi upragniony pokój. Okres dwudziestolecia międzywojennego sprawia, że ludzie odżywają. Jednak nie będzie im dane długo cieszyć się spokojem, bo w latach trzydziestych XX wieku nad Europą gromadzą się kolejne czarne chmury.

Ałbena Grabowska stworzyła historię tak autentyczną, że aż trudno uwierzyć, że jest to fikcja literacka. Oczywiście należy pamiętać, że tłem są wydarzenia, jakie rozgrywały się na polskich ziemiach. Mam na myśli walki podczas I wojny światowe oraz dwudziestolecie międzywojenne. Ponad tymi wszystkimi okrucieństwami jest miłość, ona sprawia, że ludzie są w stanie swoim ciałem osłonić swoich bliskich. To ona trzyma przy życiu kobiety, które opłakują śmierć mężów oraz dzieci i to również, ona sprawia, że życie nie jest takie trudne. Przez kartki książki przebija ogromna nadzieja. nawet w najtrudniejszych momentach możemy zachować swoje człowieczeństwo. Pokrzepiające jest to, że rodzina stanowi dla nas oazę bezpieczeństwa, miejsce, gdzie wielu z nas wraca, gdy ma troski. Nasi bliscy nie załamują rąk tylko zmuszają do działania.

„Stulecie Winnych” to historia wielopokoleniowej rodziny, w której nie brak odwołań do historii. W książce odnajdziemy odniesienia do wielu autentycznych postaci. Jednak na pierwszym planie królują zwykli ludzie, którzy musieli dokonywać trudnych wyborów. Często zło mieszało się z dobrem, co skutkuje tym, że postaci są nam bliższe. Co do samych bohaterów mam niejasne odczucie, że to kobiety grają pierwsze skrzypce, mężczyźni stanowią tylko pewnie dodatek. Oczywiście  nie wolno bagatelizować ich roli, jednak poniekąd są źródłem nieszczęścia i smutku. To kobiety stoją na straży rodziny. Dbają o to, aby każdy miał swój kąt.

Widać, że autorka przemyślała każde słowo, każdy zwrot. Autorka udowodniła, że opanowała umiejętność operowania słowem. Niełatwe ludzkie losy, wydarzenia historyczne, często trudne i bolesne nie stanowią dla niej problemu. Opisuje je z niesłychanym wyczuciem. Po prostu chce się czytać. W książce nie znajdziemy błędów, ale całą masę cudowności. Akcja jest niesamowicie spójna, a atmosfera zachwyca. Historia utrzymana jest w klimacie walki o przetrwanie. Widzimy, jak wielką wartością dla bohaterów jest rodzina i życie, są w stanie wiele poświecić, by ratować swoich bliskich.

Historia rodziny Winnych bardzo mnie wzruszyła. Najbardziej ujęło mnie oddanie każdego z nich. Autorka stworzyła ciepłą historię w której nie brakuje emocji. Dodatkowo zwięźle opisała ówczesne nastroje panujące wśród polskiego społeczeństwa począwszy od I wojny światowej skończywszy na roku 1939. Polecam z czystym sumieniem.

"LOTNISKO W MONACHIUM" GREG BAXTER


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 6.V.2015 r.
Ilość stron: 316
Źródło ilustracji: czwartastrona.pl

Wyobraź sobie, że siedzisz razem z ojcem na lotnisku. Czekasz na samolot, bo mgła nie pozwala Wam wylecieć z ciałem Twojej zmarłej siostry. Sami nie wiecie co zrobić z ciałem, czy pochować je na miejscu, czy sprowadzić do ojczyzny. Rzucacie więc monetą, rezultat….pochówek w rodzinnym mieście. W oczekiwaniu na swój lot zastanawiasz się co poszło nie tak, dlaczego dopuściła się tego czynu i czemu nic nie zrobiłeś, aby jej pomóc. Greg Baxter wprowadza nas w świat, gdzie śmierć, samotność wiodą prym, gdzie pieniądze są ważniejsze niż rodzina. Niesamowita, momentami przejmująca i trudna do uwierzenia opowieść mężczyzny, który musi pochować swoją siostrę.

Główny bohater to dobrze sytuowany Amerykanin, który mieszka w Londynie. W Stanach zostawił ojca, z którym rzadko się kontaktuje. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego siostra Miriam nie żyje. Obaj mężczyźni udają się do Monachium, aby poznać prawdę. Na miejscu towarzyszy im urzędniczka, która stara się im pomóc. Podczas całej historii narrator opowiada o swoim życiu osobistym, nieudanym małżeństwie, pracy i znajomych. Panowie w oczekiwaniu na wydanie ciała udają się do Akwizgramu. Ojciec bohatera jest historykiem i ekspertem w dziedzinie prawa Karolingów. Podczas tej wycieczki tracą apetyt i zaczynają głodować. Dodatkowo samookaleczają się, wszystko to ma na celu odkrycie, dlaczego ich córka i siostra była w stanie się zagłodzić. Chcą czuć to co czuła Miriam, jej ból i rozpacz.

Wydaje mi się, że autor pokazał przede wszystkim kruchość ludzkiego życia. Wielu ludzi nie potrafi głośno powiedzieć, co ich trapi. Nie umieją, chociaż może i nie chcą pomocy innych. Z drugiej strony wielu z nas udaje, że nie widzi krzywdy innych. Bojąc się uzależnienia od tej osoby. Kiedy przechodzimy, obok potrzebującego najczęściej odwracamy wzrok. Nasze problemy są ważniejsze od cudzych, bo przecież to my cierpimy.

Sięgając po książkę wiedziałam, że nie należy ona do łatwych publikacji. Tematyka dotyczy trudnych i momentami wręcz przytłaczających wydarzeń. Prostota przekazu jeszcze mocniej działa na odczucia czytelnika. Mimo tego trzeba przyznać, że tekst zachwyca. Autor fantastycznie oddał odczucia, jakie targają bohaterami. Wszystko to zostało ubrane w bogate słownictwo. Samej powieści największą wartością jest sposób przedstawienia całej historii, chociaż dialogi stanowią małą część, sama opowieść jest niesłychanie intrygująca. Autor uzupełnia pewne braki w informacjach o bohaterach poprzez inne postaci, które pojawiają się w ich życiu. Czytelnik razem z bratem zmarłej dziewczyny odkrywa historię jej życia, ale i poznaje samego siebie.

Historia zajmuje, porywa i wciąga, a co więcej zapał do czytania z kolejną kartką staje się większy. Serce rwie się, aby poznać prawdę, odkryć wszystkie karty. Książki nie można przeczytać za jednym zamachem, jak dla mnie za dużo emocji. Trzeba trochę pomyśleć nad tym co się przeczytało. Pisarz, jak dla mnie jest artystą, bo stworzył coś innego. Sprawił, że inaczej patrzymy na samotność, chorobę jaką jest anoreksja oraz śmierć. Zastanawiamy się dlaczego dziewczyna, która na pozór miała wszystko pracę, rodzinę, dom, chłopaka nie potrafiła poradzić sobie z akceptacją własnej osoby. A po drugie dlaczego nikt z rodziny nie chciał, bądź nie mógł jej pomóc. 

"ZACHŁANNE NA ŻYCIE" SŁAWOMIR KOPER



Wydawnictwo: Czarne i Czerwone
Data wydania: 9.VI.2015 r.
Ilość stron: 320
Źródło ilustracji: www.czerwoneiczarne.pl


„Zachłanne na życie” to historie naszpikowane romansami, plotkami, wzlotami i upadkami ukazanych bohaterek. Dowiemy się, jak wyglądało małżeństwo Kaliny Jędrusik, dlaczego Gomułka za nią nie przepadał. Na co Osiecka była zdolna wydawać krocie? Poniekąd otrzymujemy obraz ówczesnego świata. Sławomir Koper po raz kolejny przedstawia nam, dotąd nieznane fakty z życia znanych Polek. Tym razem opisał życie takich artystek, jak Kalina Jędrusik, Małgorzata Braunek, Agnieszka Osiecka, czy Elżbieta Czyżewska.

Autor pisze przystępnym i prostym językiem. Dzięki czemu książkę pochłania się z niezwykłą szybkością. Nie ma zbyt wielu dat i faktów historycznych. Całość została wzbogacona o ilustracje. Wszystkie te opowieści pokazują ludzi, o których krążą legendy, często okraszone wieloma plotkami. Każda z opisanych pań miała swój charakterystyczny styl bycia, który sprawiał, że była w różny sposób odbierana przez opinię publiczną, choćby Kalina Jędrusik. Kobieta, która wywołała oburzenie u samego Gomułki. Została ukazana przez autora z różnych perspektyw, nie tylko, jako seksbomba polskiej sceny, ale i wredna macocha, Książka zdobędzie popularność nawet wśród tych, którzy rzadko sięgają po pozycje posiadające związek z historią.

Publikacja składa się z kilku rozdziałów poświęconych polskim artystkom. Autor dobrał wiele różnych pod względem charakteru, osobowości i zawodu kobiet, obok Agnieszki Osieckiej znajdziemy choćby Kalinę Jędrusik, czy Małgorzatę Braunek. Niewątpliwie stanowi to dużą zaletę książki. Sławomir Koper stworzył krótkie, zwięzłe rozdziały okraszone wtrąceniami na tamte ówczesnego życia polskich „celebrytek”. Mnie osobiście podobał się rozdział poświęcony Kalinie Jędrusik. Autor zwraca szczególną uwagę na jej związki z mężczyznami relacje z przyjaciółmi oraz pasierbicą, które były dalekie  od ideałów. Przytacza wspomnienia tych, którzy mieli możliwość spotkać artystkę.

Nie podobała mi się jedna rzecz mianowicie brak przypisów. Autor notorycznie cytuje różne osobistości. Zadaje sobie sprawę z tego, że z wieloma się spotkał, ale pewnie są takie momenty w których sięgał po jakieś materiały, co wypadało odnotować. Na końcu odnajdziemy bibliografię, ale trudno będzie odnaleźć fragmenty, które nas interesują. Równie dobrze autor mógł niektóre rzeczy wymyślić, a nie udowodnimy mu tego. Co jak dla mnie stanowi duży minus.

Autor tworząc książkę, według mnie chciał w dużej mierze popularyzować historię. Pragnął, aby kolejne osoby dostrzegły piękno tej nauki. Książka Sławomira Kopra jest lekka i przyjemna. Ci, którzy interesują się danymi artystkami, nie znajdą nic nowego w jego historiach. Pozycja przeznaczona jest dla szerszego grona odbiorcy, bo życie prywatne polskich artystek zawsze będzie budziło ciekawość. Dodatkowo historyk obala wiele mitów, które urosły wokół opisywanych osób. Wielką zaletą pozycji jest to, iż autor przedstawia fakty, których próżno szukać w innych pozycjach. Autor czasem sam podkreśla, co jest plotką, wielokrotnie podważa pewne historie, bądź udowadnia ich prawdziwość. Nie zmusza czytelnika do oceny danej osoby, bo sam rzetelnie opisuje życie każdej z postaci.

„Zachłanne na życie” do książka dla każdego, kto ma ochotę poznać historię kilku znanych i cenionych polskich artystek. Autor w prosty sposób pokazuje kulisy ich życia, nie omija pikantnych momentów. Bez wątpienia czytanie będzie wielką przyjemnością, bo pisarz opowiada o osobach, których tajemnice chciałby znać każdy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne i Czerwone

"TYLKO MARTWI NIE KŁAMIĄ" KATARZYNA BONDA

"TYLKO MARTWI NIE KŁAMIĄ" KATARZYNA BONDA
"TYLKO MARTWI NIE KŁAMIĄ" KATARZYNA BONDA


Wydawnictwo: MUZA S.A.
Data wydania: 28.I.2015 r.
Ilość stron: 608
Źródło ilustracji: muza.com.pl


Od jakiegoś już czasu Katarzyna Bonda raczy swoich fanów kolejnymi ciekawymi pozycjami. Wielbiciele pisarki za każdym razem zacierają ręce na myśl o kolejnej jej książce. „Tylko martwi nie kłamią” to starsza powieść Bondy, która zebrała sporo pozytywnych recenzji. Byłam ciekawa, czy i tym razem autorce uda się mnie wciągnąć w wir poszukiwań zabójcy.

Hubert Meyer – profiler policyjny, zostaje powołany do odszukania zabójcy śmieciowego barona. Ciało ofiary znaleziono w jednej z katowickich kamienic, nad tym miejscem ciąży fatum, ponieważ kilka lat wcześniej w podobnych okolicznościach zginął bogaty Żyd. Wszystkie ślady wskazują, że biznesmen zginął w wyniku biznesowych porachunków. Jednak z tą teorią nie zgadza się Meyer. Psycholog będzie musiał zmierzyć się z podejrzanymi krewnymi denata, którzy ukrywając coś przed policją.

Książka zawiera mnóstwo wątków. Tropy mnożą się niczym króliki, odkrywamy co chwilę coraz to nowsze tropy. Dostrzegamy zagmatwane losy głównych bohaterów. Każda postać, zaczynając od Huberta Meyera, a kończąc na prokurator Rudy. Każdy z nich jest inny, ma inne cele i wartości. Wielu z nich boryka się z wielkimi problemami osobistymi. Każdy z osobna został przedstawiony z tak wielu stron, że czujemy jakbyśmy ich znali, żyli obok nich.

Książka zawiera wiele wątków obyczajowych, co sprawia, że błyskawicznie przekładamy kolejne strony. Autorka położyła bardzo duży nacisk na relacje pomiędzy bohaterami, pokazała to, jakimi uczuciami się darzą, co ich motywuje do działania i co wpłynęło na ich postępowanie. Pojawia się również wątek miłosny, który mnie osobiście bardzo się podobał. Byłam ciekawa, jak zakończy się owa przygoda miłosna, ale cóż nic nie zdradzę, bo nie wolno.

Bez dwóch zdań, jedną z mocniejszych stron książki jest styl autorki dopracowany i dopieszczony do perfekcji. Językowy majstersztyk. Dzięki lekko gawędziarskiemu stylowi cała akcja płynie. Czy opisywane są relacje w rodzinie zabitego milionera, czy też próba wytropienia zabójcy, o każdej z tych rzeczy czytać będziemy z wielką przyjemnością. Pozycja obfituje w kilka ciekawych smaczków, Pani Bonda pod tym względem nie ma sobie równych.

Co z zakończeniem? No cóż w tym przypadku pisarka się nie popisała. Napięcie zbudowane jest po mistrzowsku, ale zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Może to wynika z tego, że cała książka jest niezwykle wciągająca i intrygująca, a zakończenie takie proste. Wręcz banalne, co wywołało u mnie lekki niedosyt. Miałam ochotę krzyknąć, że tak nie może być. Cóż, niestety mogłam tylko psioczyć.

W „tylko martwi nie kłamią” mamy elementy kryminalne, obyczajowe, romantyczne troski, dramaty i pragnienia. Wszystko to czego dusza zapragnie. Nic tylko czytać :)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MUZA S.A.

"MOJE HISTORIE PRAWDZIWE" JANUSZ LEON WIŚNIEWSKI



Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 19.III.2015 r.
Ilość stron: 560
Źródło ilustracji: www.wydawnictwoliterackie.pl

Za każdym razem, gdy spotykam autora, czy to na spotkaniach autorskich, czy targach książki, wychodzę z nich z wielkim uśmiechem. Janusz Leon Wiśniewski poświęca chwilkę każdemu czytelnikowi, z każdym zamieni słówko. Tu rzuci jakiś żarcik, zaraz podyskutuje na temat swoich książek. Oj uwielbiam te spotkania. Tym razem w moje ręce trafiła kolejna pozycja autora. Zbiór opowieści. Nie powiem działo się, o czym poniżej.

„Moje historie prawdziwe” to pokaźnych rozmiarów pozycja, która zawiera specjalnie wszystkie opowiadania Janusza Leona Wiśniewskiego, jakie znalazły się w poprzednich zbiorach. Opowiadania zostały podzielone tematycznie, są takie, które przeznaczono dla Niej, dla Niego i dla Nich. Nikt nie poczuje się dotknięty, że go pominięto.

Na uwagę zasługuje język autora, jest on niesamowicie uwodzicielski. Podziwiam pisarza, że potrafi tak pięknie mówić o kobietach, uczuciach i wszechobecnej fizyczności. Opisy są napisane sprawnie, zgrabnie i chociaż pojawia się wiele naukowych określeń nie umniejsza to ich randze. Nie powiem zdarzały się fragmenty, których nie rozumiałam, jednak to jakoś specjalnie mi nie przeszkadzało. Autor posiadł niesamowity dar właściwego postrzegania rzeczywistości. Zauważa, że ludziom w dzisiejszych czasach brakuje ciepła i miłości. Czytając opowiadania byłam pod wrażeniem tego, jak mężczyzna potrafi oddać uczucia i emocje, z jakimi boryka się kobieta. Pokazuje, że ludzie dążą do tego, co uszczęśliwi ich tylko na moment. Niektóre opowiadania, mają w sobie mnóstwo rozpaczy i bólu. Wielu bohaterów ma serca przepełnione smutkiem. Chociaż bardzo często osiągają sukcesy zawodowe, nie umieją poukładać relacji z innymi osobami.

Wiśniewski potrafi zobrazować to, co skrywają w sobie ludzie. Niekiedy tak różni, jednak każdy z nich pragnie chwili bliskości i miłości. Już dawno żadne opowiadania nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia. Książka urzeka, ujmuje i pochłania bez reszty. Myślę, że nie raz sięgnę po nie, aby na nowo spotkać się z twórczością pisarza, którego ja osobiście uwielbiam i cenie.

Książkę Janusza Leona Wiśniewskiego nie muszę polecać wielbicielom jego twórczości, bo pewnie wszyscy ją już posiadają. Jednak tym niezdecydowanym muszę powiedzieć, że warto. Piękny język, ciekawi bohaterowie i historie to tylko pikuś w porównaniu z tym, co na nas czeka. Pozycja zawiera w sobie wszystko co potrzebne począwszy od miłości skończywszy na nienawiści. W każdym opowiadaniu królują emocje. To one są spoiwem każdej historii. Wiśniewski krąży wśród tych uczuć i oddaje ich piękno bądź brzydotę. Autor posiada ogromny talent, potrafi słuchać ludzi i następnie wycisnąć z tych zasłyszanych historii kwintesencje. 

Dziękuję Wydawnictwu Literckiemu za możliwość zapoznania się z pozycją.

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger