"JAK ROBIĆ DOBRZE" SZYMON HOŁOWNIA



Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
Data wydania: 6.V.2015 r.
Ilość stron: 304
Źródło ilustracji: www.czerwoneiczarne.pl

„Dać dom tym, którzy z powodu jakiejś wielkiej tragedii nie mają domu, a tym, którzy dom mają – pomóc do niego wrócić. To też wielka i piękna robota: nie zawłaszczać dzieci, ale z miłością naprawiać więzi, które w ich życiu próbowała zerwać choroba, bieda albo śmierć”

Kto współcześnie potrzebuje pomocy? Afryka. To miejsce, gdzie głowy okiem widzimy przemoc, biedę, choroby, ale obok tego całego zła dostrzegamy niezwykłe ciepło. Nie mówię tutaj o temperaturze, ale o dobru, jakie uaktywnia się w tym regionie świata. Po raz pierwszy Szymon Holowania zabiera nas na Czarny Ląd. Opowiada o ludziach, miejscach i zdarzeniach. Pokazuje wielkie rzeczy, które dzieją się tam. Pan Szymon ukazuje wielkość Boga, który niczym przewodnik prowadzi ludzi po krętych drogach życia.

Szymon Hołownia opuścił nasz kontynent i zawędrował do Afryki do niewielkiego miejsca, które niesie ogromną pomoc dzieciom. Hołownia opowiada o mieszkańcach domu dziecka w Kasisi, o tych którzy tam pracują, mieszkają, zdrowieją i umierają. Poruszające historie, które zawarto w pozycji, mówią o potrzebie miłosierdzia. Pojawiają się postaci, które ujmują za serce i sprawiają, że inaczej spoglądamy na świat. Moje serce podbiła opowieść o babci Marii, która nie chce opuścić ośrodka, kocha go i nie wyobraża sobie życia, gdzie indziej, przynosi ukojenie pacjentom i pociechę personelowi. Pojawiają się również czarne charaktery między innymi kaznodzieja guamski, człowiek głoszący poglądy nasycone nietolerancją, który manipuluje ludźmi. Poznajemy historię fundacji, to dlaczego powstała i czym się zajmuje. Byłam zdumiona, kiedy pan Szymon pisał o tym, że placówka musi mieć nowe łóżka, ławki, na co siostra, która pracuje w tym miejscu, odparła, że potrzeba przede wszystkim jedzenia. Wszystkie rzeczy, które otrzymują, od sponsorów są oznaczane ich logiem. Żywności nie da się okleić, a to ona stanowi najważniejszy zastrzyk pomocy. Bo ławkami nie zakrzyczy się głodu.

Szymon Hołownia to człowiek znany ze swoich poglądów i podejścia do życia. W swojej najnowszej pozycji nie skupia się wyłącznie na relacji Bóg-człowiek, ale przede wszystkim na relacji człowiek-człowiek. „Jak dobrze robić” to książka, która mnie osobiście zaskoczyła i skłoniła do przenalizowania tego, jak wygląda pomoc Afryce. Wiedziałam, że pomoc, która płynie w tamto miejsce jest ogromna, ale co z tego jeśli nie trafia do tych do, których ma trafić. A organizacje, które tam działają nie pomagają w odpowiedni sposób. Bo pomoc nie powinna polegać tylko na dawaniu, ale przede wszystkim na uczeniu. Czego? Tego jak prowadzić dom, uprawiać pole, wychowywać dzieci, czy leczyć się. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że wielu mieszkańców Czarnego Lądu nie chce się leczyć. Odmawiają hospitalizacji, bo boją się naznaczenia.

Za każdym razem, kiedy czytam coś pana Hołowni zachwycam się jego erudycją. „Jak robić dobrze” zasługuje na uwagę, chociażby z tej prostej przyczyny, że jest to pozycja w misją, przesłaniem i widocznym celem. Przypomina o tym, że każdego dnia możemy zaoferować swoją pomoc. Jak pisze autor o wielkości człowieka świadczy to, jaki jest względem innych. Ważne, abyśmy w niektórych momentach zrezygnowali z siebie i poświęcili się tym, którzy potrzebują nas. Nie musimy oddawać wszystkiego, ale możemy podzielić się drobnym ułamkiem tego co mamy.

Książka Hołowni intryguje i wciąga, a przy tym angażuje wszystkie uczucia. Pod względem językowy to lekka pozycja, napisana przystępnie, przyjemna, której sposób prowadzenia narracji pozwala na szybkie przyswojenie sobie niełatwych momentami treści. Pozostawia po sobie ślad, trwały i mocny. Jak dla mnie budzi nadzieje, bo na świecie są jeszcze ludzie, którzy gotowi są poświęcić swój czas, energię, pieniądze i uśmiech, aby pomagać. Warto podkreślić, że nie trzeba jechać do Afryki, ale wystarczy rozejrzeć się wokół i zawsze znajdzie się ktoś, komu będziemy mogli pomóc. Autor pokazuje, że trzeba mieć otwartą głowę i oczy. Nie oceniać, ale próbować zrozumieć. 

Za możliwość zapoznania się z pozycją dziękuję Wydawnictwu Czerwone i Czarne 

"WYŚCIG Z CZASEM" JUSTIN GO



Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 18.III.2015 r.
Ilość stron: 512
Źródło: muza.com.pl

Tristian Campbell dowiaduje się, że może byś spadkobiercą ogromnej fortuny Ashleya Walsinghama. Ashley był brytyjskim oficerem, weteranem I wojny światowej i alpinistą. Podczas wyprawy na Mount Everest w 1924 roku poniósł śmierć. Cały swój majątek przekazał ukochanej – Imogen. Kobieta nigdy nie zgłosiła się po pieniądze. Zadaniem Tristiana jest potwierdzenie pokrewieństwa z Imogen, w celu uzyskania fortuny. Mężczyzna wyrusza w podróż do Europy. Bada archiwa brytyjskie, niemieckie i francuskie. Odkrywa kolejne fragmenty układanki i poznaje prawdę o Ashleyu i Imogen. Poprzez korespondencje i dokumenty odtwarza historię wielkiej miłości, jaka połączyła tych odwoje ludzi. Niestety, pomiędzy nimi stanęła wojna i to ona zadecydowała za nich.

„Wyścig z czasem”, to powieść historyczno-obyczajowa. To także ciekawy obraz człowieka, który poszukuje swoich przodków, aby zdobyć pieniądze. W którymś momencie przestaje zależeć mu na fortunie, a dostrzega ludzi, którzy kiedyś żyli oraz zmagali się z okrucieństwem wojny, rozłąką i tęsknotą. Autor w ciekawy sposób kreśli całą drogę bohatera od pierwszej rozmowy z prawnikami do odkrycia prawdy o Imogen. Nie jest to jednak opowieść tylko o poszukiwaniach. Autor pokazuje jak wiele zła wyrządza wojna. Mężczyźni poturbowani, okaleczeni nie zawsze potrafili poradzić sobie z tym, czego doświadczyli. Wielu z nich nie było w stanie na nowo odnaleźć się w społeczeństwie. Czytając niemal doświadczamy atmosfery strachu i odrazy, w której musieli egzystować.

Z drugiej strony mamy dumne kobiety, które ratują swoich ukochanych. Niejednokrotnie są w stanie same pozbawić się honoru, byleby tylko uratować tych, których kochają. Niełatwo było w tamtym czasie tym, które podejmowały decyzje o życiu w samotności, z dala od rodziny i przyjaciół. Liczne nawiązania literackie, niebanalni bohaterowie, ciekawa treść i soczysty język – to niewątpliwie zalety powieści. Czytanie sprawiło mi ogromną przyjemność, bo to jedna z tych pozycji, które poszerzają horyzonty i napełniają pozytywną energią.

Na pochwałę zasługuje ciekawa fabuła, doskonałe wplecenie historii w dzieje bohaterów i wyrazisty język. Chwyciło mnie za serce ukazanie wędrówki Ashleya na Mount Everest. Czułam razem z nim ból i cierpienie. Serce mi się krajało na myśl o tym, co się z nim wówczas działo.

Autor pokazał, że nawet w czasie wojny człowiek nie traci swego człowieczeństwa. Pojawiają się bohaterowie, którzy są w stanie narazić własne życie, by ratować drugą osobę. Widzimy tych, którzy mają pasje i starają się je rozwijać. Razem z nimi podziwiamy piękno Mount Everestu. Ważne jest to, że pozycja nie jest kolejną opowiastką z happy endem, ale książką z głębokim przesłaniem. Nie wolno nam spuszczać z oczu obranego celu, bo tylko dzięki temu uda nam się dobiec do mety.  

Za możliwość zapoznania się z egzemplarzem dziękuję wydawnictwu Muza

"NASTĘPCZYNI" KIERA CASS


Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 13.V.2015 r.
Ilość stron: 360
Źródło ilustracji: wydawnictwo-jaguar.pl


Dwadzieścia lat temu Eliminacje wygrała America Singer. Zdobyła serce księcia Maxona i zasiadła na tronie. Teraz przyszedł czas na księżniczkę Eadlin. Oczekuje się od niej, że jej Eliminacje zaprowadzą spokój w kraju. Wszystkie niesnaski znikną, a królewskie zarządzenia polepszą los najbiedniejszych. Dziewczyna od samego początku sabotuje całe przedsięwzięcie. Nie chce wychodzić za mąż, pragnie sama decydować o własnym życiu. W pewnym momencie rywalizacja przybiera dziwny bieg, a bohaterka musi wybrać to, co jest dobre dla jej poddanych.

Fabuła powieści Kiery Cass przypomina reality show. Spośród wielu kandydatów główna bohaterka musi znaleźć tego jednego jedynego. Poprzednie opowieści autorki miały taki sam scenariusz. Zastanawiałam się, co może mnie zaskoczyć w kolejnej pozycji autorki. W sumie nic się nie zmieniło, została koncepcja, wiele elementów powtarza się. Zmianie ulegli jedynie bohaterowie i sytuacja społeczna. Doszło do zniesienia klas i każdy może robić to, co pragnie. Niestety wielu nie akceptuje decyzji władz i chce, aby król abdykował.

Książka jest skierowana głównie do młodszych czytelników, chociaż pewnie i ci starsi nie pogardzą i z ciekawością sięgną po tą pozycję. Myślę, że każda historia powinna mieć swoją szansę, bo łatwo zdyskredytować pewną rzecz nie zapoznając się z nią. A autorce udało się stworzyć ciekawą i niezwykle wciągającą pozycję. Trzeba przyznać, że drzemie w niej wielki potencjał. Pisarka porusza kilka ciekawych wątków, każdy z nich rozwija i ubarwia. Cała historia cechuje się wieloma wspaniałymi pomysłami. Najlepiej prezentuje się wątek walki o prawa i przyszłości królestwa. Mieszkańcy Illei pragną spokojnego i dostatniego życia. Niestety władza nie potrafi poradzić sobie ze zmianami, jakie zaszły w społeczeństwie. Jak na razie temat jest rozpoczęty myślę, że jeszcze bardziej rozwinie się w kolejnych częściach (o ile powstaną). Generalnie książka wciąga i dostarcza masę rozrywki, czego należy pogratulować Kierze Cass. Podoba mi się również różnorodność bohaterów. Wielu z nich miesza i wprowadza zamęt na dworze.

Akcja, którą serwuje pisarka utrzymuje się na dobrym poziomie: jest zmienna, ma w sobie coś intrygującego i zatrzymuje przy sobie czytelnika. Z ogromną przyjemnością śledzi się wydarzenia na dworze Illei. Książka zakończyła się według mnie bezsensu. Podejrzewam, że pojawi się kontynuacja losów głównej bohaterki. ciekawi mnie jak potoczą się dalsze losy bohaterów eliminacji.

W tym przypadku mamy do czynienia z soczystą historią, pełną niepewności i zagadek. „Następczyni” to przykład dobrej literatury młodzieżowej, o którym powinno się mówić szerzej. Pisarka udowadnia, że nie trzeba wiele, by stworzyć fascynujący świat, którym zachłysną się czytelnicy. Wystarczą niebanalni bohaterowie i intrygująca akcja 

Dziękuję Wydawnictwu Jaguar za możliwość zapoznania się z pozycją

"WIELCY ZAPOMNIANI. POLACY, KTÓRZY ZMIENILI ŚWIAT" MAREK BORUCKI


Wydawnictwo: Muza S.A.
Data wydania: 21.I.2015 r. 
Ilość stron: 448


Każdy z nich jest podziwiany w świecie. A w Polsce niewielu wie o tym, że byli i tworzyli. Marek Borucki opowiada o ludziach, którzy zdobyli na świecie ogromny szacunek, sławę i uznanie. Wśród 39 osób możemy odnaleźć wielu naukowców, kompozytorów, malarzy, pisarzy i grafików. Wielu otrzymywało międzynarodowe wyróżnienia, kilkoro z nich było nominowanych do Nagrody Nobla. Ich dzieła trwają do tej pory, jednak pamięć o nich się zatarła. Niestety w kraju mało, kto kojarzy Romana Maciejewskiego czy Rudolfa Modrzejewskiego – syna Heleny Modrzejewskiej. 

Autor stworzył książkę, opartą na kilkunastu opowieściach o zasłużonych Polakach. Z tła tych historii oprócz samy biografii wyłania się nam obraz życia zwykłych ludzi. Widzimy, jak walczyli o życie podczas wojny, jak musieli wybierać między życiem swoim a swoich bliskich. Dostrzegamy ich trud w dzieło odbudowy państwa polskiego. Oprócz wzniosłych czynów, ujrzymy również brudny i ciemny obraz społeczeństwa. W którym nasi rodacy byli gnębieni, a świat zapominał o ich czynach. I tylko od nas zależy, czy będziemy w stanie chwalić się tym co posiadamy.

Książka została napisana prostym językiem bez udziwnień, czy ozdobników. Autor w zwykły sposób przedstawił krótkie biogramy wielkich Polaków, o których zapomniano. Wielkie słowa zagłuszyłyby ich dokonania, tragizm i osiągnięcia. Taki przekaz sprawił, że każda z opowieści jest niezwykle realna. Pozycję czyta się dosyć szybko. Nie powiem momentami byłam znużona, gdy opowieść zaczynała się ciągnąć, jednak były to pojedyncze sytuacje.

Pozycję wzbogacono o fotografie pochodzące ze zbiorów archiwalnych. Dzięki temu lepiej poznajemy osoby o których pisze historyk. Możemy zajrzeć w ich życie prywatne i jeszcze lepiej zagłębić się w ich charakter i osobowość. Na szczęście Marek Borucki nie skupił się tylko, i wyłącznie na samych osiągnięciach. W książce można odnaleźć mnóstwo anegdot i różnych pikantnych szczegółów z życia tych bohaterów. Każda z historii jest inna, bo i każdy bohater był bardzo często jednostką niepokorną i nieustępliwą. Właśnie dzięki temu uporowi i odwadze powstało wiele dzieł, budowli i rzeczy, którzy my współcześni na co dzień używamy.

Każda z przytoczonej opowieści, która znalazła się w „Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat” jest różnorodna i intrygująca. Będziemy mogli się trochę pośmiać, wzruszyć i uronić łzę. Uważam, że powinny powstać kolejne tomy tej pozycji, bo historia zna wielu wybitnych ale zapomnianych Polaków. Musimy być dumni z naszych przodków. Bo świat oprócz wybitnych Amerykanów, Niemców czy Brytyjczyków zna wielu utalentowanych Polaków, o których ich rodacy zapomnieli. Warto promować i pamiętać o przeszłości, aby w przyszłości chwalić się tym, co polskie.

Za możliwość zapoznania się z pozycją dziękuję empik.com

Sklep internetowy empik.com

"DZIEWCZYNA Z PORCELANY" AGNIESZKA OLEJNIK


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 6.V.2015 r.
Źródło ilustracji: czwartastrona.pl


Dla Michała najważniejszymi rzeczami w życiu są pieniądze i kobiety. Przystojny i przebojowy młody człowiek nie zawraca sobie głowy zwykłym życiem, najważniejsza jest wygoda. Jednak, jedna wiadomość sprawia, że musi dojrzeć i zaopiekować się młodszym bratem. W trudnych momentach może liczyć na pomoc sympatycznej sąsiadki – Zuzanny. Początkowo chłopak nie dostrzega piękna w opiekunce brata, z czasem jednak zauważa jej wewnętrzny i zewnętrzny urok. Zuzanna zaczyna go fascynować, jednak pewna tajemnica nie pozwoli im na zacieśnienie relacji.

Książka dotyka wielu ciekawych tematów, pojawia się motyw przyjaźni, straty, odrzucenia i miłości. Autorka pokazuje, że czasem warto zwolnić, aby dostrzec to, co ulotne i mało widoczne w szarej codzienności. Dostrzegamy, że nawet małe niedopowiedzenia i tajemnice potrafią zniszczyć życie. Agnieszka Olejnik stworzyła niebywale prawdziwą opowieść. Uświadomiła nam, że wszystko ma swój sens, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Widzimy, że życie to nieustanna wędrówka. To prawda często pojawiają się wątpliwości i zastanawiamy się „po co mi to?”. Pisarka odpowiada: jeśli nie zaryzykujesz nie zyskasz.

Muszę przyznać, że oczekiwałam naprawdę wiele po tej książce. Cóż poradzę dobre wydawnictwo i ciekawy opis sprawiły, że poprzeczka została postawiona naprawdę wysoko. Autorka genialnie rozpoczęła swoją opowieść. Wszelkie opisy były niesamowite i niezwykle soczyste. „Dziewczyna z porcelany” to podróż razem z głównym bohaterem. Nie ukrywam, Michał niezwykle mnie intrygował. Podobały mi się zmiany jakie w nim zachodziły, jak potrafił przewartościować swoje życie i priorytety. Nie załamał się, ale zakasał rękawy i działał. Zżyłam się z nim. Kolejny raz uświadomiłam sobie, że życie składa się ze wzlotów i upadków. Tylko od nas zależy czy podołamy. Michał odkrył siebie na nowo, rozwinął skrzydła i zaczął cieszyć się życiem.

Autorka stworzyła niebagatelne postaci. Michał ma mnóstwo zalet i wad, które ukazują się w zależności od okoliczności. Obok nich ma ukryte słabości i pragnienia, których nie chce ujawnić bojąc się zranienia. Każda z postaci ma swój określony kształt i osobowość. Widzimy ich w pełnym wymiarze. Uwielbiam głównego bohatera za jego pokrętną naturę, waleczność i opiekuńczość. Z drugiej strony Zuzanna, która stanowi ogromną zagadkę, wraz z rozwojem akcji poznajemy ją. Opowieść Agnieszki Olejnik to lektura pełna emocji i refleksji, nie obyło się również bez salw śmiechu. Jak dla mnie przepis na idealną książkę. „Dziewczyna z porcelany” to opowieść o ludziach, trudach i znojach. O tym co boli i weseli. O tym, że życie jest zbyt krótkie, by je marnować. Polecam 

"OLO, O ZŁYCH KOBIETACH, PSYCHOSZEFACH I ZŁOTEJ RYBIE" M.M. GALIK



Wydawnictwo: Self  Publishing
Data wydania: 19.III.2015 r.
Ilość stron: 155
Źródło ilustracji: muve.pl



Olo, to typowy młody mężczyzna, pragnie znaleźć odpowiednią pracę, mieć fajną dziewczynę u boku i przyjaciół, z którymi można wyskoczyć na piwo. Niestety, jego życie diametralnie się zmienia, gdy rozstaje się z ukochaną dziewczyną. Pozostałością po związku jest złota rybka. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że zwierzę ma magiczne moce i może spełniać marzenia. Kumple Ola w przypływie impulsu marnują swoje życzenie, chłopak wykazuje się refleksem i prosi o możliwość poderwania każdej dziewczyny. Dzięki temu może mieć każdą. Fakt w jego życiu pojawiają się coraz to dziwniejsze niewiasty. W dodatku szefowie Aleksandra okazują się dziwolągami z innej planety. Mężczyźnie przyjdzie się zmierzyć z różnorakimi jegomościami. Pojawia się pytanie, czy odnajdzie tą jedyną i, czy znajdzie swoje miejsce na ziemi. 

Autorka posługuje się wieloma neologizmami. Zabawne dialogi, ironia i czarny humor królują w całej historii. Dzieje się sporo, rzekłabym nawet, że bardzo dużo. Książkę pochłonęłam w zdumiewającym tempie, bo to lekka i łatwa lektura. Nie sądzę, żeby kogokolwiek skłoniła do refleksji, bo jej głównym zadaniem jest umilenie czasu. W sumie trochę się zawiodłam, bo oczekiwałam czegoś innego. Denerwowali mnie bohaterowie. Każda kobieta jaka pojawia się w utworze, jest okropna. Jedna miała bzika na punkcie sportu, inna na punkcie jedzenia, a inna wyglądu. Każdą łączy chęć posiadania faceta z grubym portfelem. Zdaje sobie sprawę z tego, że to był pewnie specjalny zabieg, jednak autorka trochę przesadziła. Sam Olo, to obibok i nierób, którego szczytem marzeń jest poderwanie kolejnej dziewczyny.

„Olo” nie zachwyci tych czytelników, którzy nie akceptują magii i różnych dziwnych dziwów. Opowieść czyta się przyjemnie – ale nic, poza tym. Bohaterowie nie są z tego świata. Olo został przedstawiony jak furiat ogarnięty tylko jedną myślą, jak się dobrze zabawić i szybko wyrwać dziewczynę. Wydaje mi się, że częste nawiązywanie do imprez i pijaństwa sprawia, że opowieść staje się mdła. Miałam w którymś momencie dość, kiedy okazało się, że Olo i jego kumpel znowu wybierają się na „browara”. Pojawia się wiele mało ciekawych i nijakich epizodów, czym autorka mnie zanudziła. Opowieść wypada blado. Niemniej jednak, gdyby, ktoś miał ochotę przeczytać to zachęcam. Bardzo chętnie skonfrontuje swoje zdanie na temat tej pozycji.

Za możliwość przeczytania pozycji dziękuję serdecznie autorce pani M.M. Galik

"KIEDY CIĘ POZNAŁAM" CECELIA AHERN


Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 6.V.2015 r.
Ilość stron: 416
Źródło ilustracji: empik.com

Dzisiaj chciałam zaprezentować książkę, która wzrusza do granic, wywołuje wielki uśmiech i skłania do refleksji. „Kiedy cię poznałam” Cecelii Ahern, to nowa pozycja autorki. Niewątpliwie, tak jak pozostałe będzie szalenie popularna i wiele osób zachwyci. Wcześniej miałam do czynienia z wieloma książkami autorki, każda miała w sobie ten niesamowity czas i urok. Nie mogłam obejść obojętnie obok kolejnej pozycji pisarki. Czułam lekką obawę, ale moje wątpliwości zostały szybko rozwiane.

Kiedy Jasmine zostaje wysłana na przymusowy urlop początkowo jest szczęśliwa. Jednak z czasem perspektywa roku w takim stanie zaczyna napawać ją strachem. Rozpaczliwie szuka czegoś co pomoże jej przetrwać ten czas. Podczas bezsennych nocy podgląda sąsiada – Matta. Mężczyzna podpadł jej, gdy w czasie audycji radiowej pozwolił drwić z osób z zespołem Downa. Tak się składa, że siostra głównej bohaterki jest dotknięta tym zespołem, tym samym Matt znalazł się na czarnej liście kobiety. Kiedy mężczyzna zostaje zawieszony w pracy, zaczyna awanturować się w domu, upija się i sprawia, że żona się od niego wyprowadza zabierając ze sobą dzieci. Niesamowitym zbiegiem okoliczności Jasmine zaczyna uczestniczyć w życiu sąsiada. W którymś momencie oboje odkrywają, że łączy ich nie niechęć, ale niesamowita nić porozumienia.

Historia Jasmine i Matta jest przykładem na to, że bardzo łatwo zatrzeć granicę między sympatią, a antypatią. Ukazuje nam, ile trzeba dać od siebie, by wyjść na prostą i jak wielki wpływ na naszych bliskich mają nasze decyzje. Bohaterowie uczą nas, że nie wolno się poddawać po latach chudych przychodzą tłuste. Trzeba walczyć o siebie i swoje szczęście. W dodatku nie wolno zapominać o swoich bliskich, należy pielęgnować relacje z najbliższymi. Nic nie ma za darmo, jeśli my nie zadbamy o to, to nikt nie weźmie się za nie.

Urzekł mnie sposób narracji. Wszystkie zdarzenia śledzimy z perspektywy głównej bohaterki. Jasmine w ciekawy sposób opowiada całą historię kierując ją do Matta. Dzięki temu możemy zajrzeć głębiej, do samego wnętrza postaci. Widzimy jej rozterki w chwili, gdy szpiegowała siostrę i radość, kiedy dokonywała cudów w ogrodzie. Łatwiej mam określić emocje głównych bohaterów.

Postaci są intrygujące. Każdy z nich wiedzie pokręcone życie i notorycznie wpada w tarapaty. Matt denerwował mnie swoim podejściem do życia, beztroską i krnąbrnością. Jasmine zachowywała się wrednie wobec tych, którzy mogli urazić jej siostrę. Miała wręcz fioła na tym punkcie. Desperacko chciała ochronić Heather przed złem tego świata. Podobały mi się sprzeczki między Jasmine, a Mattem widać, że oboje są do siebie podobni. Boją się tego przyznać i każde atakuje, to drugie. Postaci drugoplanowe były różne, przypadł mi do gustu drugi sąsiad Jasmine i syn Matta. Każdy z nich wprowadził świeżość do opowieści.

Boli mnie tylko jedna rzecz, jakoś nie mogę przekonać się do okładki. Nie podoba mi się, poprzednie były piękne, a ta jakaś nijaka. No cóż gusta i guściki. Jednak taki mały mankament, to nic szczególnego. Nie warto zaprzątać sobie, nim głowy, gdy historia ma tyle plusów.

Nowa książka Cecelii Ahern nie jest standardową powieścią, to przepiękna i magiczna opowieść o życiu i wszystkich jego sferach. Wszystko w życiu jest możliwe, nawet to najmniej oczywiste. Wielka dawka humoru i niepowtarzalny klimat stanowi dopełnienie. Łatwo pokochać tą historię.


"SAM NA SAM ZE ŚMIERCIĄ" NIKODEM PAŁASZ




Wydawictwo: Muza S.A.
Data wydania: 18.III.2015 r.



Nikodem Pałasz częstuje nas intrygującym kryminałem. Książką od wielu tygodniu zachwyca się cała blogosfera. Pozytywną opinię na jej temat wyraziła również Katarzyna Bonda. Pozycja znajdzie pozytywny odbiór zarówno wśród fanów kryminałów, kibiców piłki nożnej i policjantów. A co ważne każdy, kto szuka opowieści na wysokim poziomie będzie zadowolony.

Co mnie zachwyciło? Wolski, Inspektor Wiktor Wolski, uwielbiam mocne i wyraziste postaci. Bohaterowie, to największy walor powieści Nikodema Pałasza. Wolski, to charyzmatyczny były policjant i do niedawna inspektor Europolu. Mężczyzna zostaje zaangażowany przez znanego milionera w celu znalezienia mordercy piłkarza. Bogacz jest właścicielem klubu, w którym grał czarnoskóry zamordowany piłkarz. Detektyw wnika w świat polskiego futbolu i zaplecze ekstraligi. Może z bliska zobaczyć to czego dopuszczają się działacze, trenerzy i sami zawodnicy. Szukając mordercy Wolski spotka na swojej drodze uzależnionych od hazardu i alkoholu zawodników, fałszywych menadżerów oraz zdziwaczałych ludzi. Oprócz tego mężczyzna musi znaleźć zabójców swojego ojca, jedzie ich szukać aż do Petersburga, gdzie natknie się na byłego agenta KGB. Wolski nie będzie miał łatwo, skorumpowani politycy i personalne rozgrywki w Komendzie Stołecznej będą mu utrudniały pracę.

„Sam na sam ze śmiercią” jest doskonałą powieścią sensacyjną, która pędzi na łeb na szyję. Pełno w niej ciętych ripost, szalejącej akcji i intrygujących bohaterów. Nie ma w niej typowo policyjnej i rozwlekłej pracy policyjnej. Nie ma ckliwych momentów i łzawych chwil. Autor nie cacka się ze swoimi bohaterami. Jednemu zabija ojca, innego pobije wysyłając na niego bandę oprychów, a jeszcze innemu postawi na drodze upierdliwego przełożonego, który będzie chciał się go pozbyć.

Niezaprzeczalnie w książce króluje dynamizm. Nawet zwykłe przesłuchanie nie dłuży się. Pisarz doskonale potrafi zatrzymać uwagę swojego czytelnia. Do zalet książki niewątpliwe należy dopisać również umiejętność poruszania się po świecie gliniarzy i ujęci w ciekawy sposób realiów w jakich żyją. Nie mogę przyczepić się do języka. Autor nie pisze na siłę, widać to po tym, że dialogi są przemyślane, brak w nich slangu i zniekształceń językowych. Autor wykazał się wielką pracowitością cała historia, którą stworzył jest niezwykle autentyczna. Początkowo martwiłam się, że wszystko, co wiąże się z piłką nożną będzie nużące, jednak obawy bardzo szybko zniknęły. Podobało mi się stopniowanie napięcia, obok szybkiej akcji pojawiały się elementy, które tonowały ją.

Samo wydanie książki jest niezwykle podobne do „Kasacji” Remigiusza Mroza. Nie wiem z czego może wynikać ten fakt. Może to tylko moje wrażenie. W każdym razie okładka jest bardzo ładna, już po niej widać, w jakim środowisku będzie się obracał czytelnik. Mam nadzieję, że będę miała możliwość przeczytania kontynuacji losów Inspektora Wolskiego.


Za książkę dziękuję empik.com

Sklep internetowy empik.com

"UNIEWINNIENIE" DMITRIJ BYKOW




Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Data wydania: 18.III.2015 r. 
Ilość stron: 320
Źródło ilustracji: czwartastrona.pl




Rogow to wnuk represjonowanego w 1938 roku pracownika naukowego. Stary przyjaciel rodziny opowiada chłopakowi o tajemniczym łagrze, w którym przetrzymywano wyselekcjonowanych podczas Wielkiej Czystki więźniów. Dodatkowo Kretow sugeruje młodemu mężczyźnie, że więźniami były osoby, które przeżyły piekło tortur i przesłuchań, a na koniec byli wywożeni do specjalnych obozów. Rogow wierzy, że w takim właśnie miejscu przebywał jego zaginiony dziadek. Chłopakowi przez długi czas tłucze się po głowie opowieść starego przyjaciela, nie dając o sobie zapomnieć. Kiedy Kretow umiera pozostawia mu w testamencie lusterko z gazetą, a której zaznaczono słowo „Czyste”. Bohater decyduje się rozpocząć poszukiwania owego tajemnego miejsca. Nie wie do czego doprowadzi go prywatne śledztwo, ale zdaje sobie sprawę z tego, że trudno będzie mu zawrócić z obranego kursu.

W powieści Bykowa można odnaleźć wiele odwołań do rosyjskiej literatury. Pisarz wplata w opowieść nazwiska znanych rosyjskich autorów. Momentami posiłkowałam się dodatkowymi materiałami, aby lepiej poznać daną postać. Nie powiem było to lekko denerwujące, kiedy w głowie pojawiała się myśl „a, kto to do licha?”. Trzeba było odrywać się od czytania i sprawdzać któż kryje się pod danym nazwiskiem. Może lekko uciążliwe, ale jakże pouczające. Można wynieść masę informacji na temat rosyjskiego pisarstwa.

Bykow w swojej powieści zastosował dwa równoległe wątki. Z jednej strony poszukiwanie przez Rogowa tajemnego łagru oraz z drugiej rekonstrukcja losów więźniów owego obozu pracy, którzy powrócili do Moskwy, ale z punktu widzenia wyobraźni samego Rogowa. Podczas czytania pojawiały się w mojej głowie myśli, że autorowi brak pomysłów na dalszą akcję, jednak jak za dotknięciem magicznej różdżki pojawiały się sceny, które zaskakiwały. Pisarzowi udało się wywieźć mnie w pole. Razem z Rogowem szukałam tajemnego łagru, a zakończenie nie powiem mocno mnie zaskoczyło.

Zachwyciła mnie ta część „Uniewinnienia”, która dotyczyła obozu w Czystym. Pisarz wykorzystał w niej masę dziwacznych, makabrycznych i zadziwiających scen. Sami bohaterowie zachowują się podejrzanie. Myślę, że tym zabiegiem chciał podkreślić całą bezsensowność czystek stalinowskich. Prawo jakim kierują się bohaterowie tego łagru zdumiewa. Sam Rogow miał zadanie odkryć, na czym polega owe prawo i kto ma go przestrzegać. Sposób życia i postępowania głównych postaci sprawia, że chce się zapytać czy cierpienie może być dobre i czy tortury mogą sprawić przyjemność osobie torturowanej. Bykow opowiada swoją historię w oryginalny, zapadający w pamięć sposób. Jego opowieść funkcjonuje między rzeczywistością, a snem, między wiarą w ludzką dobroć a jej zaprzeczeniem.

„Uniewinnienie”, to opowieść o tych, którzy poddali się reżimowi. Wymęczeni zaczęli akceptować bezwzględność i okrucieństwo. To również rzecz o dramatycznych i niejednokrotnie skandalicznych wyborach, jakich musieli dokonać bohaterowie opowieści. Wreszcie jest to historia o tych, którzy wygrali ze śmiercią i nieśli nadzieję kolejnym pokoleniom.

"UPALNE LATO GABRIELI" KATARZYNA ZYSKOWSKA-IGNACIAK




Wydawnictwo:Wydawnictwo MG
Data wydania: 30.IV.2015 r. 
Ilość stron: 272
Źródło ilustracji: www.wydawnictwomg.pl




Gabriela Kern, to uznana pisarka i świetna matka. Najlepiej czuje się w małym domku na Mazurach. W jej życiu był tylko ojciec i ukochana opiekunka Gabriela. Matka kobiety dawno temu wyjechała do Francji i tam osiadła na stałe. Po śmierci ojca Gabriela odnajduje kontrowersyjne dokumenty na jego temat. Na ich podstawie pisze książkę, która budzi spore dyskusje w różnych kręgach. Kobieta musi zmierzyć się z wojną jaką wywołała swoimi oskarżeniami. Na domiar złego kontaktuje się z nią partner jej matki. Okazuje się, że jej rodzicielka umiera i przed śmiercią spotkać się z córką. Te wiadomości sprawią, że pokrzywdzona kobieta będzie musiała zmierzyć się z przeszłością i rozwikłać rodzinne tajemnice, które nie pozwalają osiągnąć jej spokoju.

Początkowo myślałam, że „Upalne lato Gabrieli” okaże się typowym czytadłem, jednak mile się rozczarowałam. Pisarce udało się w ciekawy sposób uchwycić klimat małej wioski i wielkiego miasta. Dodatkowo stworzyła autentyczne postaci głównych bohaterów. Gabriela denerwowała mnie swoim zachowaniem i uporem, ale chodzi o to, że bohaterowie powinni budzić w nas jakieś emocje. Nie zawsze musimy ich lubić, możemy również nienawidzić. Pisarka w prosty sposób pisze o sprawach trudnych, dylematach i problemach. Gabriela borykała się z trudną przeszłością, nie potrafiła przebaczyć matce, ale i sobie nie mogła wybaczyć błędów młodości. Podejmowała różne decyzje nie zawsze przemyślane i dobre. Była takim człowiekiem jak każdy z nas.

Początek powieści był nieco nużący. Jednak akcja bardzo szybko zaczęła się rozkręcać i to na, tyle że nie mogłam oderwać się od opowieści. Ta pozornie przyjemna historia stała się nagle siecią skomplikowanych uczuć, relacji i problemów. Losy bohaterów były zagmatwane. Prawdziwy powód konfliktu Kaliny i Gabrieli, to, co stanowiło barierę nie do przejścia dla obu kobiet poznajemy na końcu. Zakończenie wbiło mnie w fotel. Oj, autorka sprawiła, że w mojej głowie toczyła się batalia, kto jest bardziej pokrzywdzony matka, czy córka.

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak pokazała w opowieści to, co ma najcenniejsze…swój talent. W pięknym stylu opisała trudne relacje matki i córki oraz całą tajemnicę jaka się z nimi wiąże. Autorka perfekcyjnie przybliżyła nam klimat prowincji, wielkiego miasta i światopogląd bohaterów. Każde słowo, zdanie było dopracowane i przemyślane. Autorka dopieściła wszystkie części opowieści.

Pozycja zmusza do przemyśleń i wyciągnięcia wniosków. Uwrażliwia na chorobę i proces odchodzenia. Ciężko było mi się rozstać z Gabrielą. „Upalne lato Gabrieli”, to książka, o której się nie zapomina, o której się myśli i do której chce się wracać. W te zimne i deszczowe dni przynosi ciepło. Myślę, że będę musiała zagłębić się w poprzednie powieści autorki. 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu MG

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger