"Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk" Ronald Reng


Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 18.II.2015 r.
Ilość stron: 400
Źródło ilustracji: www.empik.com

Robert Enke miał wszystko kochającą żonę, pieniądze, talent i sławę. Miał też córkę, która stanowiła jego motywację do życia. Niestety, żyła bardzo krótko. Śmierć dziecka wprowadziła w życiu Roberta ogromne zmiany. Ten utalentowany bramkarz przestał radzić sobie ze swym bólem. Wszystko tłumił w sobie. Nikomu nie mówił o swoich troskach. I nikt nie zauważył jaką walkę toczył sam ze sobą. Robert nie wytrzymał próby i popełnił samobójstwo. Wskoczył pod pędzący pociąg. Nikt nie rozumiał dlaczego tak zrobił. Dopiero po czasie do jego najbliższych docierała prawda, jak mało wiedzieli na jego temat.

Książka „Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk”, to pozycja poruszająca bardzo ważną i trudną kwestię, która aktualnie jest często podejmowana. Chodzi o problem samobójstw. Otaczający nas świat bywa niezwykle surowy i bezwzględny. Bardzo często człowiek z tym wszystkim zostaje sam. Mała błahostka urasta do tak wielkiego problemu, że sięga się w akcie desperacji po ostateczne środki. Pojawia się pytanie, czy ktoś był obok tej osoby, czy czuł się kochany. Niestety, tak często ludzie ukrywają swoje emocje i przy codziennych obowiązkach, łatwo przegapić moment, w którym przestają sobie radzić i chwytają się najgorszych z możliwych rozwiązań.

Książka pokazuje jak okrutną chorobą jest depresja. Nie tylko dla samego chorego, ale i rodziny, która z nim żyje. Żona Roberta, Teresa, wytrwale znosiła zmienne nastroje męża. Była przy nim i wspierała go. Jednak on wybrał inne wyjście, nie poradził sobie z czarnym psem, który go nękał i doprowadził na sam skraj. Myślę, że ta książka może otworzyć oczy wielu osobom, które nie dostrzegają cierpienia swoich bliskich. I sprawi, że będą jeszcze uważniej dbać o nich. Bo największym dobrem jest pomocna ręka w chwilach załamania.

Sięgając po książkę nie miałam pojęcia, że będzie to tak trudna pozycja. Ta historia, to wspomnienia przyjaciół zmarłego bramkarza. Nie potrafię określić, co takiego ta książka w sobie ma, ale poruszyła mnie i skłoniła do refleksji. Gorąco zachęcam do zapoznania się z nią. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non

1 komentarz:

  1. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą recenzją, mimo że raczej sama nie sięgnęłabym po tą pozycję. Obserwuję i będę do Ciebie wracać :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger