"Miłość w rozmiarze XXL" Stephane Evanovich

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 18.II.2014 r.
Ilość stron: 344
Źródło ilustracji: www.empik.com

Ciało zawsze posiadało wielką wartość, stanowiło nieodłączny wizerunek człowieka. Cała troska o jego pielęgnację nie jest wymysłem nowoczesności. Niestety, współcześnie jesteśmy atakowani przez pewien utarty kanonem piękna. Za takie kobiety postrzega się wysokie i szczupłe dziewczyny. Te trochę tęższe często są wyśmiewane i ignorowane. Uważa się, że nie są godne uwagi. A w sytuacji, gdy pokażą, na co je stać, wielu jest zaskoczonych. Autorka ukazuje, że nie tylko szczupli i wysportowani mają prawo do szczęścia. Stephane Evanovich stworzyła historię współczesnego Kopciuszka tylko w nieco innym wydaniu.

Holly bardzo wcześnie straciła męża. Mając trzydzieści dwa lata nie widzi sensu dalszego życia. Zamyka się w bezpiecznym domu, a wszystkie swoje troski zajada. Zmuszona do odbycia podróży samolotem, nie czuje się komfortowo. Wracając do domu zostaje posadzona obok Logana Montgomery’ego. Niezwykle przystojnego i znanego człowieka. Logan zyskał popularność poprzez trenowanie znanych osobistości. Początkowo oboje nie czują się zbyt dobrze we własnym towarzystwie. Jednak urok osobisty i bystrość umysłu Holly sprawia, że Logan postanawia pomóc kobiecie zrzucić zbędne kilogramy. Młoda wdowa przystaje na propozycję mężczyzny i zabiera się do pracy. Swoją determinacją i pozytywnym nastawieniem do życia zyskuje sympatię Logana. Z czasem ich relacja zmienia się w coś głębszego. Niestety, problem tkwi w samym mężczyźnie, który nie potrafi poradzić sobie z wyglądem Holly. Dotąd spotykał się ze szczupłymi modelkami, a obecna sytuacja napełnia go przerażeniem. Nie jest pewien własnych uczuć.

Od pierwszej strony towarzyszyły mi bardzo miłe uczucia. Wydarzenia możemy obserwować z wielu perspektyw. Poznajemy dylematy głównych postaci, widzimy jak szarpią się z własnymi uczuciami. Problem, który porusza autorka, to walka z własnymi słabościami. Ukazano emocje, przez co mogłam współczuć głównym bohaterom.

Sam finał jest przewidywalny. Od początku zdawałam sobie sprawę z tego, jakie będzie zakończenie. Odebrało mi, to radość czytania, ale całość jawi się jako całkiem przyjemne czytadło. Pozycja przeznaczona głównie na leniwe popołudnia. Opowieść lekko infantylna, ale to sprawia, że pochłania się ją dosyć szybko. Sama fabuła nie jest skomplikowana, jeśli ktoś ma ochotę na coś lekkiego, to warto sięgnąć. Ja do niej w każdym razie nie wrócę, bo raz wystarczy. 

2 komentarze:

  1. Raczej nie sięgnę - ta historia zbytnio mnie nie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia jest dosyć słaba, ale jak ktoś lubi coś lekkiego to niech sięgnie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger