Goodbye January

              Hello February

Styczeń jak zawsze jest miesiącem, w którym nie wyrabiam się z niczym. Permanentnie brakuje mi czasu. Marzę o tym, aby ktoś wpadł na genialny pomysł i wydłużył dobę. Wystarczą 2 godziny nic więcej. Niestety, na moment musiałam odpuścić pisanie recenzji, ale nadal czytam jak szalona. Postanowiłam dokonać kilku zmian na blogu, myślę, że za tydzień może dwa powinny pojawić się nowe pomysły. Jestem pełna zapału i od lutego biorę się do roboty. Nie ma obijania się :)

W styczniu udało mi się pochłonąć kilka ciekawych pozycji. Oczywiście, jedne okazały się strzałem w dziesiątkę, inne mnie rozczarowały. Ale od początku co przeczytałam?



  1. "Odważni. Walka o honor zaczyna się w domu" Randy Alcorn
  2.  "Miłość w rozmiarze XXL" Stephane Evanovich
  3. „Splątany warkocz Bereniki” Anna Gruszka
  4.  "Ogród Kamili" Katarzyna Michalak
  5. "Już czas" Jodi Picoult
  6. "Villette" Charlotte Bronte
  7. „Zacisze Gosi” Katarzyna Michalak (recenzja w toku)
  8. Przystań Julii” Katarzyna Michalak (recenzja w toku)

Największą radochę sprawiła mi standardowo Jodi Picoult. Niesamowita fabuła, postaci i zagadka to składniki cudownej pozycji. Wielką klapą okazał się szeroko reklamowany „Splątany warkocz Bereniki”. Nie wiem, czemu ale do tej pory pozostał niesmak. No cóż bywa.

Nie lubię się chwalić, ale w tej sytuacji pragnę, to uczynić (pewnie wiele osób uśmiechnie się pod nosem) …. moja recenzja wygrała konkurs za recenzję miesiąca Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Chodzi o recenzję „Przysługi” Anny Karpińskiej. Nie ukrywam zapomniałam, że zgłosiłam ją do konkursu, a kiedy przesłano mi gratulacje zaskoczenie było totalne. Zgarnęłam kilka książek :)

Luty będzie obfitował w wiele ciekawych pozycji. Uzbierał się spory stosik i wzywa do siebie. Trzeba zakasać rękawy, zdać ostatnie egzaminy i zacząć ostatni semestr na uczelni. A później cudowna błogość. Pozdrawiam wszystkich i zapraszam



"Villette" Charlotte Bronte

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 23.X.2013 r. 
Ilość stron: 656
Źródło ilustracji: www.empik.com

Charlotte Bronte zaliczono do klasyków literatury angielskiej. Potrafiła z niesamowitą precyzją oddać nastrój dziewiętnastowiecznego społeczeństwa. W dużej mierze pisała o ludziach, którzy poszukiwali swego miejsca na ziemi, pragnęli pozbyć się samotności i znaleźć ciepło wśród życzliwych osób. Taka właśnie jest główna bohaterka „Villette”, pełna lęku, ale z czasem bierze życie we własne ręce i kroczy do przodu.

Lucy w wyniku nieszczęśliwych wydarzeń straciła wszystko, co miała rodzinę, dom i spokój ducha. Pozostawiona na pastwę, bez środków do życia postanawia wsiąść na statek. Woli znaleźć nowy dom, niż dusić się w zawistnym społeczeństwie. Dociera do Francji i postanawia tam poszukać pracy. Przypadkowo trafia do Villette, gdzie odnajduje wreszcie swoją oazę. Podejmuje pracę w pensji dla dziewcząt. Chociaż wydaje się, że wreszcie będzie mogła żyć w spokoju, bez trosk o kolejny dzień, życie przynosi inny scenariusz. Kobieta zostaje wplątana w szereg dziwnych zdarzeń, które nie są dla niej do końca zrozumiałe.

Z książek autorki, które miałam okazję czytać zawsze odnajduje ciekawie splecione wątki. Świetnie połącznie cudownych opisów życia. Książka „Villette”, to pozycja niezwykle dojrzała. W porównaniu do poprzednich jest bardziej osobista. Autorka doprawiła ją pewnymi lękami z jakimi musiała borykać się ówczesna kobieta. Czuć w niej chęć walki o lepsze jutro, o niezależność i wolność. Nie brak też nawiązań do ówczesnej sytuacji społecznej.  

Wszystkie wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia głównej bohaterki. Dzięki takiej narracji możemy w pełni odtworzyć obraz dziewiętnastowiecznej młodej kobiety. Lucy nie należała do typowych dziewcząt. Nie bała się głośno mówić co czuje i co sądzi na dany temat. Tym samym łamała konwenanse, gdyż ówczesna niewiasta miała być pokorną istotką siedzącą cichutko w kącie. Bohaterka walczy z utartymi przekonaniami.

Pozycja zawiera szereg wątków obyczajowych. W dużej mierze opowieść traktuje o zmianach jakie dokonywały się w XIX wieku. Głównie chodzi o sposób postrzegania ról jakie pełnili mężczyźni i kobiety. Pozycja ta staje się niewątpliwie źródłem tego  jak wyglądało ówczesne życie. Wiadomo, że autorce mogły zdarzyć się odstępstwa w ocenie rzeczywistości. Pisarstwo rządzi się swoimi prawami

Zawsze pociągały mnie czasy w którzy żyją bohaterowie książek Bronte. Piękne ubiory, odpowiednie maniery, zwyczaje, których nie wolno było pomijać. Z drugiej jednak strony  nie jest to do końca takie krystaliczne. Kobiety były zależne od widzimisię mężczyzn bądź ich prawnych opiekunów. Musiały uważać na to, co mówią, czy robią. Nie mogły decydować o najdrobniejszych rzeczach. Wiek XIX był czasem, kiedy kobiety zaczęły buntować przeciwko dotychczasowemu porządkowi. Bo pragnęły same być „sterem, żeglarzem i okrętem”.

Generalnie, jestem zachwycona, czytanie sprawiło mi ogromną frajdę. A końcówka niczym wisienka na torcie stanowiła kwintesencję całej opowieści. Z czystym sumieniem mogę ją polecić. Czytelnicy, którzy cenią prozę wysokiej jakości nie zawiodą się.  

Dziękuję Wydawnictwu MG za egzemplarz recenzencki :)

"Już czas" Jodi Picoult

Wydawnictwo: Przószyński i S-ka
Data wydania: 21.X.2014 r.
Ilość stron: 512
Źródło ilustracji: http://www.proszynski.pl/

Każdy z nas szuka czegoś w swoim życiu. W dzieciństwie bawiąc się w chowanego szukamy naszego towarzysza zabaw, później chłopak bądź dziewczyna szuka swojej drugiej połówki, następnie wyszukujemy dobrej szkoły, która pozwoli nam dostać się na studia. Po ich ukończeniu rozglądamy się za pracą, która będzie nas satysfakcjonowała. Nasze życie kręci się wokół szukania. I właśnie ono jest tematem przewodnim książki Jodi Picoult. Autorka pokazuje, że w życiu cały czas czegoś poszukujemy miłości, prawdy, spokoju ducha, czy  odpowiedzi na dręczące nas pytania. Czyni to kolejny już raz w mistrzowski sposób. Warto w kilku słowach przybliżyć fabułę.

Matka Jenny Metcalf zaginęła dziesięć lat temu. Dziewczynka nie może uwierzyć w to, że kobieta tak łatwo zapomniała o córce. Uparcie szuka każdej informacji, która mogłaby ją przybliżyć do niej. Pamiętnik rodzicielki ma przynieść odpowiedzi na pytania jakie zadaje sobie dziewczynka. Dzięki niemu poznaje jej największą pasję – słonie. Jenny nie może znieść braku zainteresowania całą sprawą policji. Postanawia na własną rękę szukać pomocy u dwojga specjalistów, jasnowidzki Serenity oraz zgryźliwego detektywa Virgila. Po początkowej niechęci do siebie zaczynają ze sobą współpracować, bo zależy, im na dobru dziewczynki. Cała trója wspólnymi siłami postanawia rozwikłać sprawę tajemniczego zniknięcia Alice Metcalf i odszukać prawdziwego zabójcę współpracownicy kobiety.

Powieści tej pisarki zajmują ważne miejsce w mojej biblioteczce. Kiedy sięgam po kolejną jej pozycję zastanawiam się, czy i ta złapie mnie za serce i sprawi, że zapomnę o całym świecie. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie zawiodłam się na tej twórczości, chociaż pisarka za każdym razem wysoko stawia poprzeczkę.

Co ciekawe pierwszy raz miałam okazję poznać tyle informacji o słoniach. Wydawać, by się mogło, że wszystko o nich wiem, ale te informacje, które pojawiają się w książce zwalają mnie z nóg. Niesamowicie opisano cały proces żałoby, jaki przeżywają te majestatyczne zwierzęta i z jakim szacunkiem darzą inne stworzenia. Celem autorki było zwrócenie uwagi na cały proceder zabijania ich. W podsumowaniu podkreśliła, że należy walczyć o ich życie.

Pisarka kolejny raz w genialny sposób wykreowała główne postaci. Każdy z nich wnosi coś nowego do historii, którą poznajemy z ich relacji. Dzięki takiej narracji lepiej rozumiemy postępowanie bohaterów i pobudki jakimi się kierowali. Samo zakończenie zwala z nóg. Osobiście byłam w wielki szoku, gdy zamknęłam książkę. Mistrzostwo, nie spodziewałam się tego i jestem pełna podziwu dla autorki.

W każdej książce Jodi Picoult pojawia się utarty schemat. Na początku pojawia się pewna sprawa do rozwikłania, którą odkrywany w toku czytania. Nie wyobrażam sobie innego układu książki pisarki. Sprawdza się za każdym razem. Standardowo powieść ma swój głęboki podtekst psychologiczny. Zastanawiamy się, czy tylko i wyłącznie za pomocą zmysłów możemy dostrzegać wszystko to, co odczuwamy? Czy rzeczywistość którą odbieramy jest tą jedyną? Czy obok naszego istnieje jeszcze inny świat? Czytelnik sam musi się zmierzyć z poszczególnymi pytaniami podczas czytania.

„Już czas”, to jedna z lepszych książek Picoult. Udowadnia, że prawda jest zawsze ważna i należy do niej dążyć niezależnie od tego jaka, by nie była. To również historia o odtrąceniu i tym, ile jesteśmy w stanie znieść, aby odzyskać spokój ducha. Dla każdego fana pisarki stanowi nie lada gratkę. Polecam

"Ogród Kamili" Katarzyna Michalak

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 7.XI.2013 r. 
Ilość stron: 352
Źródło ilustracji: www.empik.com

Każdy z nas ma jakieś marzenie, jedni marzą o rzeczach malutkich inni o wielkich. Wielu poprzestaje niestety tylko na fantazjowaniu o nich. Niewielu jest zdolnych zaprzeć się i walczyć o swoje pragnienie. Kamila początkowo należała to tej pierwszej grupy, z czasem odkrywając siebie podjęła batalię o swoje marzenia. Na jej drodze stanęło kilka osób, które próbowały zawrócić ją z drogi którą kroczyła. Trzeba poznać jej losy i sprawdzić, czy udało się jej dotrzeć do celu.

W kilku słowach warto przytoczyć fabułę książki. Pisarka opowiada historię młodej dziewczyny – Kamili, która całymi dniami wypatruje ukochanego mężczyzny. Jakub, bo to tak na imię miał jej wybranek zniknął nagle osiem lat temu. Kobieta zarzuca sobie, że to przez nią odszedł. Dodatkowo w czasie, kiedy mężczyzna zniknął zginęła jej matka. Dziewczyna wychowywana przez ciotkę czuje się przytłamszona jej miłością, liczy na to, że Jakub przybędzie i wyrwie ją z dotychczasowego życia. Każdego wieczoru pisze do niego wiadomości pełne wyznań miłosnych. Nieoczekiwanie zostaje zatrudniona w prestiżowej firmie i ma zająć się odrestaurowaniem przedwojennej willi z uliczki Leśnych Dzwonków. Dziewczyna błyskawicznie zakochuje się w miejscu, lecz cały czas zastanawia się dlaczego to właśnie ona została wybrana do tego zadania. I jakie zamiary ma wobec niej Łukasz.

Pisarka posługuje się barwnym i lekkim językiem. Nie było to pierwsze moje spotkanie z jej twórczością i mniej więcej wiedziałam z czym mogę się spotkać. Czytając „Ogród Kamili” czuło się zapach róż znajdujących się w ogrodzie dziewczyny. Sama akcja rozgrywa się szybko i dynamicznie. Autorka pokazała przeżycia głównych postaci, to, co ich dręczy i martwi. Potrafiła momentami tak zamotać, że trudno było się domyślić co będzie na końcu. Cały czas próbowałam rozgryźć jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Jakub.

Katarzyna Michalak stworzyła sympatyczną historię, którą połyka się błyskawicznie. Momentami całość przypominała mi komedię pomyłek i zastanawiałam się co mnie skłoniło do czytania tej książki. Jednak na końcu byłam ciekawa jak potoczą się losy Kamili i jej przyjaciół. Nieco denerwowała mnie główna bohaterka, a dokładnie jej naiwność i skłonność do omdleń. Bohaterowie są barwnymi postaciami, każdy z nich ma inny temperament. Wielu z nich ma co nie co na sumieniu co dostrzegamy w toku opowieści. Pojawiło się parę zabawnych momentów i kilka indywidualności, które dodawały uroku fabule.

„Ogród Kamili”, to idealna historia na pochmurne dni. Autorka stworzyła ciekawą historię, która ma kontynuację w kolejnych tomach. Jednym słowem, każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Fani róż będą mogli poznać kilka odmian tych niezwykłych kwiatów. Czyli dla każdego coś dobrego.

„Splątany warkocz Bereniki” Anna Gruszka

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: XI.2014 r. 
Ilość stron: 600
Źródło ilustracji: www.empik.com

„Splątany warkocz Bereniki”, to debiutancka powieść Anny Gruszki. Pierwsze co przykuło moją uwagę, gdy zobaczyłam tą książkę to niesamowita okładka. I w tym momencie doszłam do wniosku, że muszę ją przeczytać. Oj, długo nie mogłam się na nią napatrzeć, kiedy nacieszyłam oczy przeszłam do treści. No i w tym momencie wszystko, co dobre się skończyło. Pozostał żal (pieniędzy) i rozczarowanie. W kilku słowach podzielę się swoją refleksją na temat pozycji.

Berenika, to 28-letnia kobieta, piękna, odważna, dobrze zarabiająca prawniczka w krakowskiej firmie. Ma wszystko czego pragnie oprócz jednego …. Piotra. Oboje wiedzą, że są sobie pisani. Jednak nie mogą ze sobą być, bo łączą ich więzy rodzinne. Tuż przed wyjazdem mężczyzny do Australii uczucie między tym dwojgiem wybucha z niesamowitą siłą. A sami zainteresowani są zaskoczeni jego intensywnością. Niestety, ukochany Bereniki wyjeżdża w sprawach służbowych zostawiając ją w pustym mieszkaniu. Chociaż oboje nie obiecywali sobie wierności wiedzą, że nic ani nikt nie może ich rozdzielić. Jednak nie przewidzieli jak trudną przyjdzie im przebyć drogę w poszukiwaniu szczęścia.

Wydawnictwo obiecywało gorącą powieść, w zamian uraczyło czytelnika zimnym pasztetem. Cała fabuła ciągnie się niemiłosiernie, a kiedy pojawiają się ciekawe wątki autorka niczym maniak funduje nam kolejną scenę erotyczną. Mam wrażenie, że tym właśnie pisarka chciała wzbudzić zainteresowanie swoją książką. Mogłabym machnąć ręką na mnogość tych scen, gdyby były smacznie przedstawione. W powieści seks, to rodzaj ćwiczenia fizycznego, które można wykonać wielokrotnie na zawołanie, gdziekolwiek i z kimkolwiek. Odebrano mu pewną intymność oraz ciepło.

Cała konstrukcja bohaterów jest całkiem ciekawa. Borykają się z problemami życia codziennego, poświęcają się swoim obowiązkom. Zapytam się tylko dlaczego każdą chwilę słabości muszą sobie rekompensować przygodnym seksem. Berenika, chociaż kocha Piotra nie jest mu wierna, on też nie próżnuje zdradza ją z kolejnymi kobietami. Co mnie najbardziej zdenerwowało? Ukazanie, że kobieta bez mężczyzny, to takie biedne stworzonko, które sobie nie poradzi. Musi mieć w łóżku gorącego ogiera, aby lepiej funkcjonować.

Bardzo długo czekałam na tę książkę, gdy wreszcie trafiła do mojej biblioteczki nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę czytać. Strasznie się rozczarowałam, bo ta dosyć pokaźnych rozmiarów pozycja nie porwała mnie ani na chwilę. Nie potrafię do końca powiedzieć co mnie najbardziej zniesmaczyło, bo było kilka takich rzeczy. Nie ukrywam więcej razy nie sięgną po nią.

Podsumowując, powieść Anny Gruszki, to pozycja, która osłabia pracę naszego mózgu. Wiem jedno "Splątany warkocz Bereniki” sprawił, że łaskawszym okiem spojrzę nawet na te książki, których wcześniej nie trawiłam. Polecam tylko tym, którzy nie boją się banalnej historii, z której nic się nie wynosi. 

"Miłość w rozmiarze XXL" Stephane Evanovich

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 18.II.2014 r.
Ilość stron: 344
Źródło ilustracji: www.empik.com

Ciało zawsze posiadało wielką wartość, stanowiło nieodłączny wizerunek człowieka. Cała troska o jego pielęgnację nie jest wymysłem nowoczesności. Niestety, współcześnie jesteśmy atakowani przez pewien utarty kanonem piękna. Za takie kobiety postrzega się wysokie i szczupłe dziewczyny. Te trochę tęższe często są wyśmiewane i ignorowane. Uważa się, że nie są godne uwagi. A w sytuacji, gdy pokażą, na co je stać, wielu jest zaskoczonych. Autorka ukazuje, że nie tylko szczupli i wysportowani mają prawo do szczęścia. Stephane Evanovich stworzyła historię współczesnego Kopciuszka tylko w nieco innym wydaniu.

Holly bardzo wcześnie straciła męża. Mając trzydzieści dwa lata nie widzi sensu dalszego życia. Zamyka się w bezpiecznym domu, a wszystkie swoje troski zajada. Zmuszona do odbycia podróży samolotem, nie czuje się komfortowo. Wracając do domu zostaje posadzona obok Logana Montgomery’ego. Niezwykle przystojnego i znanego człowieka. Logan zyskał popularność poprzez trenowanie znanych osobistości. Początkowo oboje nie czują się zbyt dobrze we własnym towarzystwie. Jednak urok osobisty i bystrość umysłu Holly sprawia, że Logan postanawia pomóc kobiecie zrzucić zbędne kilogramy. Młoda wdowa przystaje na propozycję mężczyzny i zabiera się do pracy. Swoją determinacją i pozytywnym nastawieniem do życia zyskuje sympatię Logana. Z czasem ich relacja zmienia się w coś głębszego. Niestety, problem tkwi w samym mężczyźnie, który nie potrafi poradzić sobie z wyglądem Holly. Dotąd spotykał się ze szczupłymi modelkami, a obecna sytuacja napełnia go przerażeniem. Nie jest pewien własnych uczuć.

Od pierwszej strony towarzyszyły mi bardzo miłe uczucia. Wydarzenia możemy obserwować z wielu perspektyw. Poznajemy dylematy głównych postaci, widzimy jak szarpią się z własnymi uczuciami. Problem, który porusza autorka, to walka z własnymi słabościami. Ukazano emocje, przez co mogłam współczuć głównym bohaterom.

Sam finał jest przewidywalny. Od początku zdawałam sobie sprawę z tego, jakie będzie zakończenie. Odebrało mi, to radość czytania, ale całość jawi się jako całkiem przyjemne czytadło. Pozycja przeznaczona głównie na leniwe popołudnia. Opowieść lekko infantylna, ale to sprawia, że pochłania się ją dosyć szybko. Sama fabuła nie jest skomplikowana, jeśli ktoś ma ochotę na coś lekkiego, to warto sięgnąć. Ja do niej w każdym razie nie wrócę, bo raz wystarczy. 

"Odważni. Walka o honor zaczyna się w domu" Randy Alcorn

Wydawnictwo: Święty Wojciech
Data wydania: 3.XI.2014 r.
Ilość stron: 408
Źródło ilustracji: http://www.wydawnictwo.diksw.pl/

Dzisiejsze czasy nie wymagają od nas spektakularnych wyczynów. Nie musimy wykazywać się odwagą walcząc o pożywienie, broniąc się przed najeźdźcą, bijąc się na śmierć i życie. Te niebezpieczne wyzwania już dawno nas nie dotyczą. Obecnie odwaga, to walka tylko i wyłącznie o siebie, swoje przekonania i wartości. Niewątpliwie wielu się ze mną zgodzi, że rodzina jest tą najwyższą wartością o którą warto walczyć. Bo, to dzięki rodzicom stajemy się takimi ludźmi, a nie innymi. Autor książki ukazuje niezwykłą rolę jaką odgrywają w wychowaniu dzieci ojcowie. Nie chodzi w tym przypadku tylko i wyłącznie o zaspokojenie podstawowych potrzeb, ale o realizowanie tych wyższych.

Grupa oficerów policji Adam, David, Shane i Nathan zmagają się z przeciwnościami tego świata. Każdego dnia stają naprzeciw złu jakie się na nim szerzy. Niejednokrotnie ryzykują własne życie w obronie niewinnych osób. Wydawać, by się mogło, że jest to jedno z najtrudniejszych zadań jakie muszą wykonać. Okazuje się, że niełatwą misją w ich życiu jest ojcostwo. Troska i zapewnienie bezpieczeństwa własnej żonie i dzieciom. Sprawa nie jest prosta, bo bohaterowie nie chcą poprzestać na zwykłym spędzaniu czasu ze swymi bliskimi. Pragną oddać im całych siebie, są w stanie ofiarować wiele, aby tylko ratować najbliższych. Na kartach książki śledzimy trudy codziennego dnia. Widzimy jak rozpaczają po stracie dziecka i podejmują próby ratowania zepsutych już relacji z pozostałymi pociechami. Niesamowite jest to, że pokładają ogromne zaufanie z Bogu. Wierzą, że tylko z jego pomocą są w stanie wypełniać swoje obowiązki.

„Odważni”, to przepiękna i genialna opowieść o ojcostwie. O takich wartościach jak rodzina, wiara, czy miłość. Taka pozycja jest potrzeba w czasach, kiedy wydaje nam się, że rodzina jest jakimś przereklamowanym sloganem. Autor przestrzega przed tym, że nie można bagatelizować roli mężczyzny. Przez wieki uważano, że to matka pełni kluczową rolę w życiu dziecka. Ojcowi byli tymi, którzy karzą, zarabiają i dbają o dobre prowadzenie się swoich pociech. Miłość ojcowska była niedoceniona i nieokreślona. Dopiero niedawno zauważono, że ojciec jest tak samo ważny, jak matka. Nie ma być tylko obrońcą i żywicielem, ale ma się angażować w opiekę na dziećmi. Pełni kluczową rolę w ich wychowaniu. Nie można o tym zapominać.

Książka pełna jest interesujących i ciekawie zarysowanych postaci. Fabuła nie jest schematyczna, pojawia się wiele zwrotów akcji. Nie mamy do końca pewności co się wydarzy. Dodatkowo język sprawia, że czytanie jest niezwykle przyjemne. Urzekły mnie opisy relacji między rodzicami, a dziećmi. Opowieść okraszono niesamowitym humorem. Cała historia wstrząsnęła moim sercem i urzekła mnie swoją prostotą.

Pozycja świetnie nadaje się na zimę, swoim niesamowitym pozytywnym nastawieniem ogrzewa nasze serduszka i skraca długie wieczory. Bez wątpienia jest warta uwagi wszystkich tych, którzy cenią sobie wartościową literaturę. Idealnie pozwala oderwać się od codzienności i łatwo zatopić się w fabule. Myślę, że wzruszy nie jednego czytelnika i zapewni wiele miłych chwil.

                                      Pragnę podziękować Święty Wojciech za egzemplarz recenzencki

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger