"Niekochana" Katarzyna Misiołek

Wydawnictwo: MUZA S.A.
Data wydania: 29.X.2014 r.
Ilość stron: 352

„Żyli długo i szczęśliwie” głosi zakończenie wielu bajek. Życie niestety nie bywa tak kolorowe. To co czujemy na początku małżeństwa, czy związku nie będzie tak intensywne cały czas. W miarę upływu czasu wtargnie znudzenie, przyzwyczajenie i stagnacja. Z czasem wielu machnie ręką i powie, po co, przecież nie można nic na siłę, zabiorą swoje rzeczy i zamkną ten rozdział życia. Na szczęście jest jeszcze druga grupa osób, która do utraty tchu będzie walczyć o związek. Autorka pokazuje, że życie nie jest proste. Pojawiają się wzloty i upadki, ale najważniejsze jest pokonanie tych przeciwności. Walka o to w co się wierzy.

Wielu uważało Agnieszkę za wyjątkową szczęściarę: przystojny i bogaty mąż, piękny dom, satysfakcjonująca praca. Wydawać, by się mogło, że niczego jej nie brakuje. Lecz od dłuższego czasu w jej małżeństwie zionęło chłodem. Mąż całymi dniami potrafił ją ignorować, warczeć o byle błahostkę i obwiniać o brak obiadu. Igor dla postronnych osób stanowił wzór mężowskich cnót. Posiadał dwie twarze, jedną sztuczną dla obcych i tą prawdziwą, którą pokazywał w domu. Agnieszka błagała o najmniejszy gest świadczący o jakimkolwiek uczuciu ze strony męża. Kiedy dowiedziała się o zdradzie męża postanowiła wyprowadzić się z domu. Kobieta czuła się zagubiona i niekochana. Mężczyzna wykorzystując, to namówił ją do powrotu. Początkowo wszystko układało się pomyślnie. Igor na nowo zaczął okazywać żonie uczucia. Niestety, sielanka nie trwała długo. Agnieszka odkryła specyficzne upodobania męża, o których nie miała wcześniej pojęcia. Po początkowym szoku dała się wciągnąć w grę jaką prowadził. I tylko od niej zależało, czy wytrwa, czy podda się i odejdzie.

Powieść czyta się lekko i szybko. Napisana jest językiem, który trafia do czytelników. Nie ma wymyślnych zwrotów i metafor. Mamy wgląd w uczucia z jakimi boryka się Agnieszka. Otrzymujemy cały wachlarz rozterek związanych z problemami małżeńskimi, zdradą i  romansowaniem na boku. To opowieść o podejmowaniu dramatycznych prób uratowania małżeństwa. W jakiś sposób jest to upominanie się o uczucie, które już wygasło. Bardzo ciekawie skomponowana książka. Stanowi mądre, wnikliwe i warte poznania studium odrzuconej kobiety, która nie potrafi samodzielnie poradzić sobie z trudami życia. Agnieszka nie podejmowała prób życia według własnego schematu. Zawsze znajduje się ktoś, kto ją chroni i dba o jej wygodę.

Bohaterka momentami mnie irytowała. Zachowywała się niczym rozwydrzone dziecko, które jest pępkiem świata. Jednak, kiedy pojawiały się trudne momenty potrafiła niczym lwica walczyć o mężczyznę, którego kochała. Próbowała za wszelką siłę ratować własne małżeństwo. Robiła to, bo bała się samotności. Wolała życie z Igorem niż stawienie czoła nieznanemu. Bała się odrzucenia, walczyła o męża, ale nie chciała walczyć o siebie. Pragnęła tylko jednego….być kochaną. Wydaje się, że to mało, jednak jest to ogromnie dużo. I nie wszyscy potrafią to ofiarować.

„Niekochana” to przede wszystkim opowieść o potrzebie bycia kochaną i akceptowaną. Historia pokazuje, że życie nie jest proste i banalne, ale pełne bólu i trudu. Bohaterowie od samego początku borykają się z problemami, walczą z nimi. Chociaż pojawiają się trudne momenty nie poddają się i starają się je rozwiązać. Książka nieco gorzka, jednak niezwykle prawdziwa. Polecam.

Dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji empik.com

Sklep internetowy empik.com

"Marek Piekarczyk. Zwierzenia kontestatora" Leszek Gnoiński, Marek Piekarczyk

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 19.XI.2014 r.
Ilość stron: 450
Źródło ilustracji: www.empik.com;

Marka Piekarczyka wszyscy kojarzą z głównie z zespołem TSA. Wielu nie wie o tym, że jest również autorem licznych tekstów, bywał aktorem i ostatnimi czasy stał się dosyć znaną osobistością telewizyjną. Piekarczyk zawdzięcza cały sukces przede wszystkim ogromnemu talentowi. Sam wywołuje różne emocje od skrajnego potępienia po uwielbienie i podziw. Postanowiłam sama wyrobić sobie zdanie na temat tego człowieka.

Z wywiad z wokalistą TSA przeprowadził Leszek Gnoiński, który ma ogromne doświadczenie dziennikarskie. Dodatkowo jest autorem wielu pozycji o tej tematyce. Chwilami, gdy Piekarczykowi zdarzą się jakieś odstępstwa od odpowiedzi potrafi go zdyscyplinować. Całą rozmowę prowadzi w logiczny i uszeregowany sposób. Z kart książki wyłania nam się niesamowita osobowość, wspaniały piosenkarz, aktor, ojciec, mąż, czy przyjaciel. Poznajemy człowieka, który bez wahania potrafi powiedzieć, co sądzi na dany temat. Nie owija w bawełnę. I nie boi się mówić o sobie tych dobrych, jak i negatywnych rzeczy.

Całość napisana jest prostym językiem, ale nie prostackim. Podoba mi się dosadny styl pana Piekarczyka. Nie chce się nikomu przypodobać, mówi jak było. Nic nie ukrywa. Historia rozpoczyna od dzieciństwa Marka Piekarczyka. Piosenkarz opowiada o swoich rodzicach, szkole, o tym, że był łobuzem i zdarzały mu się liczne ucieczki. Wspomina swoją matkę i czyni to w taki sposób, że człowiekowi robi się cieplej na sercu. Tematem przewodnim jest działalność muzyczna piosenkarza. Opowiada o niełatwych początkach swojej kariery, wielkim sukcesie i skutkach rozpoznawalności. Wokalista wspomina, również o trudach życia w Stanach Zjednoczonych i występach w the voice of Poland.  

Powstała niesamowita pozycja, fascynująca a do tego niezwykle rzetelna i prawdziwa. Nie ma w niej tanich sensacji, czy wymyślnych plotek. W tej dosyć pokaźnych rozmiarów książce przedstawiono całe życie wokalisty TSA. Przeanalizowano zarówno te popularne, jak i mało znane teksty piosenek.

W trakcie swojej działalności artystycznej Piekarczyk zetknął się z wieloma osobami, w tym z wieloma gwiazdami polskiej sceny muzycznej. Mówi z uznaniem o tych, których ceni, nie szczędzi uwag krytycznych tym, którzy go wystawili do wiatru.

Poznajemy go przede wszystkim, jako ojca i męża. Cały czas podkreśla czym są dla niego dzieci i żona. Nie wstydzi się przyznać do tego, że w jego życiu prywatnym bywało różnie. Nie zawsze dawał z siebie wszystko. Ale zawsze był gotowy na wielkie poświęcenie, byleby ratować swoich bliskich. Ten świetny człowiek, wyróżnia się niezwykłą odpowiedzialnością. Podkreśla wielokrotnie, że jego najmłodsze dziecko odkrywa przed nim nieeksponowane dotąd cechy. 

Czytając czujemy, że wszystko o czym opowiada Piekarczyk jest szczere. Nikomu nie chce się przypodobać. Jeśli ma wyrobione zdanie na dany temat mówi je otwarcie. Przykładem są władze komunistyczne, o których mówiąc lekko nie ma pochlebnego mniemania. Co jest całkowicie zrozumiałe.

Książkę czyta się niezwykle szybko. Tempo i wielowątkowość przysparza wielu emocji. Niektóre momenty, gdzie omawiano poszczególne utwory były dla mnie nieco nurzące, jednak pojawiały się bardzo szybko ciekawe anegdoty, które przyśpieszały narrację. Oczywiście, pojawiają się pełne sensacji plotki i opowieści z życia prywatnego wokalisty. Co dodatkowo dodaje pikanterii całości.


Warto wspomnieć o oprawę graficzną – niesamowita okładka. Prosta i ciepła. Piękne zdjęcia sprawiają, że książkę ogląda się z przyjemnością. Pozycja jest niewątpliwie wartościowym wkładem w historię polskiej sceny muzycznej. Dzięki takim książkom możemy się bliżej przyjrzeć tej dotąd zamkniętej strefie. 

                                            Dziękuję Redakcji Sztukater za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Sztukater.pl

"Love Rosie" Cecelia Ahern

Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3.XII.2014 r.
Ilość stron: 512
Źródło ilustracji: www.empik.com

"Pokrewne dusze zawsze potrafią znaleźć do siebie drogę"

Opowieść o przyjaźni, która góry przenosi i sprawia, że życie jest piękniejsze. Wokół niej unosi się wszędobylska miłość. Cóż chcieć więcej? Nic tylko czytać.

Alex i Rosie, to dwoje nierozłącznych przyjaciół. Jedno zawsze może polegać na drugim. Każdą chwilę spędzają razem. Niestety, kiedy rodzice chłopaka decydują się na przeprowadzkę z Irlandii do Bostonu. Ich przyjaźń będzie wystawiona na próbę. Dodatkowo, gdy okaże się, że dziewczyna zaszła w ciążę podczas balu maturalnego nic już nie będzie takie samo. I tylko od nich zależy, czy ich więź przetrwa niespokojne czasy, a może przerodzi się w coś mocniejszego.

Tą piękną powieść o sile przyjaźni i miłości czyta się jednym tchem. Autorka ma niesamowity dar pisania o rzeczach pozornych i wydawać, by się mogło błahych. Jednakże wokół tych historii unosi się magiczna aura, która sprawia, że zakochujemy się w fabule, postaciach i pisarce. Przeczytałam kilka pozycji Ahern i każda kolejna sprawia, że serce ufniej patrzy na świat. Nadzieja i ciepło jakie rozlewa się po ciele, skutkuje uśmiechem przez następny miesiąc. Grudniowa chandra i zmęczenie znika, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

„Love Rosie” jest przepełniona niesamowitą dawką humoru. Chichrałam wielokrotnie czytając wymianę zdań między Rosie, a Alexem, czy jej przyjaciółką Ruby. Dodatkowo odnalazłam wiele pięknych cytatów. Czytanie sprawia niesamowitą przyjemność. Razem z bohaterami chłonęłam świat i przeżywałam rozterki z jakimi się spotykali. Świetna kreacja postaci ukazująca ich wady, zalety i niesamowitą porcję pozytywnej energii. Każda osoba jaka pojawia się w książce wnosi coś swoim zachowaniem, czy sposobem patrzenia na świat. Powieść składa się z wiadomości pisanych przez komunikator internetowy. Pierwszy raz spotkałam się z takim zabiegiem, początkowo martwiłam się, że zanudzę się na śmierć. Ale dosyć szybko przekonałam się, że nowe nie znaczy gorsze.

Autorka skłania do refleksji nad naszym życiem. Zwraca uwagę na to, że powinniśmy dbać o przyjaźń. Pielęgnować ją niczym roślinkę, która zasługuje na uwagę. Istotne jest to, że przyjaźń damsko-męska jest możliwa i może być równie mocna. Z drugiej strony widzimy, że w życiu pojawiają się zdarzenia nieoczekiwane, jednak nie muszą oznaczać końca świata. Zawsze jak jakieś wyjście. I za każdym razem znajdzie się ktoś kto poda pomocną rękę. No i oczywiście miłość. To uczucie, które cechuje każdą książkę pani Cecelii Ahern. Bo przecież nic nie ma sensu, jeśli w życiu brakuje miłości, choćby tej najmniejszej. Autorka konfrontuje nas z głęboko skrywanymi emocjami, często spychanymi, gdzieś głęboko. Podkreśla, że warto stawić, im czoła i powiedzieć głośno co czujemy. Bo dzięki temu możemy zyskać wiele.

Książka sprawdzi się podczas gorszych dni. Sprawi, że słońce zaświeci mocniej, a trawa wyda się bardziej zielona. Dawno już tak nie nasłodziłam, ale było warto, bo opowieść trafiła prosto w moje serce.

"Przysługa" Anna Karpińska

Wydawnictwo: Przószyński i S-ka
Data wydania: 6.IX.2014 r. 
Źródło ilustracji: www.empik.com

Z Anną Karpińską miałam okazję spotkać się czytając „Chorwacką przystań”. Wówczas byłam urzeczona historią, postaciami i scenerią. Mając przed sobą „Przysługę” zastanawiałam się, jaki pomysł miała autorka na nową książkę. Przeczytałam i potwierdzam było warto.

Całość opowieści toczy się wokół przysługi jaką Karol zgodził się oddać swojemu bratu - Dariuszowi. Obaj uzgodnili, że prawda nie ujrzy światła dziennego. Niestety, życie bywa przewrotne. Śmierć Dariusza wywołała lawinę zdarzeń. Nic już nie będzie takie samo. Ważne jest to jak z prawdą poradzą sobie żony obu mężczyzn. Czy dadzą sobie radę z tajemnicą jaką ukrywali. Dodatkowo problemy zawodowe i rodzinne pogłębią bardzo trudną sytuację obu rodzin.

Autorka nie decyduje się na banały, stawia bohaterów przed trudnymi dylematami. Nie pomaga, im, wręcz coraz mocniej komplikuje ich sytuację. Istotne jest to, że wszelkie opisywane problemy są bliskie człowiekowi. Pisarka nie odchodzi od realiów, skupia się na troskach dnia codziennego. Sam pomysł na fabułę był niezwykle ciekawy i indywidualny. Nie powielono pomysłów opisywanych w innych książkach obyczajowych. Dzięki czemu czytanie nie jest odtwarzaniem wcześniej przeczytanych pozycji. Spotykamy się z nową historią.

Podobała mi się modyfikowana narracja. Całość poznajemy z kilku perspektyw. Widzimy jak każda z postaci widzi zaistniałą sytuację i zdarzenia, jakie się z nią wiążą. Dzięki retrospekcji mamy okazję bliżej poznać bohaterów, zagłębić się w ich przeszłość. Co istotne całość fabuły wkomponowano w codzienność. Ale nie jest to monotonne wręcz przeciwnie, autorka w taki sposób opisała najprostsze czynności, że nie czujemy znudzenia.

Urzekła mnie dojrzałość pisarki. Niesamowity warsztat pisarki sprawia, że lektura jest przyjemnością. Autorka ma ogromny dar do tworzenia nietuzinkowych postaci. Niesamowita według mnie jest Elwira. Dodatkowo tematy poboczne sprawiały, że fabuła była dynamiczna pełna zwrotów akcji, a zakończenie zwaliło mnie z nóg. Nie miałam pojęcia, że może nastąpić coś takiego.

Z czystym sumieniem zachęcam do czytania. Wspaniała fabuła, która wyszła spod pióra polskiej pisarki, nic tylko wspierać rodzimych pisarzy. Bo wykonała świetną robotę. Książka przeznaczona jest głównie dla kobiet, niezależnie od wieku w jakim się znajdują. Przekazuje niesamowitą energię i sprawia, że na pewne rzeczy patrzymy w inny sposób.

                                        Dziękuję Redakcji Sztukater za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Sztukater.pl

LOGO MG nowe"Ruth" Elizabeth Gaskell

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 13.III.2014 r.
Ilość stron: 544
Źródło ilustracji: www.wydawnictwomg.pl

Wielka Brytania może pochwalić się wspaniałymi monarchiniami, ale i dumnie powinna prężyć pierś, kiedy mówi się o angielskich pisarkach. Elizabeth Gaskell należy według mnie do grona tych najlepszych. Dzięki tej historii można dostrzec błyskotliwość autorki. Niezwykle trafnie i bacznie obserwowała ówczesne życie społeczne. W czasach, gdy elita wyspecjalizowała się w prowadzeniu gry pozorów, ona nie potrafiła przejść obok problemów społecznych. Nie bała się poruszać kontrowersyjnych tematów. Pewnie swoją twórczością budziła szok wśród wysoko urodzonych czym niewątpliwie zasługuje na ogromne brawa.

Główną bohaterką jest tytułowa Ruth. Młoda, niezwykle piękna dziewczyna, która pracuje ponad siły jako szwaczka. Pewnego dnia na wytwornym balu poznaje przystojnego pana Bellinghama. Miłość jest w tym przypadku niedozwolona, gdyż oboje pochodzą z różnych grup społecznych. Mężczyźnie udaje się zawrócić w głowie niezbyt rozsądnej dziewczynie. Po wpływem jego nalegań oboje wyjeżdżają. Co jest powodem do licznych domysłów i plotek. Z chwilą, kiedy młody człowiek ciężko zachorował do akcji wkracza jego matka. Siłą zabiera go do siebie, a drogi młodych ludzi rozchodzą się. Niestety, okazuje się, że Ruth oczekuje dziecka. A takiej sytuacji skazana jest na ulicę albo jakiś przytułek. Nie wspominając o potępieniu ze strony społeczeństwa. Gdy jej los wydaje się przesądzony pomocną rękę wyciąga pan i pani Benson. Oboje postanawiają zaopiekować się dziewczyną i mającym przyjść na świat dzieckiem. Wywożą się do siebie i ukrywają prawdę o młodej kobiecie. Los bywa przebiegły, kiedy wydaje się, że wszystko już się ułożyło, przeszłość się o nią upomina.

Ujęli mnie bohaterowie. Pisarka stworzyła nietuzinkowe postaci. Może Ruth trochę przesadzała płacząc w każdym momencie. W toku całej opowieści widać jak ewoluuje, zmienia się i dojrzewa. Zmianie ulegają również inni. Początkowo sztywni, zasadniczy, otwierają się na czyjeś nieszczęście i potrafią zaryzykować swoją reputację.

Omawiana pozycja, to opowieść o problemach XIX-wiecznych kobiet. O tym jak musiały walczyć z mężczyznami. Podjęły tą walkę, bo pragnęły decydować o swoim losie i prawie do decydowania o sobie. Obok tych zmagań pisarka skupiła się na zagadnieniach, które wywoływały wstręt wśród towarzystwa. W sytuacji, gdy kobieta w dodatku panna zachodziła w ciążę kierowana była do specjalnych ochronek. Wykluczano ją z życia i poddawano edukacji. Mężczyzna nigdy albo prawie nigdy nie ponosił odpowiedzialności za swój czyn. To kobieta była odpowiedzialna za zaistniałą sytuację. Walki sufrażystek doprowadziły do zasadniczych zmian nie tylko w tej sferze życia społecznego, ale i w wielu innych.

Powieść jest niezwykle barwna i przekonująca. Emocjonalnie porywa czytelnika, a czytanie sprawia ogromną przyjemność. Obnaża XIX-wieczne społeczeństwo Nie boi się mówić o rzeczach z pogranicza tabu. Z drugiej strony ma niezwykle ciepłe i pozytywne przesłanie. Pokazuje starą i bardzo ważną prawdę, że miłość jest w stanie góry przenieść. Nic i nikt  nie jest w stanie z nią konkurować. Tylko ona nadaje sens życiu człowieka.

Pragnę podziękować Wydawnictwu MG za egzemplarz recenzencki

"Dlaczego Bóg nie uzdrawia swoich przyjaciół?" Jose H. Prado Flores

Wydawnictwo: Święty Wojciech
Data wydania: 2014 r.
Ilość stron: 112
Źródło ilustracji: www.swietywojciech.pl

Wielu z Nas w obliczu choroby bądź jakiejś innej tragedii zastanawia się dlaczego tak się dzieje, czemu nie otrzymujemy pomocy. Jeśli jesteśmy katolikami, to zwracamy całą swoją złość ku Bogu, to Jego obarczamy całą winą. Autor tej małej pozycji stara się wyjaśnić dlaczego tak jest i, czy faktycznie możemy czuć złość.

Jose H. Prado Flores jest autorem wielu pozycji traktujących o duchowości. Pełni służbę ewangelizacyjną i naucza. Założył Szkołę Ewangelizacji Świętego Andrzeja, która właśnie ma się zajmować tą działalnością. W swojej pracy drąży temat uzdrawiania. Zastanawia się czemu Chrystus częściej pomagał obcym niż bliskim, czemu osobom niewierzącym, a nie pobożnym. Mocno analizuje wskrzeszenie Łazarza, człowieka bliskiego Jezusowi. Chociaż obaj byli spokrewnieni, Chrystus nie śpieszył się, aby mu pomóc, wręcz zwlekał i niósł pomoc innym. Czy było to zamierzone? I dlaczego, kiedy prosimy tak rzadko otrzymujemy uzdrowienie? No cóż, człowiek od dawna szuka odpowiedzi na te pytania. Wydaje mi się, że w dużej mierze chodzi o zrozumienie choroby, własnego stanu i sytuacji. Autor pisze, że na początku powinniśmy sami dbać o siebie, o sposób odżywiania, styl życia, to wszystko zależy tylko od nas. A w sytuacji „podbramkowej” powinniśmy prosić o pomoc Niebiosa.

Podobały mi się liczne przykłady z życia prywatnego autora. Opisał swoją walkę z chorobą i drogę jaką pokonał, aby zrozumieć jej sens. Przeanalizował kilka przykładów uzdrowień dokonanych przez Chrystusa. Nie jest to rozprawa teologiczna tylko swojego rodzaju poradnik radzenia sobie z chorobą. Wszystkie informacje zostały przedstawione w przystępny sposób, czyta się szybko i lekko.

Podsumowując wydawało mi się, że mam przed sobą niewielką książeczkę, która kipi od nawiązań do Biblii. W rzeczywistości otrzymałam przystępne dzieło rozwiewające wątpliwości. Mnie osobiście przypadło do gustu, a same argumenty autora jak najbardziej przekonały. Mam zamiar reklamować ją wszystkim, których nurtuje ta tematyka.

                           Dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji wydawnictwu Święty Wojciech

"Druga cesarzowa" Michelle Moran

Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 11.06.2014 r.
Ilość stron: 296

Obecnie powieści historyczne stają się coraz bardziej popularne. Sięgamy po nie, aby z wypiekamy na twarzy czytać o dworskich intrygach, morderstwach, czy kochankach. Jeśli książka jest dobrze napisana, to emocjonują nas plotki, romanse, napełnia grozą okrucieństwo. Czytając tego typu pozycje mamy okazję zaznajomić się z pałacowymi realiami. Osobiście bardzo lubię czytać tego typu pozycje i byłam ciekawa tej. Bo za samym Napoleonem, to raczej nie przepadam. Nie lubię czytać o tym człowieku. Ale, za to czasy w jakich żył są niezwykle ciekawe i to skłoniło mnie do sięgnięcia po tą pozycję.

W XIX-wiecznej Francji po rewolucji władzę przejmuje Napoleon Bonaparte. Człowiek pozbawiony skrupułów, dążący po trupach do celu, z drugiej strony świetny strateg i dowódca. Po wielu dokonaniach militarnych, pragnie jeszcze jedno…poślubić kobietę, w której żyłach płynie błękitna krew, która da mu upragnionego syna. W wyniku tajnych porozumień zostanie podjęta decyzja, która uszczęśliwi bądź unieszczęśliwi ową wybrankę. A tą niewiastą okazuje się Maria Ludwika, córka arcyksięcia Ferdynanda, młoda kobieta pochodząca z dynastii Habsburgów. Jej beztroskie, spokojne życie zostanie przerwane, z chwilą gdy Napoleon Bonaparte postanowi wziąć ją sobie za żonę. Dziewczyna bardzo szybko zostaje wywieziona do Francji. Każdego dnia jest obserwowana, każdy jej ruch śledzony. Na francuskim dworze spotyka się z okrucieństwem, oszustwem i przebiegłością. Jej mąż, to człowiek porywczy i arogancki. Nie szanuje ani jej zdania ani ciała. Ona sama ma dostarczyć mu tylko dziedzica. Traktowana jako zło konieczne musi walczyć o swoją pozycję.

Pisarka nie słodzi, pisze o dworskich intrygach i dziwacznych pomysłach siostry Napoleona. Nie oszczędza czytelnika, opisuje choroby weneryczne i szerzącą się nieufność. Czytając człowiek uświadamia sobie, że tak było w rzeczywistości, nie istniały żadne normy, byleby wyjść na swoje. Pomysł na przedstawienie fabuły z punktu widzenia kilku postaci sprawił, że akcja jest dynamiczna, wielopoziomowa. Dostarcza wielu cennych informacji o tym, na czym każdemu zależało w rzeczywistości. Przedstawiono w fantastyczny sposób skonfliktowany dwór francuski, pełen napięć i plotek. W tym świecie nie wiadomo komu można zaufać i powierzyć tajemnicę, bo ściany mają uszy. Oczywiście jest to czysta fikcja literacka, pisarka wymyśliła sobie historię. Jednak bazowała na materiałach z epoki. Dzięki temu dowiedziałam się o pucharach w kształcie piersi, prześladowaniach na dworach i wymyślnym guście Napoleona Bonaparte. Nie chcę sprzedawać wszystkich szczegółów, bo warto przeczytać i poznać wszystkie smaczki.

Bardzo mi się podobało mi się opisy możnowładztwa francuskiego i trudów, z jakimi musiały się borykać kobiety tamtych czasów. Zdane na łaskę i niełaskę mężczyzn, nie mogły decydować o tym, kogo mogą kochać, za kogo mają wyjść. Polubiłam Marię Ludwikę, która sama podjęła trudną dla niej decyzję. Rozdarta między swoim krajem, a miłością do swoich najbliższych, Nie zamknęła się w sobie i podjęła nierówną walkę. Deklarując chęć zgody na małżeństwo z Napoleonem, ratowała ukochaną Austrię. Niestety, przyszło jej, za to zapłacić ogromną cenę.

Podsumowując „Druga cesarzowa” to całkiem udana powieść historyczna. Niezwykle postaci sprawiają, że książkę się połyka. Ciekawie nakreślone tło historyczno-obyczajowe zaskakuje realizmem i pozwala poczuć atmosferę dworu Napoleona Bonaparte. Bez wątpienia autorce udało się stworzyć intrygującą i wciągającą powieść na długie i mroźne wieczory. 

Dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji empik.com

Sklep internetowy empik.com

"Odważ się zacząć na nowo" Anselm Grun 


Wydawnictwo: Święty Wojciech
Data wydania: 2014 r.
Ilość  stron: 176
Źródło ilustracji: http://www.swietywojciech.pl/

Każdego dnia wielu z nas próbuje wielu rzeczy na nowo. Jedni chcą poskładać od nowa swoje poplątane życie, inni walczą o lepszych siebie. Skutki takiego działania bywają bardzo różne. Niektórzy zmieniają się o sto osiemdziesiąt stopni i są szczęśliwi, że zaryzykowali. Wielu jest takich, którzy już na starcie tchórzą. Ten strach stara się przezwyciężyć autor pozycji.

Anselm Grun Osb jest mnichem i szafarzem. Według mnie pełni rolę przewodnika duchowego. Pomaga wszystkim, którzy potrzebują wsparcia w trudnych momentach swojego życia. Wydał wiele książek, które poruszały kwestie ludzkiej egzystencji. A w dziele „Odważ się zacząć na nowo” zachęca do odwagi. Swoimi mądrymi słowami motywuje do działania i sprawia, że na wiele wydarzeń patrzy się w inny sposób. To co do tej pory wydawało się złe, może nie do końca takie jest. A wszystko, co nas spotyka dzieje się ma swój sens, chociaż nie zawsze się tak wydaje. Bo jak można wytłumaczyć sens cierpienia, choroby, czy zdrady? Duchowny motywuje i zachęca do cierpliwości oraz wytrwałości. Bo dzięki tym cechą jesteśmy w stanie zrobić coś dla siebie.

Autor podejmuje się dosyć popularnego zagadnienia. W wielu poradnikach, książkach, czasopismach można znaleźć złotą receptę. W jednych wykonujemy jakieś udziwnione testy w jeszcze innych sugeruje się nam akceptację dotychczasowego porządku. Ale co, kiedy ja naprawdę chcę zacząć coś od nowa? I nie tylko snując plany, żyjąc marzeniami. Chcę wziąć się w garść i coś zmienić w swoim poplątanym życiu, a nie siedzieć bezczynnie. Cały proces dosyć szczegółowo i ciekawie opisuje. Jedną z jego pierwszych wskazówek jest to, że powinniśmy się rozliczyć ze swoją przeszłością. Nie możemy budować „nowej budowli”, gdy nie posprzątaliśmy jeszcze po poprzedniej. Dla niektórych może być, to dłuższy czas, przecież nic nie przychodzi łatwo. Dla innych uporanie się z duchami przeszłości nie będzie problemem, grunt to postanowić i działać. Wielokrotnie autor odwołuje się do fragmentów Pisma Świętego, analizuje je i przekłada na współczesne życie. Czyni, to przystępny sposób. Nie mądrzy się, ale towarzyszy. Następne kroki stara się omawiać w sposób uniwersalny, nie skupia się tylko na nowym związku, ale i na pracy, życiu, czy relacjach z innymi. Dzieli się swoim doświadczeniem.

Bardzo mocno ujęło mnie takie pozytywne nastawienie autora. Nie przekreśla nikogo, wręcz podkreśla, że jeśli ktoś pragnie zmiany musi wziąć sprawy w swoje ręce i działać. Przecież, to od nas zależy, czy będziemy szczęśliwi. Myślę, że sama pozycja jest ciekawym spojrzeniem na życie. Pozwala dostrzec to, co może wydawać się na pierwszy rzut oka banalne, jednak wcale takie nie jest. I trzeba o to zawalczyć.

                        Dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji wydawnictwu Święty Wojciech

Konkurs świąteczny!!

Konkurs świąteczny!!
Kto lubi prezenty?
 
Wszyscy którzy uwielbiają być obdarowywani mają okazję wygrać wspaniały fotokalendarz*. Każdy będzie mógł samodzielnie go wykonać. Niesamowite jest to, że można zamieścić w nim zdjęcia swoich najbliższych. Może stanowić wspaniały prezent dla siebie, jak i najbliższej osoby. 

Co należy zrobić, aby wygrać? 

Nic prostszego, w dowolny sposób opisać swoje najpiękniejsze wspomnienie świąteczne związane ze Świętami Bożego Narodzenia. Forma dowolna J

Swoje odpowiedzi można zgłaszać bezpośrednio w komentarzach, bądź wysyłać na maila ksiazki.natali@gmail.com. W konkursie może wziąć udział każdy. Osoby, które nie mają bloga powinny zostawić swój adres mailowy w celu kontaktu z nimi.

Wyświetlanie kalendarze scienne, empikfoto.pl.jpgNa zgłoszenia czekam do 5 grudnia. Następnie wybiorę dwie osoby, który dostaną kod umożliwiający wykonanie fotokalendarza. A później zostanie tylko udanie się do Empiku w celu odbioru dzieła.

A teraz zabieram się za swój, więc niedługo podzielę się ze wszystkimi swoim cudem J

Wszystkim życzę powodzenia J
 
*Sponsorem nagród jest www.empikfoto.pl
Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger