"Akwarele i lawenda" Anna Strzelec

Wydawnictwo: Wydawnictwo e-bookowo
Data wydania: 2014 r.
Ilość stron: 226
Źródło ilustracji: http://www.e-bookowo.pl/

Obiecałam sobie, że wreszcie sięgnę po nieco ambitniejszą literaturę. Wielkie tytuły, wielkie nazwiska takie jak Tołstoj, Dostojewski. A tu klops, trafiła się polska autorka pisząca pewnie o nieszczęśliwej miłości. Kolejna babska książka traktująca o wszystkim i niczym. Moje zdziwienie było wielkie, kiedy poznałam całą historię. I obiecałam sobie, że, już nigdy nie będę narzekać na polskich autorów. Dlaczego? Oto odpowiedź.

Zostałam jedną z tych niewiast, które cichaczem poczytują, żeby szefowa, szef, profesor, czy promotor się nie zorientował. Książka Anny Strzelec stanowiła dawkę pozytywnej energii. Traktuje o trudach ludzkiego życia, o dylematach i decyzjach jakie musimy podejmować. Ale głównie dotyka tego co jest mi bliskie….miłości. Czyta się tak przyjemnie, że trudno się oderwać od niej. Jedną z głównych postaci jest Lena, która musi na nowo ułożyć sobie życie. Podejmuje decyzję, że nie wróci do kraju, będzie żyła na obczyźnie razem z najbliższymi. Jej dom jest oazą dla wszystkich tych, którzy szukają ciepła i wsparcia. Kobieta z całych sił pomaga swojej córce - Iwonie, która walczy z duchami przeszłości i poczuciem bezradności. Iwona wychowuje dwie córki, jej były mąż tkwi w więzieniu, a obecny partner nie do końca spełnia jej wymagania. Praca wymaga od niego wielu wyjazdów, dniami i nocami nie ma go w domu. Sam nie wie czego chce, z jednej strony pragnie stabilizacji przy boku Iwony, z drugiej pasjonuje go tajemnicza wielbicielka, która zostawia po każdym jego koncercie czerwoną różę. Mężczyzna nie potrafi się zdecydować, komu oddać się bezwarunkowo. Bohaterowie przebywają w ciągłych podróżach, nie potrafią znaleźć swojego miejsca na ziemi. Ciągle za czymś gonią i nie dostrzegają tego co jest pod nosem. A z tego rodzi się wiele nieporozumień i problemów.

Autorka stworzyła opowieść o ludzkich pragnieniach i marzeniach. O współczesnych kosmopolitach, którzy nie mogą nigdzie zagrzać miejsca. Główna bohaterka – Lena, to kobieta, której nie da się nie lubić. Ciepła i oddana swoich bliskim. Celne uwagi i dobre serce sprawiają, że wszyscy łakną jej obecności. Czytelnicy czerpią z jej mądrości. Ale nie jest to jedyna ciekawa postać. Strasznie denerwował mnie Jacques. Och, jak mnie irytowało jego zachowanie i obłuda. Ale sprawiało też, że między postaciami rodziły się interakcje. Akcja była dynamiczna, brakowało momentów nudnych. Całość dopełniło interesujące zakończenie, które stanowiło kwintesencję całej historii. Pisarka stworzyła kolorowych, niemalże realnych bohaterów, których mijamy codziennie na ulicy. A może sami tacy jesteśmy? Przecież każdy z nas boryka się z czymś. Nikt nie żyje w idealnym świecie.

Narracja prowadzona na kilku torach. Obserwujemy wydarzenia oczami wielu bohaterów. Przeplatane wątki tworzą niezmiernie intrygującą historię o potrzebie kochania i bycia kochanym. Anna Strzelec doskonale oddała przeżycia tych osób. Jedna rzecz mnie tylko irytowała, wiele zwrotów obcojęzycznych, które wytrącały z czytania. Ale, to tylko błahostka w porównaniu z całością. Bo powieść spełnia wszelkie kryteria i zasługuje na brawa.

Na początku książka wydawała mi się nieco chaotyczna i niezrozumiała. Nie mogłam się przekonać, ale, gdy akcja nabrała tempa było po mnie, każda strona urzekała. Jestem wdzięczna autorce, że stworzyła tak głęboką i mądrą pozycję. Bo na rynku nadal brakuje takich książek.

                                            Dziękuję Redakcji Sztukater za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Sztukater.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger