"Poczekajka" Katarzyna Michalak

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 9.VII.2014 r.
Ilość stron: 336
Źródło ilustracji: www.empik.com


Pierwszy raz miałam okazję spotkać się z twórczością pani Michalak. Słyszałam wiele dobrego o autorce. Na własne oczy chciałam się przekonać, czy faktycznie warto sięgać po jej książki. Muszę przyznać, że jest dosyć zaskakująca. Z jednej strony pomysł na fabułę. Zastanawiam się skąd autorka czerpie myśli. Po drugie świetny styl i zabawne dialogi sprawiają, że pozycje pochłania się błyskawicznie. Po trzecie magia, za którą nie przepadam. Cóż z tego mogło wyjść? Pewnie coś niezwykłego. Takie achy i ochy na początku niepodobne, to do mnie. Poszukam może znajdzie się coś do czego warto się przyczepić.

„Poczekajka”, to opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na świecie i próbie wyrwania się z dotychczasowych ram. Patrycja jest absolwentką weterynarii. Chociaż sama nie wiem, gdzie mogła ją kończyć, bo ma problemy z podstawowymi zagadnieniami. Ale podręczniki i wszelakie pomoce naukowe służą jej radą. Pewnego dnia dziewczyna postanawia poszukać ukochanego ze snu. Jako początkująca wiedźma stosuje różne sztuczki. Efekty są zdumiewające. Dziewczyna nie poddaje się i wytrwale dąży do celu. Los rzuca ją do małej wsi położonej na końcu świata. Początkowo nieakceptowana i gnębiona, nie może odnaleźć się w nowej społeczności. Młoda kobieta nie poddaje się i razem z Pandą-psem i krową czeka na wyśnionego księcia na białym koniu. Udaje jej się znaleźć pracę w zoo, remontuje również chatkę, w której tymczasowo mieszka. W wolnych chwilach pisze listy do wymyślonego ukochanego. Wszystko to nie podoba się matce dziewczyny. Znana pani mecenas nie wyobraża sobie, by jej córka pracowała w tak prymitywnym miejscu i mieszkała w pipidówce. Wymyśla intrygę, która ma skłonić Patrysię do powrotu. Kobieta gotowa jest stanąć na głowie by postawić na swoim. Co zrobi młoda niewiasta? Puenta będzie zdumiewająca.

Fakt rozterki bohaterki i jej roztargnienie są myślą przewodnią książki. Jednak autorka nie pozwala nam się nudzić. Akcja wciąga i nie pozwala oderwać się od lektury. Cały czas iskrzy i trzaska. Czas mija w zastraszającym tempie. A na koniec okropny niedosyt….czemu? Bo mało, strasznie mało. Chciałoby się czytać dalej. W sumie chętnie sięgnęłabym po kolejną część przygód Patrycji.

Książka ma w sobie coś magicznego. Posiada w sobie potężny ładunek pozytywnych emocji. Sprawia, że uśmiech nie schodzi z buzi. Wszelkie perypetie dziewczyny zostały fantastycznie napisane. Widać, że autorka ma ogromny talent. Cała pozycja jest wyważona zawiera mnóstwo zabawnych historii, ale i skłania do zadumy. Dostrzegamy, że miłość przychodzi niespodziewanie. Czekamy na nią i wypatrujemy, a ona pojawia się w chwili, gdy już przestaliśmy wierzyć, że się pojawi. Z drugiej strony nie można rezygnować ze swych marzeń. Warto czasem zaryzykować, ale by tego dokonać potrzeba odwagi. Miała ją Patrycja. Nie bała się zaryzykować wszystkiego co miała, by realizować swoich pragnień.

Autorka skonstruowała niesamowite postaci. Zamyka ich w małej społeczności, pokazuje jak odnajdują się w środowisku dotąd im nieznanym. Zwraca uwagę na bezkompromisowość i walkę o własne szczęście. Wydaje mi się, że roztrzepanie głównej postaci dodaje jej uroku. Nie da jej się lubić. Chce mieć się taką przyjaciółkę.

Zachwytów było wiele. Pojawia się pytanie, a co było nie tak? Ano, nic książka jest fantastyczna. Pozycja jest bajkowa. Przenosimy się w świat głównej postaci. W zimne wieczory pozycja grzeje serduszka. Sprawia, że czarne chmury nad naszymi głowami znikają. Zostaje życzyć autorce weny twórczej. Oby powstało więcej tego typu opowieści. Z pewnością sięgnę po kolejne pozycje pani Michalak. I nastąpi to niedługo.

Serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu Literackiemu :)

"Wnuczka Raguela" Krzysztof Koehler

Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Data wydania: 14.X.2014 r.
Ilość stron: 248
Źródło ilustracji: http://www.mwydawnictwo.pl/

Krzysztof Koehler posiada ogromny dar, potrafi oddać na kartach swoich książek prawdziwe życie. Muszę przyznać, że widząc na ulicy bezdomnego najczęściej przychodziło mi na myśl „nie chce się pracować woli żebrać, a to co dostanie przepije”. Nie mogłam zrozumieć, że przyczyn bezdomności może być wiele. A przywołane przeze mnie pijaństwo jest jedną z wielu. O takim właśnie życiu pisze autor. Dotyka mało poruszanych zagadnień, bo niewielu pisze o takich historiach.

Cała akcja toczy się wśród ludzi z marginesu społecznego. Spotykamy wielu pijaków, bandytów, sadystów. Spośród wszystkich tylko dwoje wyraźnie się wyróżnia, chłopak i dziewczyna. Oboje bardzo młodzi, samotni i zdesperowani. Nie mają rodziny, nie mają nikogo. Spotykają się zupełnie przypadkowo. Kiedy Ona nagle znika, On jej szuka. Znajduje po jakimś czasie, okazuje się, że jest w ciąży. Młoda kobieta, która nie ma, gdzie mieszkać, co jeść, nie dba o siebie jest zdana tylko na łaskę i niełaskę innych osób. Młody mężczyzna bierze ją pod opiekę, może ofiarować jej tylko wsparcie. Kiedy dziecko przychodzi na świat zaczynają się kłopoty, bo oboje nie są w stanie zapewnić mu bezpieczeństwa. A, kiedy tego nie ma pojawia się rozgoryczenie i rozpacz. Młoda matka podejmuje najtrudniejszą decyzję w jej życiu. Decyzję, która zaważy na życiu kilku osób, a przede wszystkim na jej przyszłości.

Autor opowiada nam losy osób wykluczonych ze społeczeństwa, pozbawionych godności i szacunku. Ludzi na widok, których odwracamy wzrok albo udajemy, że nie istnieją. Co mnie zdumiało, to to, że tak naprawdę wielu z nich nie trafiło na ulicę z powodu picia, ale dlatego, że ciężar problemów jaki na nich spadł był nie do udźwignięcia. Do bezdomności prowadzi tylko i wyłącznie samotność. To z nią nie potrafimy sobie poradzić. To ona sprawia, że dalsza egzystencja przestaje mieć sens. To tylko krok do pogrążenie się w marazmie.

Autorowi udało się wiarygodnie oddać klimat życia ludzi naznaczonych bezdomnością. Mroczność i brzydota jaka panuje w książce wpływa na wszystkie zmysły. Momentami byłam wstrząśnięta tym co czytam. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak ten świat jest okrutny. A zatarcie pewnych granic prowadzi do upodlenia.

Kluczowe dla całej pozycji jest ukazanie bohaterów. Są, to zwykli ludzie, którym coś się nieudało. Ale tak samo, jak my kochają, tęsknią, wspierają się. Mają ogromną determinację i sprawiają, że, inaczej patrzy się na życie. Bardziej szanujemy je i dziękujemy niebiosom, za to co mamy.

Po przeczytaniu tej pozycji przyszedł czas na refleksję. Cała dawka emocji jakie się pojawiły wywołały w mojej głowie burzę. Od teraz staram się nie oceniać bezdomnych. Każdy z nich jest człowiekiem i, dlatego należy mu się szacunek. Bo, choć nie mają pieniędzy, domu, czystych ubrań mają coś najcenniejszego godność. To ona sprawia, że człowiek jest człowiekiem. Za to jestem wdzięczna autorowi, bo otwarł mi oczy na rzeczy, których nie dostrzegałam. I podziękuje mu, za to. Kiedy? Na Targach Książki w Krakowie 26 października 2014 r. Już nie mogę się doczekać J

Pragę podziękować Wydawnictwu M za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

"Akwarele i lawenda" Anna Strzelec

Wydawnictwo: Wydawnictwo e-bookowo
Data wydania: 2014 r.
Ilość stron: 226
Źródło ilustracji: http://www.e-bookowo.pl/

Obiecałam sobie, że wreszcie sięgnę po nieco ambitniejszą literaturę. Wielkie tytuły, wielkie nazwiska takie jak Tołstoj, Dostojewski. A tu klops, trafiła się polska autorka pisząca pewnie o nieszczęśliwej miłości. Kolejna babska książka traktująca o wszystkim i niczym. Moje zdziwienie było wielkie, kiedy poznałam całą historię. I obiecałam sobie, że, już nigdy nie będę narzekać na polskich autorów. Dlaczego? Oto odpowiedź.

Zostałam jedną z tych niewiast, które cichaczem poczytują, żeby szefowa, szef, profesor, czy promotor się nie zorientował. Książka Anny Strzelec stanowiła dawkę pozytywnej energii. Traktuje o trudach ludzkiego życia, o dylematach i decyzjach jakie musimy podejmować. Ale głównie dotyka tego co jest mi bliskie….miłości. Czyta się tak przyjemnie, że trudno się oderwać od niej. Jedną z głównych postaci jest Lena, która musi na nowo ułożyć sobie życie. Podejmuje decyzję, że nie wróci do kraju, będzie żyła na obczyźnie razem z najbliższymi. Jej dom jest oazą dla wszystkich tych, którzy szukają ciepła i wsparcia. Kobieta z całych sił pomaga swojej córce - Iwonie, która walczy z duchami przeszłości i poczuciem bezradności. Iwona wychowuje dwie córki, jej były mąż tkwi w więzieniu, a obecny partner nie do końca spełnia jej wymagania. Praca wymaga od niego wielu wyjazdów, dniami i nocami nie ma go w domu. Sam nie wie czego chce, z jednej strony pragnie stabilizacji przy boku Iwony, z drugiej pasjonuje go tajemnicza wielbicielka, która zostawia po każdym jego koncercie czerwoną różę. Mężczyzna nie potrafi się zdecydować, komu oddać się bezwarunkowo. Bohaterowie przebywają w ciągłych podróżach, nie potrafią znaleźć swojego miejsca na ziemi. Ciągle za czymś gonią i nie dostrzegają tego co jest pod nosem. A z tego rodzi się wiele nieporozumień i problemów.

Autorka stworzyła opowieść o ludzkich pragnieniach i marzeniach. O współczesnych kosmopolitach, którzy nie mogą nigdzie zagrzać miejsca. Główna bohaterka – Lena, to kobieta, której nie da się nie lubić. Ciepła i oddana swoich bliskim. Celne uwagi i dobre serce sprawiają, że wszyscy łakną jej obecności. Czytelnicy czerpią z jej mądrości. Ale nie jest to jedyna ciekawa postać. Strasznie denerwował mnie Jacques. Och, jak mnie irytowało jego zachowanie i obłuda. Ale sprawiało też, że między postaciami rodziły się interakcje. Akcja była dynamiczna, brakowało momentów nudnych. Całość dopełniło interesujące zakończenie, które stanowiło kwintesencję całej historii. Pisarka stworzyła kolorowych, niemalże realnych bohaterów, których mijamy codziennie na ulicy. A może sami tacy jesteśmy? Przecież każdy z nas boryka się z czymś. Nikt nie żyje w idealnym świecie.

Narracja prowadzona na kilku torach. Obserwujemy wydarzenia oczami wielu bohaterów. Przeplatane wątki tworzą niezmiernie intrygującą historię o potrzebie kochania i bycia kochanym. Anna Strzelec doskonale oddała przeżycia tych osób. Jedna rzecz mnie tylko irytowała, wiele zwrotów obcojęzycznych, które wytrącały z czytania. Ale, to tylko błahostka w porównaniu z całością. Bo powieść spełnia wszelkie kryteria i zasługuje na brawa.

Na początku książka wydawała mi się nieco chaotyczna i niezrozumiała. Nie mogłam się przekonać, ale, gdy akcja nabrała tempa było po mnie, każda strona urzekała. Jestem wdzięczna autorce, że stworzyła tak głęboką i mądrą pozycję. Bo na rynku nadal brakuje takich książek.

                                            Dziękuję Redakcji Sztukater za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Sztukater.pl

"Nie mogę powiedzieć Ci prawdy" Lauren Barnholdt

Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: X.2012 r.
Ilość stron: 324
Ostatnimi czasy często wpadają w moje ręce książki poświęcone rozterkom młodych ludzi. A obiecałam sobie, że sięgnę po coś bardziej ambitnego. Ale cóż jeszcze nie wszystko stracone, każda książka ma coś w sobie. No i tak też było w tym przypadku.

Książka pani traktuje o trudach wchodzenia w wiek dorosły. Pojawiają się troski związane z nieszczęśliwymi miłościami, trudnościami w szkole i wiele innych mniej, czy bardziej niedorzecznych problemach. Wydaje się, że wszystkie kwestie poruszone  przez pisarkę są niczym w porównaniu z tymi prawdziwymi jakie pojawiają się w naszym życiu. Zapewne każdy z nas przeszedł przez etap, kiedy najmniejszy konflikt urastał do wielkich rozmiarów. Bohaterką książki jest Kelsey, która została dyscyplinarnie wyrzucona ze szkoły. Dziewczyna trafia do przeciętniej szkoły średniej. I obiecuje sobie, że nie zawiedzie już nigdy swoich rodziców. W pierwszym dniu spotyka Isaaca, syna bardzo popularnego senatora. Chłopak od razu wzbudza zainteresowanie damskiej społeczności szkolnej. Kelsey nie ufa mu i stara się trzymać od niego z daleka. Niestety ich drogi stykają się za sobą wielokrotnie. Ich relacja ewoluuje. Pojawia się wiele problemów i konfliktów. Wiele osób trzecich próbuje utrudnić im życie. Ci, którzy mieli być przyjaciółmi okazują się zdrajcami. Ale to nie inni ludzie są dla nich niebezpieczeństwem, ale prawda bardzo skrupulatnie ukrywana przez oboje bohaterów.

Akcja może nie jest zbyt dynamiczna, ale jest pokazana w ciekawy sposób. Poznajemy całą historię z punktu widzenia dziewczyny, ale i chłopaka. Dodatkowo autorka zastosowała retrospekcję. Całość wyszła dosyć zgrabnie, bo nie gubimy się w historii i możemy poznać ją na wielu płaszczyznach. Pojawia się kilka niespodzianek, co czyni całość intrygującą. Mnie osobiście brakowało lekkiego deszczyku emocji, choćby takiego małego. Bo pomysł jest trochę oklepany, gdyby coś niewielkiego się pojawiło byłabym zadowolona. Ale i tak wyszła całkiem interesująca pozycja.

Autorka poruszyła szereg problemów z jakimi muszą sobie radzić młodzi ludzie. Największym jest poczucie przynależności i poszanowania. Taki człowiek jest niezwykle delikatny i czuły na bodźce z zewnątrz. Niejednokrotnie gubi się w labiryncie życia i szuka przewodnika, który pozwoli mu z niego wyjść.

„Nie mogę powiedzieć Ci prawdy” to książka traktująca o trudach dorastania. O tym, że nie wszystko można tak łatwo zdobyć. Pewnie będzie oceniana różnie, pojawią się głosy za i przeciw. Osobiście przyłączę się do tych, którzy docenią pracę autorki. Uważam, że założyła sobie pewien cel do którego dążyła. Wyszła całkiem miła pozycja dla młodszych i starszych młodych ludzi.

Dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji empik.com

Sklep internetowy empik.com

"ZDRADA" SARA POOL

"ZDRADA" SARA POOL
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Data wydania: VI.2014 r.
Ilość stron: 448


„Zdrada”, to kontynuacja  „Trucizny” amerykańskiej pisarki pasjonującej się historią. Nieprawdopodobnie ciekawy pomysł na opowieść o ludziach XV wiecznego Rzymu. Utrzymana w ciekawym tonie, nawet dla najbardziej wymagających wielbicieli powieści historycznych.

Akcja powieści toczy się w czasach, gdy papieżem jest osławiony Rodrigo Borgia, czyli Aleksander IV. Postać nietuzinkowa i niewątpliwie zagadkowa. Ale, to nie on jest głównym bohaterem jest to młoda trucicielka. Francesca pełni również rolę osobistego ochroniarza Ojca Świętego. Wielu dostojników boi się do niej zbliżyć, bo z jednej strony para się niebezpieczną profesją, a, z drugiej strony jest niezwykle pociągającą kobietą.  Dziewczyna odziedziczyła zawód po swoim ojcu zamordowanym przez pewnego wpływowego osobnika. Dodatkowo młoda kobieta wikła się w romans z synem papieski Cesare, ale i jemu nie potrafi zaufać. Bo jak można człowiekowi o tak wielu twarzach? Udając się do jego sypialni nosi ze sobą nóż. W codziennym życiu zagraża jej wielu, ale i sama wielokrotnie ryzykuje. Bierze udział w niebezpiecznych spotkaniach. Ich uczestnicy rozwijają swoją wiedzę, za co grozi stos. Francesca pragnąc się rozwijać nie boi się ryzykować własnego życia. Wierzy, że dzięki temu poznaje wiadomości, które może wykorzystać w życiu.

Nie wiem czemu wcześniej nie trafiłam na tę książkę. Gdyby nie przypadek nigdy nie przeczytałabym jej. Autorka stworzyła pierwszorzędną, budującą napięcie pozycję. Podążamy ulicami Rzymu, ukrywany się przed niebezpieczeństwami i chronimy papieża. To świetnie napisana powieść. Niekiedy mroczna, ale, kiedy trzeba potrafi zaskoczyć. Dodatkowym atutem są nietuzinkowi bohaterowie, pełni sprzeczności. Sprawiają, że historia wydaje się autentyczna.

Autorka nie używa wyszukanych zwrotów, by dotrzeć do Czytelnika. Proste wypowiedzi i ciekawe dialogi sprawiają, że opowieść pochłania się w zastraszającym tempie. Wszystko dostało dopracowane i dopieszczone. Widać, że pisarka pracowała nad tym, aby zdobyć wiedzę o opisywanych czasach. Oczywiście, mamy do czynienia z fikcją literacką i tylko kilka elementów ma pokrycie z wydarzeniami jakie miały miejsce w rzeczywistości. 

Myślę, że mało, kto przejdzie obojętnie obok tej pozycji. A ja z przyjemnością sięgnę po kolejną część historii. Czasy Aleksandra IV były niezwykle specyficzne i zawsze z ciekawością czytam pozycje o nich traktujące. Ta pobudziła moją wyobraźnię i pozwoliła przenieść się w czasie. Polecam wszystkim, którzy lubią intrygi i spiski.

Dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji empik.com

Sklep internetowy empik.com


"Mikołajek" Jean-Jacques Sempre, Rene Goscinny

Wydaawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 13.VIII.2014 r.
Ilość stron: 176
Źródło ilustracji: www.empik.com

Myślę, że Mikołajka znają wszyscy albo prawie wszyscy. To książka nie tylko dla dzieci, bo i dorośli docenią jej humor i świetne pióro. Mnie towarzyszyła w autobusie i muszę przyznać, że były to dwie najlepsze godziny w moim życiu.

Rene Gościnny przyzwyczaił nas do swoich historii o rezolutnych chłopcach. Mikołajek, Ananiasz, Joachim, czy Euzebiusz, to imiona niektórych bohaterów tej niewielkiej książeczki. Samo wydanie zostało wznowione i nieco zmodyfikowane. Jednak nadal można w niej znaleźć piękne ilustracje pana Sempre. Bez nich nie wyobrażam sobie tej pozycji. W książce możemy odnaleźć szereg historii. Są tak fantastycznie napisane, że razem z łobuziakami robimy sobie zdjęcie szkolne, palimy cygaro, czy gramy w piłkę. Mnie osobiście ujęła opowieść o tym, jak Mikołaj przygarnął pieska. Mama chłopca nie chciała się zgodzić na to, aby zwierz mieszkał z nimi w domu. Nie ma sytuacji bez wyjścia urwis bardzo szybko znalazł rozwiązanie. A we wszystkim maluchowi pomagał tata. Niestety, sam koniec historii był smutny. A to tylko dodaje uroku. Nie zawsze życie toczy się tak jakbyśmy tego chcieli.

Te książki mają coś takiego w sobie, że kocha się je. Prosty język, barwne postaci zostają z nami na długo. Oczywiście, w tej sytuacji brawa należą się również tłumaczom, którzy wykonali świetną robotę. Na mojej buzi królował uśmiech, a wybuchy śmiechu pojawiały się wielokrotnie.

Tekst przeznaczony jest głównie dla dzieci, jednak ja dzieckiem nie jestem, a zakochałam się w niej. Już sama koncepcja krótkich opowiadań jest świetnym pomysłem i daje masę literackich rozwiązań. Żadne z opowiadań nie jest do siebie podobne. Każdy problem, czy błahostka ma swoją osobną historię. Nie ma co zastanawiać się nad czytaniem. Trzeba dać się porwać grupce łobuzów i bawić razem z nimi.

                                    Dziękuję Redakcji Sztukater za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Sztukater.pl

Wybrać rodzinę
"Wybrać rodzinę" Jean Laffitte


Wydawnictwo: Esprit
Data wydania: 21.07.2014 r.
Ilość stron: 224
Źródło ilustracji: www.esprit.com.pl


Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przeczytałam tę pozycję od początku do końca.  A wiadomo nie każdemu taka publikacja może przypaść do gustu. Kierowała mną ciekawość. Bo nie skłamię, jeśli powiem, że tematyka rodziny w ujęciu kościoła katolickiego była poruszana przeze mnie wielokrotnie. W sumie zastanawiałam się, jak omówiono tak wiele zagadnień. I postanowiłam wczytać się w nią dogłębnie.

Tematyka jaka została poruszona w pozycji jest wielowymiarowa. Dotyczy błahych spraw, ale i tych większych i głębszych. Cały wywiad został ciekawie skomponowany. Na początku poruszono kwestie zaręczyn i początków miłości, następnie skupiono się na relacji żona-mąż, rodzice-dzieci. Wielokrotnie wplatano sytuacje wzięte z życia.

Niewątpliwie pozycja jest ciekawa i budująca, jednak pozostaje lekki niedosyt. Według mnie temat nie został dogłębnie potraktowany. Wiele pytań pozostało bez odpowiedzi. Momentami chciało się przerwać słowotok biskupa Laffitte, który mówił o wszystkim i o niczym. Nie spodziewałam się niektórych odpowiedzi osoby duchownej i to na pytania dosyć drażliwe. W sumie jestem ciekawa z czego, to wynika. Kwestie dotyczące antykoncepcji, aborcji, in vitro, czy związków niesakramentalnych zostały potraktowane po macoszemu. Ale, z drugiej strony pięknie mówiono o miłości i wzajemnym oddaniu się małżonków. Biskup w oparciu o Biblię wskazuje, jaki jest Boży obraz małżeństwa i role jakie odgrywają małżonkowie. Broni  pozycji kobiety, twierdząc, że bez niej nie byłoby życia. Próbuje uświadomić Czytelnikowi, że kościół nie popiera podrzędnej roli kobiety. Staje się bojownikiem o prawa kobiet.

Pojawia się wiele odwołań do codziennego życia, wiele przykładów z pracy duszpasterskiej biskupa, przez co nietrudno odnaleźć się w którejś z opowieści. Silnym spoiwem bardzo mocno akcentowanym przez autora jest głęboka wiara i oddanie się małżonków. Oboje są spoiwem rodziny i to oni powinni dbać o jej rozwój.

Książkę czyta się niezwykle lekko. Prosty styl, zwięzłe i rozsądne odpowiedzi sprawiają, że pochłania się ją niezwykle szybko. Czytałam ją z ołówkiem w ręku, bo tak wiele miała w sobie mądrości,  że nie chciałam nic stracić.

Trzeba rzec…książka niezwykle mądra. Pozbawiona banałów, może niektóre tematy zmarginalizowano, ale to nie odejmuje jej uroku. Język dostosowany do każdego poziomu nie odstrasza, wręcz zachęca do czytania. Myślę, że zadomowi się na długo w mojej biblioteczce. Bo watro czytać o rzeczach ważnych, nie tylko o banałach.

                                 Dziękuję Redakcji Sztukater za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Sztukater.pl
Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger