"Granice są w nas" Andrzej Gondek

Wydawnictwo: Alegoria
Data wydania: 2014 r.
Ilość stron: 260
Źródło ilustracji: www.wydawnictwo-alegoria.pl

Pełniąc określoną rolę w społeczeństwie stawiamy przed sobą pewne cele. Dążymy do nich. Oczywiście, z różnym skutkiem. Jedni posiadają silną wolę i są w stanie pokonywać kolejne bariery, inni z kolei zatrzymują się już na początku i nie chcą podążać dalej. Załamują się i nie chcą dalej działać. Na pewno takim człowiekiem nie jest autor książki, który wielokrotnie udowadniał, że nie wolno tak łatwo się poddawać.

Cała pozycja podzielona jest na kilka rozdziałów. Dowiadujemy się skąd u autora  pasja do biegania. Dlaczego właśnie ten sport, jak wyglądały same przygotowania. Przyjeżdżając na miejsce organizatorzy zapewniają namioty do spania, opiekę medyczną i wodę, całą resztą muszą zająć się sami zainteresowani. To co ze sobą wezmą bądź czego nie zapakują wpłynie na sam rezultat. W kolejnych opisano sześć dni ciężkiego Maratonu Piasków. Najsłynniejszego ultramaratonu na świecie, który odbywa się na Saharze w temperaturze przekraczającej 40 stopni. Dystans, jaki muszą pokonać zawodnicy wynosi 250 km dodatkowo na zakończenie odbywa się 7-kilometrowy bieg charytatywny dla UNICEF. Autor doskonale oddał zmagania zawodników, walkę z naturą, własnym ciałem i umysłem. Szokujące były opisy zmasakrowanych stóp i umęczonych biegaczy, którzy mdleli z wycieńczenia.  Z drugiej strony dostrzegamy ducha braterstwa i chęć rywalizacji.

Autor często dziękował Bogu za to, że go chronił. istotne jest to, że bez względu, czy jesteśmy wierzący, czy ufamy przeznaczeniu, horoskopom, czy innym rzeczom. Nie jesteśmy zwykłymi istotami na tym świecie. Posiadamy siłę jakiej nie ma żadne inne stworzenie na Ziemi. Tylko od nas zależy, ile jesteśmy w stanie z siebie dać. Ile wyrzeczeń czeka nas abyśmy mogli spełnić swoje marzenia. Moja mama mówi, że  w życiu nic nie przychodzi łatwo. Na wszystko trzeba zapracować. Zakasać rękawy i działać. Nie zawojujemy świata narzekając i mówiąc, że inni mają rację. Jedni mają wielkie marzenia inne malutkie. Warto na początku zacząć od tych małych i dążyć do tych większych. Udowadnia, to autor. Opisując wszystkie trudy i męczarnie. Nie mówi tylko o tym, że dobiegł do mety. Ale opisał przede wszystkim walkę, walkę ze swymi słabościami i granicami, które tkwią w naszych głowach. Istnieje wiele dowodów, choćby w historii na to, że ludzie są w stanie przełamywać granice swojego umysłu. Czy moglibyśmy podróżować samolotami, gdyby nie odwaga i determinacja braci Wright? Przykładów jest mnóstwo. I nie są, to tylko i wyłącznie tak wielkie dokonania. Niejednokrotnie są to mniejsze osiągnięcia, lecz niezwykle ważne są dla samego zainteresowanego

Należy podkreślić jedno, jeśli się nie rozwijamy, to się cofamy, a to tylko krok do zagłady. Silniejsi nas pokonają. Nie chodzi tutaj o walkę na śmierć i życie, tylko o istnienie w danym środowisku, o godne życie. Jesteśmy szczęśliwi, kiedy rozwijamy się, realizujemy własne marzenia. Autor w doskonały sposób pokazał co człowiek może dokonać w ekstremalnych sytuacjach. Możemy wytrzymać krańcowe temperatury i ogromny ból, aby spełniać swoje pragnienia. Dostrzegamy jak wiele jesteśmy w stanie przeżyć, aby żyć. Telewizja co jakiś czas pokazuje ludzi, którzy w skrajnych warunkach potrafili przeżyć wiele dni. Istotna w tej sytuacji jest nasza wola walki. Walka ze swymi obawami. Jesteśmy na Ziemi tylko przez chwilę, więc spełniajmy swoje marzenia i pokonujmy swoje granice.

Całość czyta się niezwykle szybko. Plastyczny język i liczne zabawne anegdoty z życia autora nadają pozycji lekkości. Pochłonęły mnie przeżycia autora, wzbogacone o zdjęcia z maratonu. Pozwoliły się przenieść do Afryki i zilustrowały opisywane wydarzenia. Prowadzą do tego, że bohatera nie da się nie lubić. Napisałam „bohatera”, ano tak pan Andrzej Gondek jest dla mnie niczym heros, który potrafił zacisnąć zęby i zmierzyć się z trudnościami. Nie zrezygnował, kiedy jego stopy były w okropnym stanie ani wtedy, gdy nie miał już siły. Czuł, że ktoś o, nim myśli, kibicuje mu i troszczy się o niego. Wiele dawały wiadomości od znajomych i bliskich, którzy trzymali mocno kciuki i wierzyli, że da radę. Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Myślałam, że będzie to mało ciekawa książka, a wyszła całkiem niezła historia. Wrócę do niej nie raz nie dwa, bo warto. 

Dziękuję Redakcji Sztukater za udostępnienie egzemplarza do recenzji

Sztukater.pl

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię czytać o Afryce i podziwiam to, co dokonał autor książki, ale bieganie zupełnie mnie nie kręci. Ta dyscyplina sportu zupełnie mnie nie przekonuje, dlatego mimo tak pozytywnej recenzji, raczej odpuszczę sobie tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie w książce jest mało o samym bieganiu. Autor skupił się na pokonywaniu tych tytułowych "granic" :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger