"Nielegalne związki" Grażyna Plebanek

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 7.04.2010 r.
Ilość stron: 326
Źródło ilustacji: www.empik.com

"Przypomniał sobie zdanie, że ludzie się kochają tak długo, jak długo chcą się całować w usta. Ale przecież tyle było odcieni miłości, pożądanie mogło ewoluować w przyjaźń, we wzajemny szacunek..."

Na temat relacji damsko-męskich powstało wiele książek. Było i o romansach, rozwodach, seksie, pocałunkach i miłości. Wydawać, by się mogło, że mamy przed sobą kolejną tego typu pozycję. I tu zaskoczenie tematyka oklepana, jednak sposób przedstawienia bardzo ciekawy. Ukazany z innej perspektywy i w niebanalny sposób.

Jonathan jest Polakiem, ojcem, mężem i pisarzem. Wiele czasu spędza w domu, gdyż oboje z żoną postanowili, że to on będzie opiekował się dziećmi. W pewnym momencie dotyka go wypalenie postanawia zmienić swoje życie i poszukać pracy. Udaje mu się objąć stanowisko nauczyciela pisarstwa. Początki są dosyć trudne, ale z czasem kursanci zaczynają się otwierać. Jednak dopiero spotkanie z Andreą wywróci jego życie do góry nogami. Nie będzie w stanie opanować własnych namiętności, spać, jeść i normalnie żyć. Będzie gotowy na wiele, aby móc spotkać się z kochanką, nawet, jeśli miałoby to być kościele. Megi to z kolei żona Jonathana, kobieta ambitna pnąca się po szczeblach kariery. Dostrzega, że więzi jakie łączyły ją z mężem osłabły. Zaczyna snuć domysły, a „dobrzy” znajomi opowiadają jej wiele o jej małżonku. Sama nie wie, co powinna zrobić. W takiej samej sytuacji jest Jonathan. Zastanawia się, czy zostać z żoną i dziećmi, które kocha ponad wszystko, czy wybrać kobietę dzięki, której czuje się wspaniale.

Autorka opowiada całą historię z punktu widzenia mężczyzny. Pokazuje jak on rozumie niektóre kwestie. Jak przeżywa rozstanie z ukochaną osobą. Chociaż w książce znalazło się wiele fragmentów ociekających seksem, to nie są one wulgarne, czy wyuzdane. Wszystkie sceny erotyczne zostały opisane w niezwykle smaczny sposób. Nic nie razi, raczej zachęca do czytania. Autorka niezwykle umiejętnie opisuje te namiętności jakie ogarniają głównych bohaterów. Zaznacza małe drobiazgi, które później urastają do ogromnych rozmiarów. Pokazuje, że z niewielkiego ziarna może wyrosnąć olbrzymia roślina. A przypadkowe spotkanie może zmienić bieg życia o sto osiemdziesiąt stopni i spowodować gwałtowne zawirowania.

Dodatkowo ciekawie ukazano relacje pomiędzy bohaterami. Do końca nie było widomo jak zachowa się Jonathan, czy Andrea, czy będą gotowi zaryzykować. Wydawać, by się mogło, że fabuła książki była nieco nudnawa, jednak nie. Nagłe zwroty akcji i przypływy namiętności dodawały dramaturgii.

W książkę spotkamy przepracowanych urzędników, wypalonych pracowników, zdesperowane kobiety i mężczyzn, duszących się małżonków, poszukujących swego sensu emigrantów i przytłoczonych życiem ludzi. Każdy jest inny, ale każdy z nich pragnie tego samego….miłości. Pisarka pokazuje ją poprzez pryzmat namiętności i bliskości. Niejednokrotnie jest to walka z samym sobą o to co powinno się wybrać i jaką drogą iść. Dostrzegamy ogromny chaos, jaki towarzyszy postaciom. Bo przecież życie jest ogromnym nieładem. Według mnie warto do niej zajrzeć, bo nic nie stracimy, a zyskamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger