"Jestem" Anna Sępińska-Radecka

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2014 r. 
Ilość stron: 88
Źródło ilustarcji: wfw.com.pl

Anna Sępińska-Radecka urodziła się w Inowrocławiu. Następnie przez cały okres dzieciństwa mieszkała w Poznaniu. W miejscu, które kocha i ubóstwia. Jest pisarką, matką i żoną. Życie zmusiło ją do wyjazdu do Niemiec, gdzie uzyskała pełną opiekę medyczną. W Polsce nikt nie mógł jej tego zagwarantować. Żaden lekarz w naszym kraju nie mógł pomóc dwójce jej dzieci, które chorują na nieuleczalną chorobę - mukowiscydozę. Była gotowa przeorganizować życie swoje i swoich najbliższych, aby ukoić cierpienie swoich maluchów. Autorka nie stanęła w miejscu i nie zaczęła się użalać nad sobą tylko zakasała rękawy. Postanowiła, że nadal będzie realizowała swoje marzenia i plany, które snuły się jej po głowie. Jak sama pisze „Jednym z nich jest pisanie”

Książka opowiada o losach skrzywdzonej przez męża kobiety. 39-letnia Basia jest rozwódką, samotnie wychowuje trójkę dzieci. Dwoje z nich jest w trudnym okresie dorastania, a najmniejszy synek wymaga opieki starszych osób. Basia wychodząc za mąż sądziła, że znalazła swojego „Księcia na białym koniu” i odtąd będzie żyła długo i szczęśliwie. Jednak życie bywa przewrotne. Sielanka szybko się skończyła i rozpoczął się horror. Awantury, przemoc, alkohol i wieczne wyrzuty sprawiły, że jej życie był gehenną. Przestała dbać o siebie, bo po co? Skoro nie ma, komu się podobać. Zależało jej tylko na tym, aby nikt nie skrzywdził ich dzieci. Kiedy myślała, że nic się nie wydarzy, nikt nie wyciągnie pomocnej ręki. Nagle jej mąż podjął decyzję o wyprowadzce. Było to dla niej ogromnym zaskoczeniem. I w głębi ducha zastanawiała się, czy, aby na pewno ten okrutnik odszedł, czy może jest to jego kolejna gra. Z biegiem czasu zrozumiała, że mężowi na niej nie zależało i nie wróci do niej. Mogła wreszcie spokojnie żyć, jej pociechy były bezpieczne. Nie musiały nasłuchiwać kroków pijanego ojca, awantur i obelg. Mogły spokojnie żyć i rozwijać się. Basia była matką, ojcem, powiernikiem, pocieszycielem i doradcą. Pracowała bardzo ciężko, aby wyżywić najbliższych. Całą siebie oddawała ukochanym ludziom. Pewnego dnia skontaktowała się z nią jej dawna przyjaciółka ze szkoły i zaprosiła na imprezę. Wywołała tym samym konsternację u bohaterki, która odwykła od przyjęć. Ale namówiona przez bliskich i koleżankę, zgodziła się jednak wyjść. Owa uroczystość stała się przełomowym momentem w jej życiu. Zmieniło się wszystko począwszy od rzeczy błahych skończywszy na tych dużych. Basia została zmuszona do zmiany swego nastawienia i akceptacji zmian jakie przyniosła ta rewolucja. Jak mawiają klasycy „nic już nie będzie takie same”.

W wielu książkach opisywano los kobiet, które borykały się z pijącymi mężczyznami, dziećmi, które cierpiały z tego powodu oraz rozpadające się w związku z tym rodziny. Każda ta historia wywołuje poruszenie i przerażenie. Wszyscy w takich momentach dziękują niebiosom, za własny dom - może nie idealny, ale przede wszystkim bezpieczny, gdzie każdy był traktowany z szacunkiem, gdzie można było liczyć na dobre słowo i wsparcie. Bohaterka powieści została tego pozbawiona. Swego męża znała od dłuższego czasu, nie była to miłość ślepa. Myślała, że wiążąc się z tym człowiekiem, będzie szczęśliwa i pozwoli jej to na realizowanie się jako matka, żona i kobieta. Niestety, jej małżonek z czasem zaczął nadużywać alkoholu.
W tej pozycji autorka w sposób dosadny poruszyła kwestię patologii społecznej. Muszę przyznać, że dokonała to w sposób skrupulatny. Zmusiła czytelnika do refleksji. Nie wiem jak inni, ale ja odczułam ogromną sympatię do głównej bohaterki, podejrzewam, że wpłynęła na to po części jej trudna sytuacja rodzinna. Basia i jej dzieci stały się ofiarami przemocy domowej doświadczyły najgorszych z możliwych uczuć, lęku, cierpienia, bezsilności i rozpaczy. Kobieta nie była bierną ofiarą próbowała działać, wielokrotnie rozmawiała z mężem na temat tego co robi. Mówiła mu o swoich cierpieniu i krzywdzie, próbowała wzbudzić w nim wyrzuty sumienia jednak ten pozostał nieugięty. Nie reagował na jej żale. Widać w tej sytuacji typowe zachowanie sprawcy przemowy domowej. 

Pozycja uczy jak wielką determinacją należy się wykazać, aby uciec od prześladowcy, tej najbliższej osoby. Pomaga zrozumieć co czuje ofiara i jak trudno jej się wyplątać z tej zawiłej sieci kłamstw. Jednak samo „wyjście na świat”, to tylko niewielka część walki jaką będzie musiała podjąć bohaterka. Przecież zostając z małymi dziećmi, jest zobligowana do zapewnienia im bezpieczeństwa. Pragnie, aby normalnie żyły, rozwijały się i czuły się kochane. Z jednej strony musi być matką, z drugiej ojcem. Gdzie czas dla siebie? Czas na realizowanie swoich pragnień i marzeń? Trzeba je początkowo odsunąć na bok i zatroszczyć się o tych, których się kocha. Bohaterka tak bardzo poświęciła się bliskim, że zapomniała o sobie. Dopiero wpływ przyjaciółki otworzył jej oczy. Powzięła decyzję o zmianach. Na początku nie było to łatwe, jednak przy dopingu swoich pociech i przyjaciółki kroczyła dumnie do przodu.

Z wielką przyjemnością sięgnęłam po tą pozycję, bardzo przyjemną i porywającą. Autorka w porównaniu z innymi pisarkami nie cukruje, pisze prosto i dosadnie. Nie próbuje ukrywać pewnych elementów. Oczywiście, sama tematyka jest niezwykle trudna, jednak pisarka nie ukazuje jedynie tyranii, przedstawia również siłę kobiety i jej dzieci. Zachowano zdrowy umiar, akcja od samego początku wciąga. Spełnia oczekiwania wielu czytelników.

Powieść wyrywa nas z naszego wygodnego świata. Sprawia, że stykamy się z problemami innych ludzi. Z troskami, z którymi niejednokrotnie nie mieliśmy styczności. Wiele słyszy się o przemocy rodzinnej, w wyniku, której jeden z rodziców samotnie wychowuje dzieci. Gdzieś z tyłu głowy rodzi się wówczas przeświadczenie „patologia”. Wcale nie musi tak być, zdarza się tak, że samotny rodzic lepiej sobie radzi niż oboje rodziców. Nie można kierować się stereotypami i oceniać innych. Bo rzeczywistość może być zupełnie inna.

„Jestem”, to wzruszająca historia, podczas czytania towarzyszyło mi wiele sprzecznych emocji. Byłam wściekła na męża Basi – mężczyznę, dla którego własna wygoda i opinia jest cenniejsza niż życie najbliższych. Przecież nic, nawet pieniądze nie zastąpią rodzinnego ciepła. Oprócz tego, że skrzywdził swoją żonę, wyrządził ogromną krzywdę swoim dzieciom. Zasługiwały one na spokojne i beztroskie dzieciństwo, życie. A on zgotował, im taki los. Autorce udało się ciekawie wykreować postać Basi – kobiety samotnej i poszukującej poczucia własnej wartości, o wielkiej sile i determinacji. Przeżycia Basi powodują, że nie ufa mężczyznom. Uważa, że każdy z nich jest taki sam. Woli być sama niż zaufać kolejnemu. Mimo tego nie poddaje się i jest gotowa do walki o lepsze jutro.
Książka jest niezwykle prawdziwa. Mimo pewnych niedociągnięć i pewnej powtarzalności niektórych uczuć, czuje się, że pisana była z serca dla innego serca. Autorka użyła najczulszych terenów duszy kobiety, przekazała wiele emocji. Brakuje mi, jednak pewnych metafor, może tajemniczości. Wszystko dostajemy za darmo, wszelkie odczucia bohaterów opisano prosto. Podejrzewamy jakie będzie zakończenie. Może, gdyby pojawiły się pewne niedomówienia, pewne komplikacje byłoby ciekawie.


Za krótka, ledwo się zaczęła i już koniec – takie były moje pierwsze odczucia po przeczytaniu. Jednak po zastanowieniu to pozycja poruszająca wrażliwe serce, ale nie ma w sobie ckliwości, czy kiczowatej historii. Muszę przyznać, że przeczytałam ją szybko, z wypiekami na twarzy, ciekawa, czy Basia ułoży sobie życie i będzie gotowa na kolejny ważny krok w swoim życiu. Opowieść o zaufaniu, miłości, oddaniu, ale również o podejmowaniu na wiele rozmaitych sposobów próbach przetrwania, które różnie mogą się kończyć. Chociaż temat, jaki jest poruszany w lekturze może nie łatwy sprawia, że czyta się ją jednym tchem i nie sposób się od niej oderwać. Polecam lekturę tej książki.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Portalowi Strona Tytułowa 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger