"Przepiórki w płatkach róży" Laura Esquivel

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 15.VII.2013 r.
Ilość stron: 240
Źródło ilustracji: www.empik.com

Jak to jest, kiedy dwoje kochających się ludzi, nie może ze sobą być? Kiedy los bądź inne osoby sprawiają, że nie mogą dzielić ze sobą życia? Czy mogą czekać na siebie? Jeśli tak to, jak długo? Jeśli nie to, czy możemy nazywać to prawdziwą miłością? Odpowiedzi na te pytania znaleźć możemy w książce  „Przepiórki w płatkach róży” Laury Esquivel. Nie jest to pierwsza powieść autorki, poprzednia „Malarka słów” osobiście mnie nie zachwyciła. Z tą było inaczej, bo okazała się strzałem w dziesiątkę.

Główna bohaterka Tita to wytrawna kucharka, ostatnia córka i piękna dziewczyna. Podczas przyjęcia spotyka Pedra, oboje zakochują się w sobie. Niestety, jako najmłodsza latorośl ma obowiązek opiekowania się matką. Wiąże się to z tym, że nie wolno jej wyjść za mąż. Rodzicielka dziewczyny nie zgadza się na małżeństwo w zamian, za to pozwala, aby Pedro ożenił się z siostrą Tity. Kiedy do tego dochodzi zakochani muszą mieszkać pod jednym dachem, nie mogąc ze sobą żyć. Każdy gest, słowo, czy mina jest rejestrowana przez czuje oko matki. Tita swoją nieszczęśliwą miłość przelewa w potrawy. Dania są przyrządzane z myślą o ukochanym. Ten delektując się pysznymi posiłkami rozumie, że znajdują się w nich wszystkie uczucia jakimi go darzy. Na przekór wszelkim okolicznościom, pomiędzy obojgiem wyczuwa się specyficzną więź. Ona z upływem czasu nie maleje, wręcz staje się głębsza i intensywniejsza.

Czytając zatracamy się w wybornych daniach, podziwiamy piękne widoki, oglądamy działania rebeliantów i jesteśmy świadkami pięknej miłości. Tym dwojgu ludziom nie było dane być razem przez co bardzo mocno cierpią. Żyją tak blisko, a nie mają do siebie żadnych praw. Muszę się przyznać, że trochę się im dziwię. Pedro zgodził się na małżeństwo z Rosaurą, nie podjął walki o szczęście swoje i ukochanej. Dziewczyna poddając się tradycji rodzinnej na własne życzenie zrezygnowała ze swego szczęścia. Nie potrafiła przeciwstawić się matce. Z drugiej strony trzeba wczuć się w atmosferę tamtych czasów. Wówczas ludzie, inaczej pojmowali małżeństwo, związki damsko-męskie, czy pozycję kobiet. Najczęściej decyzje były podejmowane przez głowę rodziny, a córki nie miały żadnych praw. Ich los zależał od zdania matki lub ojca. Patrząc z dzisiejszej perspektywy wydaje nam się to absurdalne. Warto o tym wspomnieć, że do tej pory istnieje zwyczaj aranżowanych małżeństw.

Choć znajdziemy w niej szereg niekiedy trudnych zagadnień, to jednak opowiadanie urzeka własną zwyczajnością i naturalnością. Zachwyca ukazaniem uczuć. Poprzez zwykłe codzienne czynności, trwanie i cierpliwość możemy powiedzieć ukochanej osobie więcej niż słowami. Można rzec, że taka zwyczajna miłość, a tak niezwykle piękna.

Książka porusza szereg zagadnień, przez jej karty przewijają się uczucia, konflikty rodzinne i państwowe. Ta panoramiczna powieść zadziwia. Pisarka włożyła dużo pracy, co trzeba docenić. Bo książek traktujących o miłości i romansach jest wiele jednak nie wszystkie tak wartościowe. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger