„Dziewczyna w błękitnej sukience” Gaynor Arnold
Wydawnictwo : Znak
Data wydania: 17. IX.2012 r. 
Ilość stron: 512
Źródło ilustracji:  www.znak.pl


Na tą książkę polowałam w bibliotece od dłuższego czasu, kiedy wreszcie wpadła w moje ręce zabrałam się do czytania. Muszę przyznać, że wiązałam duże nadzieje z nią. Jednak nie do końca odpowiada mi ta historia.
Autorka opisuje miłość Arnolda i Dorothei, którą pieszczotliwie najbliżsi nazywali Dodo. Ich dzieje są odzwierciedleniem życia Dickensów, jednakże pisarka zastrzega, że nie jest to dokładnie zrelacjonowanie tego co się między nimi działo. Opowieść zaczyna się w chwili śmierci głównego bohatera, opłakuje go cała Anglia. Ze stratą nie może sobie także poradzić jego żona, która co zdumiewające od dziesięciu lat nie miała kontaktu z mężem. Bieżące wydarzenia są dopełnione przez historie opowiadane przez Dodo, która przypomina sobie początki ich znajomości, rozwój uczucia oraz problemy małżeńskie. Dzięki jej opowieści poznajemy prawdziwe oblicze wielkiego pisarza. Alfred cieszył się powszechnym szacunkiem, wspierał biedotę, pomagał początkującym aktorom, jednak w swoim domu był ekscentrycznym dziwakiem, poniżającym własną żonę. Dodo była bezgranicznie oddana małżonkowi, nie potrafiła mu odmówić, zawsze była gotowa, aby mu służyć. Niestety ta toksyczna miłość oraz inne przyczyny spowodowały, że Dorothei musiała opuścić swój dom i zamieszkać w niewielkim mieszkanku z dala od swoich dzieci. Nie chciała jednak odchodzić, była gotowa poświęcić swoje dzieci, aby Alfred nadal był jej bliski. W czasie czytania dostrzegamy pewną przemianę, jaka dokonała się w postawie kobiety. Widzimy, zmiany w postrzeganiu swego męża. Dowiadujemy się, czy udało się jej spotkać z dziećmi.


Muszę przyznać, że momentami książka była nurząca, nie wiedzieć czemu autorka skupiała się na nic nie znaczących epizodach. Sama postawa Dodo była irytująca, nie podjęła działania, nie zaryzykowała kontaktu ze społeczeństwem przed śmiercią męża, nie walczyła o szczęście rodziny. Z drugiej strony czuję, że muszę ją bronić, ponieważ XIX wiek to czas, kiedy kobiety zaczynały dopiero swoją walkę o niezależność. Walorem książki jest niewątpliwie obraz sytuacji kobiet w opisywanym czasie, nie jest on może wyrazisty, lecz ubogaca całą historię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger