"WSZYSTKIE MOJE KOBIETY. PRZEBUDZENIE" JANUSZ L. WIŚNIEWSKI

"WSZYSTKIE MOJE KOBIETY. PRZEBUDZENIE" JANUSZ L. WIŚNIEWSKI
Książki Janusza L. Wiśniewskiego czytam już od kilku dobry lat. Lubię jego styl, jego teksty zmuszają czytelnika do zastanowienia się nad swoim życiem. Nawet jeśli nie wszystkie mi się podobają, to i tak skłaniają mnie do myślenia. Szczerze mówiąc, nie mogłam doczytać Samotności w sieci, czułam ból przy czytaniu tej książki. Ale Bikini rozerwało mnie na strzępy, dotknęło najgłębszych zakątków mej duszy. I tak się narodziła miłość do autora. Niedawno ukazała się jego kolejna książka. Jedni się rozpływają na jej temat, inni krytykują. Ja tym razem stoję po stronie tych pierwszych. Jedno jest pewne czekam na kolejne powieści autora. Tym bardziej, że odpowiada mi tematyka, zamiast szalonej, nieodpowiedzialnej i wirtualnej miłości, dostałam opowieść o cierpieniu, żalu za popełnione czyny i rozliczeniu z przeszłością.

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to opowieść o pewnym wybitnym matematyku, który zapada w śpiączkę. Podstawą jego dotychczasowego życia były praca, kobiety i kot. Po tym jak rozstał się z żoną, zmieniał kobiety niczym rękawiczki. Nie potrafił się zaangażować. Odchodził bez słowa wyjaśnienia. Mężczyzna zapadł w śpiączkę. Kobiety, które upokorzył, zdradził i skrzywdził, były przy nim w chwili największej tragedii. Dowiaduje się o tym, gdy budzi się. Gdy wraca do zdrowia przywołuje wspomnienia, które zmuszają go do refleksji nad swoim życiem i decyzjami.

Pewne jest jedno, Janusz L. Wiśniewski pisze pięknie. Ma swój własny, niepodrabialny styl – delikatny. Trafia do mnie w stu procentach. Opisy przeżyć, emocji to magiczne fragmenty. Autor pięknie przedstawia sceny erotyczne. Niezwykle ciekawa jest jego relacja z córką. Podobała mi się atmosfera, opisy codziennego życia naukowca. Polubiłam tego nieszczęśliwego człowieka. Powieść łyknęłam zaskakująco szybko. Czego mi zabrakło? No cóż. Główne ciekawego i zaskakującego zakończenia. Jakoś nie przekonuje mnie to, które mamy w książce.

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to interesująca historia. Nie jest pozbawiona wad, jednak czyta się ją zaskakująco szybko. Jeśli miałabym wybrać najlepszą powieść autora, powiedziałabym, że Bikini. Niemniej polecam obie pozycje, bo Janusz L. Wiśniewski to autor, obok którego nie można przejść obojętnie.

KLUCZOWY ŚWIADEK JORN LIER HORST

KLUCZOWY ŚWIADEK JORN LIER HORST
Wydawnictwo: Smak Słowa
Data wydania: 26 kwietnia 2017
Ilość stron: 348
Źródło ilustracji:
www.smakslowa.pl

Po dłuższej przerwie przybywam z nową recenzją. Przyznam, że nie miałam do tej pory okazji, by sięgnąć po książki Jørna Lier Horsta. Sama nie wiem, z czego to wynikało, może z głupiego przekonania, że jego książki nie przypadną mi do gustu. A może dlatego, że nie kojarzę, by moi znajomi sięgali po nie. W każdym razie w moje ręce trafił debiut autora. Jak oceniam tę książkę, co mi przypadło do gustu, a co rozczarowało? Odpowiedzi znajdziecie w recenzji!

Dzięki Wydawnictwu Smak Słowa, na nasze półki trafił debiut Jørna Lier Horsta, „Kluczowy Świadek” (oryg. Nokkelvitnet). Książka ta otwiera cykl o Williamie Wistingu. Trzeba przyznać, że właśnie dzięki tej postaci autor stał się popularny. Obecnie jest jednym z najpoczytniejszych pisarzy norweskich. Jørn Lier Horst to norweski pisarz i dramaturg. Pracował jako szef wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold, obecnie zajmuje się pisaniem. Studiował kryminologię, filozofię i psychologię. Horst ma na swoim koncie dziewięć powieści, obecnie pracuje nad dziesiątą. Pierwsza z nich ukazała się w 2004 roku. Bohaterem tej książki jest William Wisting, policjant pracujący w Larviku.

Funkcjonariusze, znajdują martwego Prebena Pramma. Na pierwszy rzut oka widać, że od dłuższego czasu leży martwy. Liczne ślady po przypalaniu i brak opuszków palców u denata wskazują, że związano go, rozebrano i okrutnie torturowano. Jego dom został wywrócony do góry nogami, lecz zabójcy nie znaleźli tego, czego szukali. Pramm był samotnym, starszym człowiekiem, który nie miał przyjaciół. Nie utrzymywał również kontaktu z rodziną. Trudno stwierdzić, komu nadepnął na odcisk. Wkrótce okazuje się, że zamordowany mężczyzna lubił podglądać inne osoby. Dowodem na to są zdjęcia, które policja znajduje w domu zamordowanego. Krąg osób podejrzanych dosyć szybko się powiększa.

William Wisting jest policjantem norweskiej policji. Człowiekiem wyjątkowym i wzbudzającym zainteresowanie mediów. Mężczyznę cechuje doskonała intuicja. W „Kluczowym Świadku” będzie musiał zmierzyć się z wyrachowanym i okrutnym mordercą. Co jeszcze cechuje książkę? Dobrze przemyślana fabuła, napięcie i język. To świetna pozycja, nie tylko dla fanów norweskich kryminałów. Prawdą jest, że nie jest to rewolucyjna pozycja, ani taka, która zapadnie nam na wieki w pamięci, ale dzięki swoim walorom ma prawo satysfakcjonować nie jednego czytelnika.

„Świadek koronny" to kryminał przeznaczony dla czytelników, którym nie przeszkadza powolna akcja i mozolne, pełne szczegółów śledztwo prowadzące do zaskakującego zakończenia. Nie jest to powieść pełna niespodziewanych zwrotów akcji i mrożących krew w żyłach wydarzeń. Jeśli więc nastawiacie się na tego typu wrażenia, no cóż może Was spotkać rozczarowanie, bowiem Jørn Lier Horst dozuje napięcie w małych dawkach. Co wywołuje poczucie swego rodzaju marazmu. Mnie takie poprowadzenie akcji pozwoliło na szczegółowe analizowanie wszelkich śladów, jakie podsuwał mi autor. Śladów, które zmyliły moją czujność. Przyznam, że pod koniec lektury byłam pewna na prawie sto procent, kim jest morderca, gdyż wszelkie wskazówki na to wskazywały. Autor wyprowadził mnie w pole i przedstawił całkowicie inny scenariusz.

Książka Horsta zaskakuje zakończeniem. Brak w niej drastycznych scen, co mnie osobiście nie przeszkadzało, ale przydałyby się jakieś „smaczki”. Norweg nie cacka się ze swymi bohaterami. Jego kryminał to świetna rozrywkowa literatura, którą można pochłonąć z weekend. Jest tajemnica, jest morderstwo, niebezpieczne śledztwo i wyścig z czasem. Czyli wszystko to, za co kochamy ten gatunek. Cieszę się, że miałam możliwość obcowania z jego twórczością. Przede mną kolejne książki autora, po które sięgnę z ciekawością.

Dziękuję za książkę 

"DZIEWIĄTY GRÓB" STEFAN AHNHEM

"DZIEWIĄTY GRÓB" STEFAN AHNHEM
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 31 VIII 2016
Ilość stron: 528
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Manipulacje, intrygi i bezwzględny świat. 

W niewyjaśnionych okolicznościach znika szwedzki minister sprawiedliwości. Wychodzi z domu poselskiego po zażartej debacie i przepada bez wieści. Zadanie odnalezienia zaginionego ministra szwedzka policja powierza Fabianowi Riskowi. Oficjalne śledztwo prowadzą służby specjalne, ale zarówno one, jak i Fabian oraz jego ciężarna koleżanka Malin szybko trafiają na ślepy trop. Niebawem staje się jasne, że nic nie jest tym, czym na początku się wydawało, komuś bardzo mocno zależy, by prawda nie wyszła na jaw. W tym samym czasie w Danii tajemniczy morderca brutalnie morduje żonę pewnego celebryty. Dunja Hougaard rozpoczyna śledztwo, które w niedługim czasie zaprowadzi ją do Szwecji. 

Zaczynając tę książkę niewiele wiedziałam na jej temat, broniłam się rękami i nogami przed jakimikolwiek szczegółami. Ledwo przeczytałam notkę na okładce. Szczerze mówiąc w tym przypadku był to strzał w dziesiątkę. Stefan Ahnhem stopniowo buduje napięcie, mroczny klimat i iście upiorną niepewność związaną z faktem, że trudno stwierdzić kto mówi prawdę. Pierwsza książka tego autora była rewelacyjna, zastanawiałam się nad tym jak potoczą się losy komisarza Riska. Muszę przyznać, że książka się broni. Bohaterowie są rewelacyjni. Męski, inteligentny i zapracowany Fabian, to postać niesamowicie prawdziwa. Za wszelką cenę chce złapać mordercę i ocalić kolejne ofiary. Z drugiej strony boryka się z trudnościami rodzinnymi, widzi, że jego małżeństwo jest coraz słabsze. Otrzymujemy tyle informacji, że w pewnym momencie nie wiemy kto jest sprawcą a kto pokrzywdzonym. Piątka dla autora za nagłe zwroty akcji i mylenie tropów, bo z chwili na chwilę coraz bardziej zatracałam się w tej historii. Parokrotnie musiałam weryfikować opinie na temat poszczególnych postaci. Nie tak łatwo odkryć czarny charakter. Jeśli chodzi o sprawy techniczne, książka jest dobrze napisana, prostym, lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ją szybko. Trzyma w napięciu. Warto było siedzieć do późnych godzin, by poznać prawdę.

Jak na prawdziwy thriller przystało mamy mnóstwo przemocy, tortur, cierpienia, obok tych okrucieństw są również trudności naszych bohaterów. Problemy rodzinne, małżeństwie, zdrowotne i społeczne to wszystko tworzy niesamowity wachlarz. Dziewiąty grób to solidna lektura. zapewnia kilka godzin emocji. pewne jest, że na długo zostanie w mojej pamięci. Podsumowując, muszę przyznać, że książka to chyba najlepszy thriller jaki czytałam w tym roku. Zawiera w sobie wszystko co oczekuję – dopracowana treść i poczucie, że nic nie jest takie, na jakie wygląda. Pod koniec książki okazuje się, że tak naprawdę wszystko to, w co uwierzyliście na początku, finalnie jawi się w zupełnie innym świetle.

Dziękuję Wydawnictwu Marginesy za egzemplarz recenzencki


"PROJEKTANTKA" ROSALIE HAM

"PROJEKTANTKA" ROSALIE HAM
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 30 V 2016 r.
Ilość stron: 416
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

"Projektantka" to pierwsza powieść Rosalie Ham przetłumaczona na język polski. Australijska pisarka prowadzi uniwersytecki kurs kreatywnego pisania, pisze sztuki teatralne i radiowe. Na podstawie książki powstał film, w którym główną rolę zagrała Kate Winslet. Film obejrzałam, książkę przeczytałam. Powiem jedno, książka o niebo lepsza od filmu.

Po 25 latach Tilly wraca do Dungatar, małego australijskiego miasteczka, aby odwiedzić swoją chorą matkę. Wracając, przywołuje wspomnienia z nieszczęśliwego dzieciństwa i tragicznego wypadku, który był przyczyną jej wyjazdu. Kobiecie udało się zdobyć wykształcenie, potrafi szyć obłędne kreacje. Chcąc zjednać sobie mieszkańców postanawia pomóc tamtejszym kobietom i szyje dla nich stroje. Niestety nie wszyscy potrafią to docenić.

Fabuła rozgrywa się w małej australijskiej społeczności, która rządzi się swoimi prawami i skrywa pewne tajemnice. Nic dziwnego, że powrót prześladowanej kiedyś Tilly wzbudza wśród mieszkańców wielką sensację. Dodatkowo okazuje się, że dziewczyna ma ogromny talent, potrafi szyć wspaniałe kreacje, które stają się hitem wśród mieszkanek. 

To, co najbardziej mnie ujęło to sposób, w jaki autorka ukazała swoich bohaterów. Ham doskonale ukazuje ludzkie słabości. Widzimy znerwicowaną żonę wpływowego mieszkańca miasteczka, apodyktyczną, matkę, wścibską podglądaczkę i sierżanta, który w domowym zaciszu nosi damskie stroje. W przeciwieństwie to nich Tilly, to piękna kobieta, wytworna i elegancka. Połączenie tych wszystkich wad i zalet skutkuje groteskowymi sytuacjami, które skłaniają do myślenia. 

"Projektantka" to powieść wielowymiarowa. Jej fabuła dotyka wielu zagadnień i problemów. Autorka nie boi się poruszać tematów trudnych zarówno dla kobiet, jak i dla członków małych społeczności. W życiu jej bohaterów zachodzą gwałtowne zmiany, na ich obecnej sytuacji rzutują wydarzenia, które miały miejsce lata temu. W książce widzimy podział na tych dobry i złych. Główna bohaterka żyje w przeświadczeniu, że przynosi pecha. Wszyscy, którzy się do niej zbliżają cierpią. 

Książka Rosalie Ham do świetne połączenie kilku gatunków. Mamy powieść obyczajową z bogatym tłem społecznym, kryminał, romans. Pisarka z łatwością balansuje pomiędzy nimi. Fabuła jest wielowątkowa, dobrze napisana, więc czytanie jest przyjemnością. "Projektantka" to książka, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom powieści obyczajowych. Autorka ma ogromny talent do opowiadania, co udowodniła poszczególnymi wątkami. 

Za książkę dziękuję Panu Filipowi

"KOBIETY W KĄPIELI" TIE NING

"KOBIETY W KĄPIELI" TIE NING
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 6 VII 2016 r.
Ilość stron: 560
Źródło ilustracji: www.znak.com

"Kobiety w kąpieli" to historia dwóch sióstr, Tiao oraz Fan. Rodzice dziewczynek w wyniku rewolucji kulturalnej zostają zmuszeni do pracy w gospodarstwie wiejskim (w taki sposób "kształtowano" intelektualistów). Matka dziewczynek chcąc uniknąć ciężkiej pracy, symuluje chorobę, wikła się w romans z miejscowym lekarzem i uzyskuje zwolnienie z pracy. Dzieci bardzo szybko odkrywają drugie oblicze matki. Jej złe prowadzenie skutkuje tragedią, w którą zamieszane są obie jej córki, a która odciśnie piętno na ich życiu. Po zakończeniu rewolucji kulturalnej Tiao pozostaje w Chinach, jej siostra wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Pierwsza angażuje się w romans z żonatym mężczyzną, druga bierze ślub z Amerykaninem. Tiao wiedzie szczęśliwe i dostatnie życie, jednak sprawy z przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć. Również Fan nie może pogodzić się z tym co wydarzyło się przed laty.

Książka traktuje o upokorzeniach, których doświadczyli Chińczycy podczas rewolucji kulturalnej. O represjach politycznych, społecznych i seksualnych. Autorka opisała życie na wsiach, gdzie pracowali zdolni i wykształceni ludzie, nie pominęła żadnej sfery życia. Opisała państwo, w którym kobieta wychowująca samotnie dziecko nie miała żadnych praw, była usuwana ze społeczeństwa. Współczesne Chiny to zupełnie inny świat. Według pisarki to raj, który rozwija się gospodarczo i społecznie. Książka Tie Ning to z jednej strony obraz tego, co działo się w Chinach podczas rewolucji kulturalnej, historia o tym co się wydarzy, gdy ideologia i państwo stoją ponad człowiekiem. Jest też przypomnieniem czym jest zło, które powstaje w głowach polityków, dowódców, ale i zwykłych ludzi. Z drugiej strony jest to opowieść o poszukiwaniu szczęścia. O marzeniach i pragnieniach.

Autorka jest niezwykle surowym obserwatorem chińskiego społeczeństwa. Umiejętnie uchwyciła dolegliwości, hipokryzję i niezdarność mieszkańców. Dostrzegamy poczucie winy, które nie pozwala na budowanie zdrowych relacji. Tiao boryka się z wyrzutami sumienia, nie potrafi się zaangażować. Nie umie wybaczyć matce, całą złość chowa w sobie. Chociaż Tie Ning nie jest skłonna do bezpośredniej konfrontacji z chińskimi władzami, jednak jej książka wystawia na widok publiczny blizny, które pozostały po rewolucji kulturalnej. Powieść nie płynie liniowo, są to raczej poskładane fragmenty wspomnień, porozrzucane przez czas, które łączą ze sobą cztery kobiety. Książka jest perełką, która ukazuje złożoną historię zazdrości, zdrady, oszustwa i akceptacji. "Kobiety w kąpieli" to niezwykle emocjonalna powieść. Polecam!

"MNIEJ ZŁOŚCI, WIĘCEJ MIŁOŚCI" NATALIA SOŃSKA

"MNIEJ ZŁOŚCI, WIĘCEJ MIŁOŚCI" NATALIA SOŃSKA
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 20 VII 2016 r.
Ilość stron: 324
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Kinga to kobieta sukcesu, ma świetną pracę, rodzinę, na którą może liczyć i ukochanego mężczyznę. Jej życie diametralnie się zmienia, gdy dowiaduje się, że jej ukochany wyjeżdża na międzynarodowy kontrakt do Afryki i zostawi ją na kilka miesięcy. Ale nie tylko to ją zaskakuje, życie ma dla niej dodatkową niespodziankę. Uczucia Kingi zostają wystawione na wielką próbę. Będzie musiała pogodzić się z decyzją ukochanego człowieka. W tym momencie wsparciem dla niej będzie babcia i mama oraz niezawodne przyjaciółki. Wszystko jeszcze bardziej się skomplikuje, gdy kobieta zostanie wplątana w aferę kryminalną. 

"Mniej złości, więcej miłości" Natalii Sońskiej to następna książka jej autorstwa, która w ostatnim czasie trafiła w moje ręce. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że Polacy potrafią jednak pisać. Powieść autorki od samego początku wciąga. Pomysł na historię może nie jest zbyt odkrywczy, ale mi odpowiadała, a co ważne intryguje i wciąga. Niewątpliwie jest to zasługa fenomenalnych bohaterów, są wyraziści, zabawni i realistyczni. Nie można zapomnieć o ciekawej akcji, która płynie swoim rytmem, gwarantuje czytelnikowi przyjemny czas pełen wrażeń. Całość wygląda świetnie, a taką wisienką na przysłowiowym torcie jest piękna okładka. Wydawnictwo Czwarta Strona za każdym razem zaskakuje takimi cudami. 

Książka Natalii Sońskiej opowiada o poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, drugiego człowieka, szczęścia i miłości. Jak wiadomo miłość kiedyś się zaczyna i kiedyś kończy. Główna bohaterka kochała i była kochana. Sądziła, że znalazła tego jednego jedynego, jednak los bywa przewrotny, bo nie zawsze dostajemy to czego chcemy. Bywa tak, że nie chcemy się z tym pogodzić, ale z perspektywy czasu dostrzegamy, że było to potrzebne. Nie powinniśmy się zamykać na innych, tylko brać od życia to, co nam oferuje.

"Szczęście trzeba pielęgnować. Jak piękny kwiat, który dostajesz w prezencie. Jest zachwycający dopóty, dopóki o niego dbasz. Jeśli wydaje ci się, że szczęśliwsza już być nie możesz, dbaj o to uczucie, bo niepielęgnowane może w każdej chwili zbladnąć, zmaleć"

Istotną kwestią w każdej książce są bohaterowie. Podczas czytania zwracałam uwagę na to, jak zostali wykreowani, bo to oni są podstawą każdej historii. Autorka znakomicie przedstawiła wszystkie postaci w książce. Każdy jest intrygujący i posiada indywidualne cechy. Zakochałam się w babci Kingi, niezwykle urocza staruszka. Sama Kinga jest impulsywną kobietą. Chce kochać i być kochaną, marzy o kimś, kto będzie chciał z nią spędzić całe życie. Jest i Hania, która pomaga głównej bohaterce, zawsze można na niej polegać. Warto wspomnieć o Mirze, która pojawia się w życiu Kingi w dziwny sposób, wywołując przy tym dużo zamętu. Książka musi intrygować, wciągać i zachwycać. Taka właśnie jest pozycja Natalii Sońskiej.  Pełna szczęścia, miłości, ciepła, ale i złości, i rozczarowania, które towarzyszy nam w codziennym życiu. Uwielbiam takie powieści, od czasu do czasu potrzebuję resetu, a wtedy pomagają mi takie właśnie historie. Co tu dużo pisać "Mniej złości, więcej miłości" to kolejny dobry strzał. Jestem zachwycona i czekam na dalszą część, bo zakończenie mnie zaskoczyło.

Nie tylko bohaterowie są mocną stroną tej książki. Autorka stworzyła niezwykle wciągający wątek kryminalny, który zaskakuje. Oj, dzieje się wiele, a akcja jest tak dobrze napisana, że wciąga. Nie byłabym sobą, gdybym zapomniała o miłosnych zawirowaniach w życiu naszych bohaterów, ale nie chcę zdradzać szczegółów, bo każdy powinien sam poznać tę historię. Autorka stawia swoich bohaterów w niecodziennych, zabawnych sytuacjach, pewne jest, że humoru nie zabraknie. Nie mogę zapomnieć o cudownym domu Kingu, w którym rządzi miłość.

"Mniej złości, więcej miłości" to cudnie napisana książka, która urzeka swoją prostotą. Czyta się szybko i przyjemnie, a niesamowite losy głównej bohaterki perfekcyjnie komponują się z resztą. To idealna pozycja zarówno na letnie wieczory, jak i zimne poranki. Rozgrzeje serca i zachwyci.

"DIABEŁ I TABLICZKA CZEKOLADY" PAWEŁ PIOTR RESZKA

"DIABEŁ I TABLICZKA CZEKOLADY" PAWEŁ PIOTR RESZKA
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 24 III 2015 r.
Ilość stron: 220
Źródło ilustracji: lubimyczytac.pl

Paweł Piotr Reszka to dziennikarz i reportażysta. W 2016 roku został laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki za książkę "Diabeł i tabliczka czekolady". Książka składa się z niedługich tekstów. Niektóre są tylko cytatami z listów, nagranych wypowiedzi, ukazują ludzi, ich losy i problemy. Reszka opowiada o zdarzeniach niezwykłych i zwykłych.

O czym pisze laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego? O mieszkańcach pewnego domu, w którym zablokowano dostęp do stron pornograficznych. O dziewicy, która poślubiła Chrystusa. O tych, którzy leczą homoseksualistów. O nawiedzonych uczniach pewnej szkoły. O ukrytych dawcach organów. O zawstydzonych Sprawiedliwych. Niektóre z tych tekstów ukazały się na łamach "Dużego Formatu", częścią karmiły się media. W reportażach Reszki każdy temat, nawet ten mało medialny (jak choćby ten dotyczący toalet), niesamowicie ciekawi. Autor w swoich tekstach daje szansę wypowiedzieć się tym, którzy na co dzień nie mają takiej możliwości. Ukazuje patologie, wskazując ich przyczynę.

Autor pokazał czym jest dziennikarstwo wysokiej próby. Poprzez jego teksty dostajemy historie, które niektórzy uznaliby za mało znaczące. Mamy zarys, opowieść i odpowiedź dlaczego tak jest. Pomimo tego że Paweł Piotr Reszka nie ujawnia się, zachowuje dystans i wyważenie, to historie po brzegi wypełnione są ludzkimi emocjami. Czytając, człowiek chce krzyczeć z niedowierzania, z zaskoczenia, z rozpaczy i niesprawiedliwości.

Jestem zaszokowana tym zbiorem, chociaż większą część kojarzę i staram się na bieżąco śledzić to o czym pisze. Myślę, że umieszczenie ich w jednej książce daje ogromną siłę rażenia. Skala opisywanych patologii wbija w podłogę. "Diabeł i tabliczka czekolady" to smutne podsumowanie tego, co ma miejsce w naszym kraju. Reszka koncentruje się na tym od czego wielu ucieka. Stawia czytelników w trudnej sytuacji, bo zmusza do poznania tego, na co często nie chcemy patrzeć i odejścia od utartych stereotypów.
Copyright © 2016 Recenzyjka , Blogger